HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

Koniec demokracji?

 
Kaczyński, Ziobro, Duda, Kryże, Piotrowicz, Macierewicz, Misiewicze, Kępa, Szydło, Szyszka, Pawłowicz, Błaszczak, Brudziński, Przyłębska... Pewnie kogoś pominąłem, sporo tych nazwisk wartych zapamiętania....



34. MTW. PINK FLOYD - "Hey You"

Singiel, 1979
Strona A: "Comfortably Numb"
Album: "The Wall"
Wydany: 30 listopada 1979 (UK)
Kompozycja: Roger Waters
Producent: Bob Ezrin, David Gilmour, James Guthrie, Roger Waters
Długość: 4:40
Wytwórnia: Harvest



Obsada:
Roger Waters: wokal
David Gilmour: wokal, gitary
Nick Mason: perkusja
Richard Wright: instrumenty klawiszowe
James Guthrie: efekty dźwiękowe


Jedna z najwspanialszych ballad rockowych, także w dorobku Pink Floyd. Dwaj liderzy wspaniale uzupełniają się wokalnie. Podobnie jak w jeszcze jednej sztandarowej pozycji w dorobku zespołu z tego albumu, zresztą wydanej na tym samym singlu, "Comfortably Numb". Piosenka trochę wyżej na moim topie, więc do niej jeszcze wrócę. "Hey You": nerwowo-uspokajająca melodia jak i aranżacja z przepiękny solo gitarowym Gilmoura. Kto wie, czy nie najbardziej urodziwym w całej dyskografii zespołu, choć obrazy muzyczne, jakie wyczarowuje Gilmour w każdym utworze zespołu , czy solowym, zasługują na uwagę. Tekst w klimacie wyjątkowego albumu. Utwór, co do którego,nawet jak nie rozumiesz tekstu, masz świadomość, że jest z przesłaniem, jest o czymś ważnym. Pink Floyd w końcu a więc znaczenie tego tekstu, czy może jego przesłanie jest wieloznaczne, tajemnicze, zawsze bardzo osobiste. Każdy musi się z nim sam uporać, choć oczywiście niektóre hasła są jednoznaczne i uniwersalne: nigdy nie poddawaj się bez walki. Inne oczywiście znaczenie każdy utwór ma dla twórcy piosenki, w której skupiając się na "swoim" problemie, musi jednak tworzyć lirykę uniwersalną dla wielu słuchaczy. "Hey You" ze swoim tekstem wpasowuje się w ideę albumu "The Wall", na którym wszystkie teksty napisał Waters.Są oczywiście one jego rozliczeniem się z własnym dzieciństwem, otoczeniem, szkołą, rodzicami. Okazuje się, że także ze współpartnerem.

W 2009 roku autor piosenki, ROGER WATERS opisywał ją słowami: To o moim rozpadzie pierwszego małżeństwa, całego tego bólu, rozpaczy, bycia w drodze gdy kobieta oświadcza ci przez telefon, że zakochała się innym. To była kompletna katastrofa, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja. Byłem jak szczątki rozbitego statku na falach morza kobiecej mocy [śmieje się]. Totalna beznadzieja, mogłem wtedy tylko płakać, płakać, ale piosenka jest także częściowo o próbach nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi, o tym, że jeśli będziemy współdziałać w związkach to może złe uczucia znikną. Wers: "Hey you, out there beyond the wall/ Breaking bottles in the hall" - to zachęta do podejścia bliżej do siebie, by sobie bardziej wspierać.

Na zdjęciu obok Roger i Judy Trim, pierwsza żona.  W sieci istnieje tyle wspaniałych opisów samego albumu "The Wall", tej piosenki, że pozostawię to tylko tak. "The Wall" to ostatni dobry, jeszcze wspólny album czwórki Floydów, ale zespół powoli się rozpadał. Temat na inny post. Jeśli poszperacie, na blogu jest sporo tekstów o moim drugim, po The Beatles, ukochanym zespole. "Hey You" 





Hey you, out there in the cold
Getting lonely, getting old
Can you feel me?
Hey you, standing in the aisles
With itchy feet and fading smiles
Can you feel me?
Hey you, don't help them to bury the light
Don't give in without a fight
Hey you out there on your own
Sitting naked by the phone
Would you touch me?
Hey you with you ear against the wall
Waiting for someone to call out
Would you touch me?
Hey you, would you help me to carry the stone?
Open your heart, I'm coming home
But it was only fantasy
The wall was too high
As you can see
No matter how he tried
He could not break free
And the worms ate into his brain
Hey you, out there on the road
Always doing what you're told
Can you help me?
Hey you, out there beyond the wall
Breaking bottles in the hall
Can you help me?
Hey you, don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall



 




*****************************************************************************







.....

NAJWAŻNIEJSZE NEWSY OSTATNICH DNI



W fotkach kilka newsów. Ważnych! Cóż, Profesor Gersdorf nadal Prezesem Sądu Najwyższego. Rolling Stonesi nadal w znakomitej formie. Nadal niestety nie wygrał Wimbledonu a Novak Djokovic, co zaskakująco mnie nie zmartwiło. Nie było finału Rafa - Roger, sam finał Djoko z Andersonem średni, ale za to piękny finał Mundialu. Zasłużenie Francja, choć kibicowałem Chorwatom. Hm... Posłanka Pawłowicz trzyma nadal poziom. Swój. Prokurator PRL Piotrowicz nadal posłem i twarzą PIS. Eh... No i Luka Modric Najlepszym Piłkarzem Mundialu, choć chyba niebawem będziemy słyszeć sporo o młodziku Mbappe.



________________________________

ŚMIERĆ JOHNA LENNONA





Na blogu jeszcze sporo pracy. Dokończenie HISTORII zespołu, kilkadziesiąt (20-30) piosenek, cały 69 i 70 rok. To podstawowa część - zadanie mojego bloga. Przede wszystkim opisanie całej historii zespołu i jego twórczości. 
Cel oczywisty. Ogromna frajda dla mnie, mój prywatny azyl. Ale są oczywiście inne powody. The Beatles mają wciąż setki milionów fanów na świecie, ale wciąż pojawiają się nowi, nie zawsze znający to wszystko co jest powiązane  z tzw. całą 'otoczką' Wielkiej czy Wspaniałej Czwórki (Fabulous Four), czyli jak powstawała ich legenda. I dlaczego. Nie każdy ma dostęp do mnóstwa 'beatlesowskich' źródeł, niektórzy po prostu nie chcą. Wolą może poznawać ich tak skrótowo, w dobie komputerów, internetu, smartfonów. Jak już napisałem, tworzenie bloga, research materiałów, dodawanie kolejnych postów sprawia mi przyjemność. Wielką. Fantastyczną! :) Z czasem chciałbym jak najszybciej zakończyć mój drugi blogi i ewentualnie skupić się na tylko na tym, o The Beatles. Wiem już teraz, że podjąłem się ogromnego zadania. Tak naprawdę to ten blog można tworzyć bez końca. Mam przygotowane co najmniej kilkadziesiąt tekstów, wywiadów, które chciałbym tutaj zamieścić. Kolejnych kilkadziesiąt czeka na swoje tłumaczenie. Wszystkie teksty coś nam powiedzą, uzupełnią, nakreślą, rozbawią czy rozczulą. To wciąż pomaga na inne, głębsze spojrzenie na całą historię i fenomen zespołu. Chciałbym może z czasem poprawić wcześniejsze teksty, ale tylko te z Historii zespołu do 1965 roku oraz z tamtego okresu piosenki. Na obszerniejsze, bardziej dokładne, może więcej ilustrowane clipami (nieoficjalnie zdradzę, że czekam na sygnał od moich przyjaciół z angielskich portali i fan-clubów o The beatles, że przekażą info o moim blogu dwóm żyjącym Beatlesom, choć w to wątpię; blogów, portali o Fab4 są tysiące, jeśli nie więcej). Wracając do dzisiejszego tematu, to  chciałbym by ktoś, kto wejdzie na mój blog. mógł także dowiedzieć się  więcej na temat najtragiczniejszej daty związanej z The Beatles. 


Przy opracowaniu tekstu o ostatnich dniach Johna Lennona (we wspomnieniach Johna), przejrzałem teksty o tym wydarzeniu na blogu. Jest niewiele, bo początkowo zakładałem, że opiszę to zdarzenie w zakładce Historii 1970-1980, ale zdecydowałem ostatnio, że zrobię to wcześniej. Tak więc kilka następnych tekstów związanych będzie z tragedią. Dodam tylko, że starannie będę omijał opisywanie historii, biografii Chapmana. Także motywów kierujących zabójcą. Po 1980 roku światowe media zorganizowały kampanię,w której sugerowano, by nie nagłaśniać nazwiska ani niczego związanego z zabójcą, gdyż to przede wszystkim było jego motywem. Ocieplenie się w blasku zamordowanego. Z czasem oczywiście to się zmieniło. Powstały filmy nie tylko o samym wydarzeniu, ale całe historie życia psychopaty. Tego nie znajdziecie tutaj. Niebawem pierwszy tekst, a ilustracją dzisiejszego oraz głównego postu o śmierci (ostatnich dniach) Johna piękna "God". Clip zmontowany z wstawionym na początku komunikatem spikera,który w trakcie transmisji meczu NFL przerywa swój komentarz by poinformować wszystkich o zabójstwie muzyka.Na końcu słyszymy wzruszające słowa Johna. Innego znaczenia nabierają słowa Johna, "żyjąc w pożyczonym czasie..."( drugi clip). Clipy tutaj.


__________________________________

Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki
HISTORY of THE BEATLES

                                

WIMBLEDON, MUNDIAL



Przez Mistrzostwa Świata zaniedbywałem trochę turniej na trawiastych kortach Wimbledonu. Ale nadrobiłem swój głód Wielkiego Tenisa wczoraj. Niestety nie będzie finału marzeń pomiędzy Rogerem i Rafą. We wczorajszym ćwierć-finałowym meczu Szwajcar uległ niespodziewanie Afrykanerowi Kevinovi Andersonowi, graczowi z czołówki, ale ogólnie średniakowi. Federer prowadził 2:0 w setach i miał nawet piłkę meczową, ale sprawdziła się tenisowa zasada, tutaj odnośnie trzech nie dwóch setów. "Jeśli nie wygrywasz w trzech setach, przegrywasz w pięciu". Ale pewnie nie pisałbym tego posta  - sorry Roger, tak bywa, - gdyby nie inny ćwierćfinał. Po prostu jeden z lepszych meczów tenisowych, które oglądałem. Od końca czwartego seta odpuściłem całkowicie półfinał Anglii z Chorwacją (no, nie całkiem, bo przełączałem między zmianami stron tenisistów, więc byłem ogólnie na bieżąco z footballem) i śledziłem epicki,  galaktyczny mecz Rafy Nadala z Juanem Martinem Del Potro. Mecz po prostu genialny. Genialny!!! Było w nim wszystko! Wspaniały tenis, dramaturgia, scenariusz z genialnymi odtwórcami dwóch głównych ról. Ambicja, klasa, waleczność, na końcu ogromny szacunek a nawet przyjaźń. Hiszpan pokonał przesympatycznego Argentyńczyka także po 5-ciu setach (jak Anderson Federera), choć mecz w każdej sekundzie mógł skończyć się inaczej. Zwyciężyła mentalność i pewnie niesamowita siła fizyczna Hiszpana. Del Potro to gracz pechowy, w swojej karierze borykający się z kontuzjami, naprawdę takimi poważnymi, bo operacje nadgarstków, kciuków i tak dalej. Wyjątkowo ciekawie komentujący mecz David Olejniczak (cieszyłem się, że nie komentuje meczu Tomasz Lorek, odbierający przyjemność oglądania swoim bzdurnymi i irytującymi wstawkami w stylu: "uderzenia nie powstydziłby się ...." [ wymieniamy tutaj kogo chcemy], "smecz identyczny jak w finale...." [znowu Lorek wstawia wydarzenie, które mu wpadnie w danej chwili na myśl, np.  - mecz Lendla z Agassim w maju xxx roku, przy stanie x:x w trzecim secie - koszmar!!!]) ładnie opisał to, że po prostu graczom brakuje już paliwa, ale Del Potro ma dalej do następnej stacji z paliwem. Pan Olejniczka, kiedyś czynny tenisista, dołączył do grona moich ulubionych komentatorów tenisa jak panowie Stopa, Domański, Sidor a nawet Tomaszewski.

 W półfinałach więc Rafa z Djokovicem - przy nieobecności Federera - to przedwczesny finał oraz walka na asy serwisowe Andersona z kolejnym średniakiem, Johnem Isnerem z USA. Świat czeka na mecz Rafy z Nole, finał i drugi półfinał to już będzie nie to, bez względu kto wyjdzie zwycięsko z meczu pomiędzy Hiszpanem i Serbem. Finał Rafa - Anderson, Rafa - Isner, Djoko - Anderson, Djoko - Isner. Nie, dziękuję. Obejrzę finał Mundialu. Szkoda, że bez Belgii, najlepszej dla mnie drużyny tego turnieju (gra w niej najlepszy piłkarz Mistrzostw, Eden Hazard). Czy wczorajszy wygrany mecz malutkiej Chorwacji, sąsiada Serbii doda skrzydeł Novakowi? Zobaczymy. 
A kto wygra "Rosję"? Może wreszcie Francuzi pokażą football jak z pierwszych meczów mistrzostw. Czy znowu Modric, Rakitic czy Perisic pokażą serce. Po pokonaniu Rosji przez Chorwację, Ivan Ljubicic, jeden z trenerów Federera, Chorwat, umieścił gdzieś na swoim profilu w sieci rysunek Europy z zaznaczonymi obszarami obu krajów, z podpisem: "Rozmiar nie ma znaczenia". Może to być znowu aktualne w niedzielę. No i życzę brązowego medalu wymienionej wcześniej Belgii. 
Wczorajszy dzień na fotkach. Dla przypomnienia sobie kiedyś, jak sądzę. 

 






















35. MTW: JOHN LENNON - "Woman"


Singiel, 12 stycznia 1981
wydany już po śmierci Artysty
Strona B: "Beautiful Boys" Yoko Ono.
Kompozycja: John Lennon
Album: "Double Fantasy"

Wytwórnia: Geffen
Producent: John Lennon, Yoko Ono 
& Jack Douglas
Długość: 3:32






Obsada:
JOHN: śpiew, akustyczna gitara
Earl Slick, Hugh McCracken: gitary
Tony Levin: gitara basowa
George Smal: fortepian, elektryczne pianino Fender Rhodes, syntezator
Andy Newmark:
perkusja
Arthur Jenkins: instrumenty perkusyjne Michelle Simpson,
Eric Troyer, Cassandra Wooten, Cheryl Mason Jacks: chórki




JOHN: “Woman” pojawiła się nagle, niespodziewanie, któregoś popołudnia na Bermudach. Ujrzałem to co kobiety robią dla nas. Nie to, co Yoko robi dla mnie, aczkolwiek myślałem o tym w kategoriach osobistych.Jakaś prawda uniwersalna. Gdybyśmy nagrali swój album w trzeciej osobie i nazwali go Freda i Ada lub Tommy, ubrali się w stroje clownów, wyszminkowani i wykreowali jakichś bohaterów, nie nas, może Ziggy Stardusta (fikcyjny bohater albumu Davida Bowie – RK) czy byłby bardziej akceptowalny ? To nie nasz sposób na sztukę, nie w naszym stylu... No, ale na Bermudach nagle mnie olśniło wszystko, wszystko, nawet to co brałem za pewniki. Kobiety są naprawdę drugą połową nieba, i o tym szeptam na początku piosenki ("For the other half of the sky ..."). I ta piosenka po prostu nawiedziła mnie jak powódź. Piosenka przypomina utwory Beatlesów, ale nie to było moim zamiarem. Zrobiłem ją tak samo jak lata tamu ‘Girl’. To taka dojrzała, dorosła wersja ‘Girl’.



Jedna z najpiękniejszych piosenek napisanych przez mężczyznę dla kobiety. Tylko 35 miejsce, bo jeszcze tyle mam piosenek do umieszczenia na topie, choć "Woman" Johna to dla mnie jedna z naj najcudowniejszych piosenek. Bardzo beatlesowska, z bajecznym głosem Johna. Choć wolę mocniejszą tonację jego głosu. O piosence i ostatnim albumie Johna, "Double Fantasy" więcej na blogu o The Beatles. Link niżej. Wspomnę tylko, że gdy jako dzieciak pisałem do szkolnych gazetek (kolejne szkoły: podstawowa, technikum, studia), to od ostatniego wywiadu Johna (znajdziecie go tutaj), który zdobyłem razem z niemieckim wydaniem "Playboy'a" w styczniu 1981, zaczęła się już moja prawdziwa literacka przygoda z zespołem.  Pisałem już wtedy książkę o zespole (stara magazyn do pisania, choć przepisywał i poprawiał mi dawny przyjaciel ze szkoły średniej, także o nicku Czarny - nie ty, Krzysiu) , gromadziłem materiały i próbowałem się uporać w tym czasie ze stratą ojca oraz idola.  Na samym dole równie piękny numer "Watching The Wheels" z prywatnymi filmikami Johna. 
Niebawem na blogu o The Beatles duży tekst o śmierci Muzyka.



 

Więcej o piosence na blogu o The Beatles







For the other half of the sky ... 

Woman I can hardly express
My mixed emotions at my thoughtlessness
After all I'm forever in your debt
And woman I will try to express
My inner feelings and thankfulness
For showing me the meaning of success

Ooh, well, well
Doo, doo, doo, doo, doo
Ooh, well, well
Doo, doo, doo, doo, doo

Woman I know you understand
The little child inside the man
Please remember my life is in your hands
And woman hold me close to your heart
However distant don't keep us apart
After all it is written in the stars

Ooh, well, well
Doo, doo, doo, doo, doo
Ooh, well, well
Doo, doo, doo, doo, doo
Well

Woman please let me explain
I never meant to cause you sorrow or pain
So let me tell you again and again and again

I love you, yeah, yeah
Now and forever
I love you, yeah, yeah
Now and forever