HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

"ALLIED - SPRZYMIERZENI"

Allied, 2016, USA, UK
Reżyseria: Robert Zemeckis 
Scenariusz: Steven Knight
Obsada: Brad Pitt, Amrion Cotillard
 
Na ostatni, najnowszy film Brada Pitta wybrałem się wcale nie z powodu pogłosek, że aktor romansował ze swoją partnerką z tego filmu, ale z prostego powodu. Bardzo lubię tego aktora, uważam go za wciąż największą gwiazdę światowego kina i ciekaw byłem nowej produkcji. Tym razem Pitt nie finansował filmu, nie zauważyłem wśród producentów filmu jego firmy Plan B, zaangażowano go więc jako wielki magnes srebrnego ekranu, od lat już uznanego jako dobrego aktora, nie tylko największego przystojniaka ostatnich dwóch dekad. Drugim czynnikiem, dla którego zdecydowałem się obejrzeć film w kinie, a nie czekać na dvd była osoba reżysera filmu, Roberta Zemeckisa, twórcy takich filmów jak 'Powroty do przyszłości', czy mojego filmu nr 1, czyli 'Forresta Gumpa'.
 I jasne, w tle gdzieś była ta 'pudelkowa' otoczka wokół Brada, jego rozstanie z Angeliną, deklaracje składane przez Marion Cotillard, że na planie między nią a Bradem do niczego nie doszło, że jest zakochana w swoim mężu, że została na planie bardzo nieładnie potraktowana przez Jolie w czasie wizyty tej ostatniej na planie filmu. No  i mnóstwo cytowanych wypowiedzi ex-żony Pitta, Jennifer Aniston o... Nieważne. 'Sprzymierzonych' obejrzałem z przyjemnością, choć nie rzucił mnie na kolana. Wcześniejsze trailery filmu zdradziły połowę akcji filmu, drugiej niestety domyśliłem się w trakcie seansu. Film stylizowany na 'Casablancę' XXI wieku jest filmem udanym, ale przypuszczalnie gdyby nie osoba Brada Pitta, oraz cała tzw. afera z rozstaniem się pary "Brangelina", były ot takim sobie filmidłem, sprawnie wyreżyserowanym, zagranym, z ciekawym, podkreślam, lekko łzawym scenariuszem. Ale od czego są gwiazdy? Kult gwiazd Hollywood począwszy od Rudolfa Valentino, Grety Garbo zbudowano na założeniu, że na ekranie widzowie chcą oglądać aktora, niekoniecznie przesadnie stawiającego się odtwarzaną przez siebie postacią (np. Robert De Niro, aktorzy z tzw. szkoły Stanisławskiego). Akurat nie przeszkadzają mi obie idee, lubię gdy Pitt jest zawsze Pittem na ekranie, do grona moich ulubionych aktorów należą także wspomniany de Niro, Pacino, Brando, aktorzy, którzy całym sobą (wizualnie i mentalnie) wchodzą w rolę. 



Nie oznacza to jednak, że Pitt jest hm... drewnianym aktorem, rozdającym na prawo i lewo na ekranie swoje uwodzicielskie uśmiechy (pamiętamy Brada z np '7', 'Californii'). Na ekranie 'Allied -  Sprzymierzonych' aktor gra interesująco, bardzo oszczędnie w gestach, mimice twarzy. Ale w każdym ujęciu, jego spojrzeniu jak akurat widziałem na ekranie właśnie nie Pitta, ale Maxa Vatana, kanadyjskiego żołnierza, szpiega, wspaniałego męża i ojca postawionego w bardzo trudnych sytuacjach. Z pewnością Pitt ładnie się starzeje i myślę, ze ma przed sobą jeszcze wiele wspaniałych ról. Zemeckis zrobił resztę. A Cotillard? Cóż, nie jest to typ urody, za którym przepadam, czy dorównywała na ekranie grą Pittowi? Z pewnością zbyt mocno nie ustępowała. W pamięci zapadli mi także dwaj aktorzy w drugoplanowych rolach, Jared Harris (dowódca Maxa),  oraz August Diehl (gestapowiec od kart). Sumując, film z pewnością wart obejrzenia, w skali 1-10, trochę powyżej 6.
  Czy to koniec pary Brada i Angeliny? Nie mam pojęcia i w zasadzie nie spędza mi snu z powiek. Kończąc ten wątek, dodam, że w ostatnim wspólnym filmie pary, 'Nad morzem' ('2015), w reżyserii i wg. scenariusza Angeliny ja akurat widziałem dokładnie rozpad pary, więc to co się stało później nie było dla mnie aż taką niespodzianką. Film przeciętny, wręcz słaby, bardzo dłużący się. Ja dzięki niemu przypomniałem sobie piękną piosenkę, którą śpiewa w filmie Jane Birkin (Jane Birkin & Serge Gainsbourg - Jane B.), piosenka mniej popularna nie słynne "J et' aime", nie mniej piękna.


1 komentarz:

  1. Podoba mi się cały tekst o filmie. Jestem oczywiście także fanką Brada Pitta, oraz Pana dwóch blogów. Agnieszka z mężem. Koniecznie prosił abym go dopisała.

    OdpowiedzUsuń