Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

170. MTW: WHAM! (GEORGE MICHAEL): "Careless Whisper"


Singiel, 1984, 25 lipca 1984
Album: Make It Big
Kompozycja: George Michael, Andrew Ridgeley
Producent: George Michael (wersja oryginalna), Jerry Wexler
Wytwórnia: Columbia
Długość: 5:04





Obsada:
George Michael: wszystkie wokale
Andrew Ridgeley: gitara akustyczna 
Steve Gregory: saksofon
Deon Estus: gitara basowa
Trevor Murrell: perkusja
Chris Parren: instrumenty klawiszowe
Anne Dudley: instrumenty klawiszowe
Hugh Burns: gitara elektryczna
Danny Cummings: instrumenty perkusyjne



Wham
Jedna z najsłynniejszych piosenek w muzycznym show-biznesie. Absolutny klasyk muzyki rozrywkowej, utwór, który z George'a Michaela uczynił wielką Megagwiazdę, a jego partnera z Wham odesłał w niebyt.  O piosence wszystko znajdziecie w sieci. Młody Michael napisał ją w wieku 17 lat (podobno najpierw skomponował słynny motyw saksofonu), dopiero później po kilku latach z przyjacielem, wspomnianym wcześniej Andrew Ridgeley'em dokończyli utwór - już jako słynny duet Wham!, chociaż tak naprawdę wszystko w duecie było autorstwa Michaela. Także i w tej piosence Andrew nie kiwnął nawet palcem. Opisując biografię artysty podkreśla się, że dzięki tej balladzie George z członka popularnego boysbandowego duetu stał się błyskawicznie ikoną popu. Na zawsze, choć przypuszczalnie gdyby to był tylko jedyny jego wielki przebój tak by się nie stało. Bardzo szybko stał się obok Madonny, Michaela Jacksona i Prince'a elitą muzycznego showbiznesu. Tego oczywiście popowego, bo przecież wciąż na rynku funkcjonowali Rolling Stonesi, Bob Dylan czy sam Paul McCartney.

W swojej biografii GEORGE wspomina piosenkę:
Byłem w drodze do DJ-a w Bel Air, kiedy napisałem „Careless Whisper”. Zawsze pisywałem w autobusach, pociągach i samochodach. To zawsze zdarzało mi sie w  czasie podróży. Z „Careless Whisper” pamiętam DOKŁADNIE, gdzie po raz pierwszy do mnie to dotarło, gdzie wymyśliłem linię saksofonu. Bardzo słabo pamiętam, gdzie byłem, kiedy pisałem rzeczy po Wham! oderwałem się wtedy od ziemi, ale z „Careless Whisper” dokładnie pamiętam czas i miejsce.  Wiem, że to brzmi naprawdę dziwnie i romantycznie, ale pamiętam dokładnie, gdzie to się stało, gdzie siedziałem w autobusie, jak kontynuowałem pracę nad tym utworem i tak dalej. Pamiętam, że kiedy płaciłem facetowi za autobus wpadła mi do głowy  melodia saksofonu, linię saksofonową: du-du-du-du-du Potem facet się oddalił a ja pisałem nadal w głowie resztę piosenki. Napisałem to całkowicie w głowie. Pracowałem nad tym przez około trzy miesiące w mojej głowie.
 
George wspominając dalej piosenkę opowiada, że w młodości gdy pisał sam lub z Andrew piosenki, to opierały się one na osobistych wspomnieniach. "Careless Whisper" wiązało się z dziewczynami o imionach Jane i Helen:  Kiedy miałam dwanaście, trzynaście lat, często towarzyszyłem mojej starszej o dwa lata siostrze na lodowisku w Queensway w Londynie. Bywała tam dziewczyna z długimi blond włosami o imieniu Jane. Byłem grubym chłopcem w okularach i bardzo się w niej podkochiwałem, chociaż nie miałem szans. Moja siostra chodziła i robiła, co chciała, kiedy docierałyśmy na lodowisko, a ja spędzałam popołudnie na tęsknotach i marzeniach o tej dziewczynie... Kilka lat później, kiedy miałem szesnaście lat, miałam swój pierwszy związek z dziewczyną o imieniu Helen. Dopiero zaczęło się trochę między nami ochładzać, gdy odkryłem, że blondynka z Queensway wprowadziła się tuż za rogiem z mojej szkoły. Wprowadziła się tuż obok miejsca, w którym często stawałem i wyczekiwałem na mojego sąsiada z sąsiedztwa, który podwoził mnie do domu ze szkoły. I pewnego dnia zobaczyłem ją idącą ścieżką obok mnie i zacząłem się zastanawiać skąd się wzięła. Nie rozpoznawała mnie wcale.  To było kilka lat później i wyglądałem zupełnie inaczej.
Potem zagraliśmy na dyskotece z The Executive
[pierwszy zespół Michaela, w składzie był także Andrew Ridgeley - zdjęcie obok], zobaczyła mnie jak śpiewam i spodobałem się jej. Była znacznie starsza, miała duży biust - w końcu zaczęliśmy się spotykać. Zaprosiła mnie do siebie w któryś dzień... byłem w niebie. Dziewczyna, która mnie wcześniej nie dostrzegała gdy miałem 12 lat. Nie przestałem się jednak spotykać z Helen, myślałem, że jestem sprytny, no dostałem za swoje...
Pamiętam, że moje siostry sprawiały mi kłopoty, ponieważ się dowiedziały o wszystkim i naprawdę polubiły pierwszą dziewczynę. Cała idea „Careless Whisper” wzięła się z tej sytuacji. Pierwsza dziewczyna dowiedziała się o drugiej – czego w rzeczywistości nie było.  Ale zacząłem kolejny związek z dziewczyną o imieniu Alexis, nie kończąc tego z Jane. Wszystko się trochę skomplikowało. Jane dowiedziała się o niej i odeszła ode mnie… Cały czas myślałem, że jestem taki fajny, mając romanse z dwiema dziewczynami naraz, ale tak naprawdę nie było w tym zbyt wiele emocji. Wersy w "Careless Whisper" o tańcu znalazły się bo dużo razem tańczyliśmy, a pomysł był taki - tańczymy... ale ona wie... i to już koniec... Videoclip jest w zasadzie efektowną wersją tego co mi się naprawde przydarzyło...
 
Wersja Jerry'ego Wexlera
 
  
Zanim powstała wersja piosenki, którą poznał cały świat George próbował w różnych studiach.  Pierwsza faza produkcji to podróż George'a w 1983 do
  legendarnego studia Muscle Shoals w Alabamie, gdzie współpracował z producentem Jerrym Wexlerem (obaj na zdjęciu).  Artysta nie był jednak zadowolony z jego wersji i postanowił jeszcze raz nagrać piosenkę oraz samemu ją wyprodukować. Menadżer duetu Wham! Simon Napier-Bell tak wspomina te sesje: Przyjechał do studia saksofonista zatrudniony przez Jerry'ego. Miał wykonać te słynne solo i miał na to tylko godzinę. Zamiast tego po dwóch godzinach wszyscy w studiu drżeli o los nagrania. Facet po prostu nie umiał zagrać początkowego riffu, tak jak chciał George, jak było na demo taśmie, gdzie na saksofonie lata wcześniej zagrał przyjaciel George'a, mieszkający tuż obok George i grający w pubach dla zabawy. George ciągle mówił, że w solo coś jest nie tak, że musi podnieść w górę itd... Zapytałem Wexlera czy pretensje George'a o solo na saksofonie są zasadne ale ten powiedział, że zdecydowanie tak. Powiedział mi: "Zdecydowanie ma racje! Widziałem już takie rzeczy. Jest pewien niuans, że saksofonista jakoś nie radzi sobie dobrze. Chociaż ty i ja możemy tego nie słyszeć. Ale przez takie niuanse czasem nagranie staje się hitem. Sukces płyt pop jest tak ulotny, tak niewiarygodnie nieprzewidywalny, że po prostu nie możemy ryzykować niecierpliwości". Oryginalna wersja została wydana później w tym samym roku, jako „Special Version” na stronie B na 12" w Wielkiej Brytanii i Japonii.  
  
George wrócił do Anglii. W studiu 2 Sarm West's znowu zaczął pracować nad nagranie. Dan Forshaw, znany londyński muzyk jazzowy opowiedział, że Steve Gregory (na zdjęciu z lewej) został zaproszony do studia przez samego muzyka. Był 11-tym saksofonistą, który miał zagrać tę solówkę. Steve pojawiając się w studiu nie miał pojęcia co ma zagrać. Także facet przed nim, który po kilku próbach zrezygnował i uciekł ze studia. Steve w studiu odkrył, że solo, które miała zagrać nie jest wcale takie łatwe do zagrania, ponieważ jego saksofon tenorowy Selmer Mark IV nie miał górnego klawisza F#. Inżynier więc spowolnił taśmę, aby Steve mógł zagrać solo o pół tonu niż zamierzano. Dan Forshaw: 
Kiedy taśma została przywrócona do normalnej prędkości, powstał „nienaturalny” dźwięk saksofonu, który brzmiał trochę jak altowy w klimacie Paula Desmonda, ale brakowało mu nieco większej głębi i mroku. Przybywszy  do studia George, którego wcześniej nie było po wysłuchaniu  nagrania powiedział, że to jest te jego wymarzone solo, które chce mieć na nagraniu. 
 


 Singiel - zadedykowany rodzicom (napis na tylnej okładce) -  został wydany w sierpniu 1984 roku i osiągnął pierwsze miejsce w Wielkiej Brytanii, kończąc dziewięcio-tygodniową passę „Two Tribes” Frankie Goes to Hollywood. Utrzymywał się na pierwszym miejscu przez trzy tygodnie i był piątym najlepiej sprzedającym się singlem 1984 roku. Zdobył również szczyty list przebojów w 25 innych krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych w lutym 1985 r. pod tytułem „Wham! z udziałem George'a Michaela”. W 1985 roku został numerem 1 1985 roku amerykańskiego Billboardu. W Wielkiej Brytanii został wydany jako singiel George'a choć znalazł się później na albumie Wham! "Make It Big".
 Został później nazwany numerem jeden na liście Billboard w 1985 roku. „Careless Whisper” został wydany podczas Wham! nadal byli grupą, ale George'a przypisywano mu samotnie w Wielkiej Brytanii. Jednak znalazł się na albumie Wham! Make it Big.

 
W 1991 roku GEORGE przyznał, że nie jest wielkim fanem tej piosenki: Nie jest to integralna część mojego rozwoju emocjonalnego… rozczarowuje mnie to, że  potrafiłem pisać bardzo nonszalancko – poza tym to niezbyt dobry tekst – i dziwi mnie, że może on tak wiele znaczyć dla tak wielu ludzi. To rozczarowanie dla twórcy.
Dużo później, bo w 2009 roku wyznał:
Wciąż jestem trochę zdziwiony, dlaczego ten utwór robi takie wrażenie na ludziach… Czy to dlatego, że tak wielu ludzi zdradzało swoich partnerów? Czy to dlatego się z tym łączą? Nie mam pojęcia, ale to ironia, że ​​piosenka – która w pewien sposób mnie zdefiniowała – została napisana na samym początku mojej kariery, kiedy byłem jeszcze taki młody. Miałam wtedy tylko 17 lat i tak naprawdę niezbyt dużo wiedziałem o życiu – a już na pewno niewiele o związkach... Ta piosenka pochodzi jakby z mojego innego życia... "One More Try" jest balladą bliską memu sercu.
 
Nie tylko solo na saksofonie było pięknym ozdobnikiem tego dzisiaj już klasyka pop. W jego ogromnej popularności (na całym świecie królowała MTV) spory udział miał
videoclip, który został nakręcony w pięknych realiach Miami na Florydzie. Sceny stojącego muzyka na scenie nakręcono już w Lyceum Theatre w Londynie. Uroczą filmową partnerkę George'a odtwarzała amerykańska aktorka Lisa Stahl. Po latach Lisa tak wspominała tamte wydarzenia: Skasowali materiał z naszej sceny pocałunku, więc musieliśmy to powtórzyć, na co specjalnie nie narzekałam... Potem George uznał, że nie lubi aktualnej swojej fryzury (koloru) i przyleciał z siostrą z Anglii i musieliśmy ponownie nakręcić kilka scen. Wiem, że teraz Goerge ma chłopaka ale jestem pewna, że w tamtych scenach ani przez chwilę nie myślał o chłopcach. Nie miałam już później z nim żadnego kontaktu. Byłam na jego koncercie ale nie próbowałam się z nim spotkać.



Oczywiście clip, choć podobno nie spodobał się Michaelowi (stąd dograne kadry z nim na scenie i z blond fryzurą a la księżna Diana) jest bardzo filmowy, "mtv-owski". Wtedy jeszcze świat nie wiedział, że muzyk jest gejem, więc ujęte tam sceny, akcja  wyglądały bardzo romantycznie, wszyscy współczuli zdradzonej przez George'a dziewczynie (kochankę bohatera clipu zagrała amerykańska aktorka Madeline Andrews-Hodge) .







Anselmo Feleppa, wielka miłość George'a Michaela. Pod koniec swojego życia Michael wspominał, że nigdy nie mógł się pogodzić ze śmiercią Anselmo (w 1993). Ale to już temat na inny post.

 

 
I feel so unsure,
As I take your hand and lead you to the dance floor.
As the music dies...
Something in your eyes,
Calls to mind a silver screen,
And all its sad goodbyes.

I'm never gonna dance again,
Guilty feet have got no rhythm.
Though it's easy to pretend,
I know you're not a fool.
I should have known better than to cheat a friend,
And waste a chance that I'd been given.
So I'm never gonna dance again,
The way I danced with you.

Time can never mend,
The careless whisper of a good friend.
To the heart and mind,
Ignorance is kind
There's no comfort in the truth,
Pain is the all you'll find.

I'm never gonna dance again,
Guilty feet have got no rhythm.
Though it's easy to pretend,
I know you're not a fool.
I should have known better than to cheat a friend,
And waste a chance that I'd been given.
So I'm never gonna dance again,
The way I danced with you.


Tonight the music seems so loud,
I wish that we could lose this crowd.
Maybe it's better this way,
We'd hurt each other with the things we want to say.

We could have been so good together,
We could have lived this dance forever...
But now, who's gonna dance with me?
Please stay.

And I'm never gonna dance again,
Guilty feet have got no rhythm.
Though it's easy to pretend,
I know you're not a fool.
I should have known better than to cheat a friend,
And waste a chance that I'd been given.
So I'm never gonna dance again,
The way I danced with you.

(Alternatively):
And now it's never gonna be
That way...

Now that you're gone...
Now that you're gone...
Now that you're gone...
Was what I did so wrong?
So wrong that you had to leave me alone? 
 
 
 
 
Eagles of Death Metal - ich wersja
 








02. MOJA PLAYLISTA (OSOBISTA) maj 2022

 

Zapomniałem na jakiś czas o tworzeniu postów z tej serii ale parę osób mi o tym przypomniało. Przy okazji muszę się pochwalić, że i ten blog ma już ponad ładnych kilka milionów  wejść, co oczywiście jest sporo, choć wciąż mało przy blogu o The Beatlesach. Tam już ponad 12 000 000. Tak więc Moja Lista Osobista maj 2022, choć szczerze to jednej playlisty nie wytrzymuję przez cały miesiąc...   Piosenki na rower, siłownię, bieganie po parku, z psem, bez itd. Oto one.Wszystkie, bez wyjątku, znakomite utwory. Miks bez klucza. Dwie znakomite piosenk Strachów, najlepszego polskiego zespołu ostatniej dekady. Sporo słucham Grabaża z kolegami, w tym ich ostatniej płyty, "Piekło". Trzyma poziom a teksty Krzycha jak zwykle zmuszają do myślenia i ich analizowania. Na liście 30 znakomitych piosenek i dwa covery wielkiego hitu George'a Michaela.

 


  1. Tears For Fears - Master Plan
  2. Strachy na Lachy - Szklana góra
  3. Liam Gallagher - Shockwave
  4. Machine Gun Kelly - Why Are You Here
  5. Strachy na Lachy - Dreadlock Queen
  6. Cage The Elephant - Social Cues
  7. Spear of Destiny - Mickey
  8. Eagles Of Death Metal - Careless Whisper (polecam szczególnie!!!)
  9. Judah & the Lion - Why Did You Run
  10. Spear of Destiny - Traveller
  11. Spear of Destiny - Never Take Me Alive
  12. Cage The Elephant - Ready To Let Go
  13. Catfish and the Bottlemen - 2all
  14. Smashing Pumpkins - Ava Adore
  15. MAX Q (with Michael Hutchence) - Way of the World
  16. Clint Mansell -  Dead Reckoning
  17. Slade - Cum Feel The Noize
  18. Smokie - In The Heat Of The Night
  19. Maanam - Luciolla
  20. Republika - Kurtyna
  21. The Beatles - You Won't See Me
  22. Daniel Powter - Tell Them Who You Are
  23. Midge Ure - Monster
  24. Gary Scargill & Peter Oldroyd - Mother (polecam!!!)
  25. Mortas - Przedostatni
  26. Seether -  Careless Whisper
  27. Chris Stapleton - Tennessee Whiskey
  28. Kasabian - Man of Simple Pleasure
  29. 3 Doors Down - Landing in London (with Peter Seger)
  30. Sweet - Love is like Oxygene





                                 



 

 

KLASA THE BEATLES: Tears For Fears - "Sowing The Seeds Of Love"

 

 

 

 

Singiel, 21 sierpnia 1989
Strona B: "Tears Roll Down"
Album: Seeds Of Love
Twórca: Roland Orzobal, Curt Smith
Producent: Tears For Fears, Dave Bascombe
Długość: 6:19 (wersja albumowa)
Obsada: Roland Orzabal: wokal prowadzący, gitara
Curt Smith: wokal harmoniczny, gitara basowa
Orkiestra i muzycy studyjni.




 

Ponieważ wciąż fascynuje mnie najnowszy album brytyjskiego duetu panów Rolanda i Curta przypomniałem sobie w trakcie czytania wywiadu z tym drugim, że przecież  już dawno planowałem umieścić piosenkę "Sowing The Seeds Of Love" tutaj na blogu w serii "Klasa The Beatles" (innymi słowy: poziom jakościowy, level Wielkiej Czwórki), w której umieszczam tak wg swojego uznania piosenki, których moim zdaniem nie powstydziłaby się Wielka Czwórka z Liverpoolu. Choć to naprawdę bardzo trudne do określenia, wszak gusta itd...  Piosenka duetu kupowała najwyższe pozycje na całym świecie, choć w rodzimej Wielkiej Brytanii dotarła "tylko" do miejsca nr 5, zaś w zakochanych w Beatlesach Stanach już prawie szczyt bo 2.
Roland Orzabal: To było zupełnie inne brzmienie dla Tears for Fears, to było dla nas najważniejsze. Kluczowe było to, że nie wróciliśmy z typowym popem z lat osiemdziesiątych. W tym czasie Radio One się zmieniało, były to lata Stock & Aitken & Waterman. Starzałem się i przestałem słuchać Radia One... Jechałem z Bath do Londynu, słuchając Radia 4. Był program o gościu, który chodził po okolicy, próbując odkryć wszystkie te tradycyjne piosenki i spisywać teksty. Jedną z piosenek, które odkrył, były "Seeds Of Love", w której występował ogrodnik o imieniu Mr England. I pomyślałem „wow, pan Anglia, sieje ziarno miłości” i od tego właśnie zaczął się pomysł na tekst piosenki. Poza tym, naprzeciwko mojego domu, na England's Lane (w północnym Londynie) widniało graffiti i wszystko, co mówiło, brzmiało: „Kocham słonecznika”. Nie pytaj mnie, co to znaczy ani co to znaczy, ale udało mi się to wsadzić w piosence...

Chris Hughes
[znany producent, wcześniej pracował z duetem na albumie "Songs From The Big Chair", współautor wielkiego hitu "Everybody Wants To Rule The World"]: To niesamowita piosenka. Pamiętam, kiedy Roland po raz pierwszy mi ją zagrał. "Sowing Seeds" było dość szorstkie, bardzo z lat sześćdziesiątych, coś w rodzaju zdjęć blondynek skaczących z czerwonego autobusu na Trafalgar-Square. Było bardzo popowy i wesoły, ale czułem, że mogłoby być bardziej na serio, w stylu "A Day in The Life" lub coś z dojrzałego okresu The Beatles. Zabrałem progresję akordów otwierających do domu, do mojego „laboratorium”, i zrobiłem lekko zniekształcone pianino elektroniczne, umieściłem dźwięk transmisji radiowej z przodu, dodałem bębnienie w stylu Ringo. Rolandowi bardzo się to spodobało, pracowaliśmy nad tym i sprawiliśmy, że było nieco bardziej "beatlesowe" niż wcześniej. Ale pamiętam, jak on to wszystko tworzył, pisał sekcje, sekcje usuwał i przesuwał sekcje w różne kolejności. Zanim to nagraliśmy, było tak wiele zmian i wariacji, że było to dość skomplikowane, przedzieranie się przez utwór.

Dave Bascombe [współproducent - na zdjęciu obok]: Pierwotnie utwór został napisany pod ten mały automat perkusyjny, który miał zupełnie inny sound, znacznie bardziej hip-hopowy styl Prince'a i miałem na tym punkcie trochę obsesji. To sprawiło, że stał się znacznie bardziej współczesny w kategoriach lat osiemdziesiątych, ale potem przyjął znacznie bardziej oczywisty kierunek w stronę Beatlesów.

Chris Hughes: Kiedy pracujesz nad takim utworem, ludzie zwykle są pewni tego czego chcą. Curt wszedł i zaczął śpiewać właściwą, nieco dziecinną rymowankę „Sowing The Seeds of Love”. Myślę, że Rolandowi spodobało się to tak, że pojawiło się to w środku tej wielkiej poważnej pracy ze swoją dziecięcą urodą. Nie mam na myśli brak szacunku do tego fragmentu, po prostu był autentycznie dziecinny i genialny.
Curt Smith: Jeśli chodzi o produkcję, to najlepsza rzecz, jaką zrobiliśmy. Bez wątpienia wydawało się nam, że to musi być wielka piosenka. Początkowo mogły istnieć pewne zastrzeżenia co do tego, że zmierza zbyt mocno w stronę Beatlesów, ale przeszliśmy przez to, po prostu akceptując to i czyniąc to oczywistym, a nie próbując tego ukrywać.
 
 
 
 
Roland Orzabal:
"I Am a Walrus" zaczyna się w jednym tempie, a kończy w innym. Zaprogramowaliśmy więc bit od 84,5 BPM, aby szło w górę na samym końcu, kiedy robi się szalony, do 88,5 uderzeń! Potem go przecięliśmy i mieliśmy to – to działało całkiem nieźle.
Dave Bascombe: Aby uzyskać szablon tempa, nie użyliśmy właściwie „I Am The Walrus”; użyliśmy „Piggy In The Middle” The Rutles. Pamiętam, że pożyczyłem album od mojego menadżera. Chyba nigdy go nie oddałem.
 
Tears for Fears Daily — Tears for Fears (1989)
         
 Nie będę opisywał swoich wrażeń dlaczego ta piosenka jest tutaj w tym zestawie, takim trochę dla "arystokracji" piosenek. Powinny starczyć wypowiedzi cytowane wyżej.  Na koniec pozwolę sobie zacytować poniżej  słowa jednego z jej twórców z bardzo niedawna, bo z tego roku i chyba wtedy wszystko dla czytających post stanie się oczywiste.   
 

Curt Smith:
Pomijając oczywiście materiał z nowego albumu, także właśnie dlatego, że jest nowy, uznałbym "Seeds Of Love" za jest najlepsza. Nie tylko ze względu na samą piosenkę. W byciu artystą liczy się siła twoich nagrań. Sądzę, że produkcja tego nagrania jest naszym najlepszym dziełem, naszym dokonaniem , jeśli chodzi o pojedynczy singiel czy jedno nagranie. W naszych produkcjach jest tak bliski perfekcji jak tylko to było możliwe. Pozwolono nam iść w nim na maksa, zgromadzić w studiu całą orkiestrę [album "SeedS of Love" nagrywany był przez prawie 3,5 roku i kosztował wystwórnię fortunę - RK]. Kiedy słuchasz tego utworu jest to wyraźnie pastisz The Beatles - absolutnie się tego nie wstydziliśmy. jest solo na oboju. Kiedy dorastaliśmy, byliśmy bardzo pod wrażeniem aranżacji smyczkowych The Beatles i George'a Martina. To była wielka radość. Mieliśmy ogromne szczęście, że mieliśmy ten luksus, że pozwolono nam na zrobienie czegoś takiego, ponieważ byliśmy wtedy na tyle wielcy, że mogliśmy sobie sprowadzić do studia orkiestrę. To są te rzeczy, które przynoszą Ci ogromne zadowolenie.

 





High time, we made a stand
And shook up the views of the common man
The love train rides from coast to coast
DJ's the man we love the most
 
Could you be, could you be squeaky clean and smash any hope of democracy
As the headline says you're free to choose
There's egg on your face and mud on your shoes
One of these days they're gonna call it the blues yeah, yeah
 
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
I spy tears in their eyes they look to the skies
For some kind of divine intervention
Food goes to waste
So nice to eat, so nice to taste
Politician granny with your high ideals
Have you no idea how the majority feels?
So without love and a promised land
We're fools to the rules of a government plan
Kick out the style, bring back the jam, yeah, yeah
 
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
The birds and the bees
My girlfriend and me, in love
Feel the pain
Talk about it
If you're a wanted man
Then shout about it
Open hearts, feel about it
Open minds, think about it
Everyone, read about it
Everyone, scream about it
Everyone (everyone, yeah)
Everyone (everyone) read about it, read about it
Read it in the books, in the crannies and the nooks, there are books to read
(Sowing the seeds) Sowing the seeds of love, we're sowing the seeds,
 
Sowing the seeds
Sowing the seeds of love, sowing the seeds
Sowing the seeds of love
Sowing the seeds of love
Mister England sowing the seeds of love
Time to eat all your words
Swallow your pride
Open your eyes
Time to eat all your words
Swallow your pride
Open your eyes
Time to eat all your words (high time we made a stand and shook up the view of the common man)
Swallow your pride (and the love train rides from coast to coast)
Open your eyes (every minute of every hour)
Open your eyes (I love a sunflower)
Open your eyes (and I believe in love power, love power)
Open your eyes (love power)
 
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
Sowing the seeds of love, seeds of love
Sowing the seeds, an end to need
And the politics of greed
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
Sowing the seeds of love (hand in hand), seeds of love (hand in hand), sowing the seeds
Sowing the seeds of love, seeds of love, sowing the seeds
An end to need












 

 Historia The Beatles

History of  THE BEATLES

 






 

KLASA THE BEATLES. 21.03.1967 - Pink Floyd spotykają The Beatles. Syd Barret w piosence The Beatles?

 

 

 

 

 Często otrzymuję maile tutaj na blogu The Beatles dotyczące Pink Floydów. O drugim moim ukochanym zespole pisałem dużo więcej na moim drugim blogu, kto czyta ten o Beatlesach, pewnie zna adres drugiego. Między innymi z powodu pytań zawartych w mailach stworzyłem post wyjaśniający dokładnie, który muzyk tego zespołu śpiewa główny wokal w danym utworze, gdyż zdaniem wielu  różnica głosów między Rogerem Watersem i Davidem Gilmourem, dwoma Głosami PF jest niewielka. Możliwe, choć znam wiele osób, które nie rozróżniają także głosów w The Beatles. W stworzonej sekcji bloga nazwanej "Klasa The Beatles" umieściłem kilka tekstów o Pink Floyd, gdyż kilka albumów grupy absolutnie zalicza się do najwyższej, najwybitniejszej półki muzycznych albumów, na której moim zdaniem jest cała dyskografia Fab Four, niestety nie wszystkie Pink Floyd. Ogólnie uważa się, że do grupy najwybitniejszych rockowych kapel prócz tych dwóch zaliczają się jeszcze na pewno The Rolling Stones i Led Zeppelin, zdaniem niektórych także Police a nawet The Clash. Zdaniem piszącego ten tekst,  Autora bloga,  dwa pierwsze miejsca na podium to zdecydowanie moi dwaj faworyci, niżej na pewno kapela Micka Jaggera (często opisywana jako zdecydowanie najlepsza czysto rock and rollowa) no i grupa Page'a i Planta. Kilka albumów Fab Four i Pink Floydów trudno zaliczyć do czystej postaci albumów rockowych i tutaj dobrym określeniem ich jest nazwa "albumy muzyczne" i mam z głowy pretensje konserwatywnych analityków i krytyków muzycznych. Wracając do przewodniego tematu. 
Fascynuje mnie fakt, że gdy spojrzeć na kulę ziemską zawieszoną w Kosmosie to możemy wyobrazić sobie malutki, mikroskopijny, wirtualny punkcik, który oznacza Londyn i miejsce na tej wielkiej planecie, w którym dwa wielkie muzyczne zespoły nagrywały swoją ponadczasową, pełną geniuszu, nieśmiertelną i wciąż dla mnie najpiękniejszą, i najważniejszą muzykę.  I kiedyś członkowie tych obu zespołów spotkali się, choć nie było to jakieś typowe spotkanie koleżeńskie muzyków. Bardziej fakt, cała ósemka (jeszcze z Sydem Barrettem i bez Davida Gilmoure'a) była w tym samym studiu, choć... Wydarzenie te opisywałem już na obu blogach, dzisiaj jeszcze raz. I na samym końcu opiszę pewną plotkę, swego czasu bardzo popularną i mającą po dziś dzień swoich orędowników, o wspólnym nagraniu Pink Floyd i The Beatles. Dokładnie jednego Pink Floyda, Syda Barretta. O tym na samym końcu tekstu. Więc po kolei... 

 The Beatles swoje pierwsze kroki w muzyce stawiali jako grupa skiffle'owa, bardzo popularnym w owym czasie w Wielkiej Brytanii gatunku muzycznym, nazwijmy go brytyjskim folkiem. Pamiętacie, że kiedyś przed laty nasz polski zespół No-to-co, w którym wokalistą i liderem był Piotr Janczerski, gitarzystami zaś Andrzej Rybiński i Jezry Grunwald, określała się sama jako "grupa skiffle'owa". Pink Floyd kierowani wtedy przez studenta sztuki Syda Barreta (czytaj także) pojawili się na rynku muzycznym pod koniec dekady. Nawet wtedy wpływ na nich The Beatles był odczuwalny w bardzo imponujący sposób. Gdy Fab Four podbili Amerykę pojawiając się tam po raz pierwszy w lutym 1964 roku w "The Ed Sullivan Show" każdy muzyk, który oglądał ten występ, był poruszony tak głęboko, a to zapoczątkowało niezliczone ilości większych lub mniejszych muzycznych karier. O tym legendarnym występie Beatlesów w show Sullivana długo mówiono, że jego oglądalność telewizyjna w całych Stanach zmniejszyła drastycznie prawie o 90% ilość przestępstw popełnianych w trakcie emisji.   

The Beatles i Pink Floyd są (byli) oczywiście całkowicie innymi zespołami, choć korzenie ich były podobne, jak to miało miejsce w przypadku wielu zespołów z tamtego okresu, ponieważ styl rock n' roll był wciąż bardzo młody. Roger Waters, basista kapeli, ważny i drugi obok Davida lider zespołu Pink Floyd opowiadał o wpływie na nich The Beatles, w dużej mierze powołując się na te same lub podobne muzyczne inspiracje. "Czułem, że dużo lekcji muzycznych odrabiałem czerpiąc z wczesnych dokonań legend bluesa Huddie Ledbette, Bessie Smith. Słuchałem także dużo jazzu, również Woddy'ego Guthriego. Kiedy byłem jeszcze nastolatkiem dużo nauczyła mnie muzyka protest-songów".  
Wiemy, że dość podobnie było w przypadku Johna Lennona i Paula McCartnye'a. Ich wczesna twórczość (jeszcze przed albumem "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band") inspirowana była podobnymi korzeniami. Jednakże to co The Beatles robili inaczej i jak tym wpływali na swoich rówieśników oraz następców, to sposób śpiewania o wszystkim o czym chcieli. Nie uznawali tutaj żadnych granic, choć z pewnością w latach późniejszych można im wypominać milczenie na temat wojny w Wietnamie, choć i wtedy przemycali w swojej twórczości pewne sygnały. Roger Waters kontynuuje: "Nauczyłem się od ich całej trójki, Johna, Paula i Geoprge'a, że my również możemy pisać o wszystkim, o naszym życiu, o tym, co czuliśmy -  jak wyrażać siebie... Że możemy być wolnym artystami, że w tej wolności jest wartość. To wszystko było w ich muzyce".  

 


 


 

Przypadkowe spotkanie obu zespołów miało miejsce 21 marca 1967 roku. Oba zespoły pracowały nad swoimi albumami w studiach na Abbey Road w Londynie. Beatlesi pracowali nad słynnym "Sierżantem Pepperem", uważanym dzisiaj jeśli nie za najlepszy album w muzyce rozrywkowej, to na pewno za jeden z najważniejszych; Pink Floyd nad swoim debiutem, albumem, "Piper At The Gates Of Down". Tak się złożyło, że w tym samym czasie nagrywali w dwóch sąsiadujących ze sobą studiach, The Beatles w Studio 2 (od 19:00 do 2:45), Pink Floyd w Studio 3. Pink Floyd miało zarezerwowane studio w godzinach 14:30 do 19:30, The Beatles mieli się pojawić w swoim studiu wtedy, gdy Syd Barret, Roger Waters, Rick Wright i Nick Mason kończyli swoją pierwszą zmianę. Ich druga miała się zacząc o 20:30 i trwać do 1 w nocy. W tym dniu nagrywali utwór "“Pow R Toc H”. Beatlesi w tym dniu pracowali nad "Getting Better i "Lovely Rita". 


  • Dalsza część tekstu  na blogu o The Beatles :  tutaj
 
 
 


 

Rosjanie i Białorusini wyrzuceni z Wimbledonu. Klasa Anglików!

 
Wspaniała wiadomość dotarła do mnie z Anglii. Skoro organizacje ATP i WTA nie potrafiły wyegzekwować od rosyjskich i białoruskich tenisistów obojga płci jasnej i czytelnej deklaracji, że wszyscy oni potępiają wojnę na Ukrainie (skończyło się na usuwaniu przy nazwiskach graczy flag), to The All England Club oraz Lawn Tennis Association, organizatorzy turniejów na Wimbledonie (także w Queen's Clubie i Eastbourne) zrobiły to, co powinny zrobić już dawno temu wspomniane federacje tenisowe: zakaz startu w tenisowych turniejach na ziemi brytyjskiej dla wszystkich rosyjskich oraz białoruskich graczy jak np. Daniil Medvedev, Andrey Rublev, Karen Khachanov, Victoria Azarenka, Aryna Sabalenka czy Anastasija Pawluczenkowa. I tak nakazuje przyzwoitość. Za brak potępienia wprost wojny i najeźdźcy zabroniłbym wjazdu do UK wszystkim tenisistom z Serbii, w tym szalonemu Novakowi Djokovicowi. Szalonemu, bo to co numer 1 męskiego tenisa wypisuje ostatnimi czasy o dbaniu o zdrowie, covidzie, a teraz o tym zakazie sugeruje, by za takiego go uważać.