HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

14. MTW: PINK FLOYD - "Wish You Were Here"

Album: "Wish You Were Here"
Wydane: 12 września 1975 (album)
Kompozycja: D. Gilmour,R.Waters
Producent: Pink Floyd
Wytwórnia: Harvest (UK)
Długość: 5:41

Obsada:
David Gilmour: wokal, chórki, wszystkie gitary, efekty dźwiękowe
Roger Waters: gitara basowa, efekty dźwiękowe, efekty dźwiękowe
Richard Wright: instrumenty klawiszowe
Nick Mason: perkusja, instrumenty perkusyjne,efekty dźwiękowe
Stephane Grapelli: skrzypce (finał utworu - w tle)


Pink Floyd 1975. Mason, Gilomour, Waters i Wright (+2008)


Syd Barett (1946-2006)
Tytułowy song z koncept albumu, następnego po wielkim "The Dark Side Of The Moon". Oczekiwania na całym świecie na nowe wydawnictwo zespołu było ogromne. Album mógł być tylko genialny, albo całkowitą porażką. Efekt: klasyk. I album i opisywany dzisiaj numer. Wysoko w moim zestawieniu, choć uprzedzę, że wyżej jest jeszcze jedno nagranie zespołu.
 Jedno z najbardziej rozpoznawalnych już po pierwszych taktach nagrań w historii rocka. Szum przeszukiwanych stacji radiowych (nagranie z samochodu Gilmoura), złapana gdzieś na średniej jakości radiowej fali gitara ( 12-strunowa gitara akustyczna Gilmoura, przetworzona brzmieniowo), nagłe wejście gitary akustycznej tuż obok słuchacza, jakby w tym samym pomieszczeniu, przez kogoś grającego tuż obok (metafora na oddalenie się i zbliżanie). No i dla każdego fana Pink Floyd ważne przesłanie płynące z tego utworu. "Szkoda, że cię tu nie ma" - uważany jest za song dedykowany współtwórcy zespołu, pierwszemu gitarzyści i wokaliście Pink Floydów, Szalonemu Diamentowi - Sydowi Barettowi. Wyrzuconemu z zespołu, na własne zresztą życzenie. "Shine On You Crazy Diamond" to drugie nagranie z tego samego albumu z tą samą dedykacją (nr 154 tego zestawienia). Muszę tutaj wspomnieć, że obaj liderzy zespołu oraz twórcy piosenki, Gilmour i Waters wprost nigdy nie powiedzieli, że w piosence chodzi o Baretta. Przynajmniej na etapie tworzenia. Legenda, którą obrosła piosenka, w  tym właśnie "przywiązanie" jej do tragicznej postaci Syda, sprawiła że -  Gilmour wyjaśniał to dużo później, już po powstaniu albumu - że kiedykolwiek śpiewa tą piosenkę, ma właśnie na myśli dawnego kolegę. 
GILMOUR: Chociaż to właśnie "Shine On You Crazy Diamonds" jest konkretnie o Sydzie, to kiedy śpiewam "Wish You Were Here", które przecież treścią obejmuje szerszy wachlarz przesłań, nie mogę przestać o nim myśleć.
Waters podkreślał, że tekst piosenki jest dużo bardziej otwarty na wszelką interpretację i ściśle nie wiązałby ją tylko z Barettem. W momencie pisania Roger miał na myśli każdego, który coś stracił w swoim życiu uczuciowym. O wycofaniu psychicznym, fizycznym w starciu z tego typu problemami. Ale jednocześnie pamiętał też słowa piosenki, "Jugband Blues", ostatniej piosenki, którą Syd napisał dla Pink Floyd: “It’s awfully considerate of you to think of me here, and I’m much obliged to you for making it clear, that I’m not here” (to bardzo miło z twojej strony, że wciąż myślisz o mnie, że jestem tutaj, ale jestem winien ci wyjaśnienie, że mnie tu nie ma).

 Po latach Waters chętniej przyznawał, że inspiracją piosenki był oczywiście Barrett i trauma w zespole z powodu pozbycia się kolegi. Tym bardziej, gdy z czasem wszyscy dowiedzieli się, że Syd cierpi na schizofrenię i całkowicie wycofał się z życia publicznego (po odejściu z Pink Floyd Barrett próbował kontynuować karierę muzyczną, zaczął także malować).
  W czasie nagrywani albumu "Wish You Were Here" w magicznym, "beatlesowskim" studiu Abbey Road pojawił się niespodziewanie Syd Barrett.  Ogolony na łyso, bez brwi, otyły. Trudny do rozpoznania, a miał dopiero 29 lat!  Kolegom dawnego zespołu, który powoływał do życia, potrzebnych było kilka minut by go rozpoznać. Najbardziej to zabolało Watersa, najmocniej związanego z zagubionym przyjacielem.
WATERS[2003]: "Wish You Were Here" w momencie pisania było dedykowane wszystkim, którzy kogoś utracili. Ale po latach wiem, że tak naprawdę to była piosenka tylko o nim i dla niego.
GILMOUR [1995]: LSD? Brałem "kwas" kilka razy, ale to nie było dla nas. W końcu LSD i inne dragi wykończyły Syda Barreta. Później był zupełnie nieprzydatny. Nie widziałem go od 20 lat. Mieszka w Cambridge, robi zakupy, czasem chodzi do pralni. Tylko to jest jeszcze w stanie zrobić...

__________________
 

“How I wish, how I wish you were here
We’re just two lost souls swimming in a fish bowl, year after year…”

(Jakże chciałbym byś był tutaj
obaj jesteśmy dwoma zagubionymi duszami pływającymi w akwarium
i tak rok po roku)

 ________________________

 
Pink Floyd (bez Watersa - trasa "Pulse, 1994) 

"Wish You Were Here" uważana jest przez obu wspomnianych liderów zespołu jako jeden z najlepszych owoców ich wspólnej pracy nad nią. A przeważnie każdy z nich osobno pracował nad muzyką zespołu, dopiero w finalnym kształcie oddając song pod ocenę reszty zespołu (stąd wiele piosenek "solowych" muzyków - podobnie jak w przypadku spółki Lennon & McCartney - podpisana jest przez więcej niż jednego muzyka). Powstanie piosenki podobno miało być podobne do tych milionów innych u milionów innych zespołów. Gilmour zagrał na gitarze riff, który spodobał się Watersowi do tego stopnia, że poprosił, by kolega zagrał mu tą samą sekwencję akordów w wolniejszym tempie. Reszta prawdopodobnie wyglądała tak, że Gilmour rozbudowywał muzycznie utwór, a Waters tworzył do niego słowa. Ciekawe jest to, że ten drugi po latach uważa wciąż, że podobnie jak cały album, tak i ten utwór nie został dopracowany należycie i trzeba było w te projekty muzyczne włożyć więcej pracy. To był zresztą bardzo ciężki okres dla zespołu. Panowało w nim napięcie, której przewodnim motywem była coraz bardziej rosnąca rywalizacja pomiędzy Davidem i Rogerem, oraz marginalizacja roli dwóch pozostałych muzyków. W czasie sesji albumu "Wish You Were Here" cała czwórka muzyków pojawiała się niezwykle rzadko.
Barret, drugi z prawej.
Przeważnie pojawiali się oddzielnie by pracować na swoim partiami utworów. Tytułowy numer  z albumu stał się niejako symboliczny, gdyż we wszystkich wspomnieniach muzyków zespołu, za najbardziej beztroski, szczęśliwy okres zespołu określano jako ten z lat 60-tych, a więc wtedy gdy był z nimi Syd. Gilmour, który śpiewa na wszystkich ścieżkach wokalnych piosenki tytułowej wyjątkowo spodobały się słowa Watersa, w których końcowy układ zupełnie nie zaingerował.
Obaj wykonują ją do dzisiaj na swoich koncertach. Gilmour żartobliwie opisywał ją jako 'bardzo prostą piosenkę country, znaczącą poprzez swój rezonans i wagę emocjonalną, którą niesie, poprzez to także ich najlepszą'.
Podczas  tournee "A Momentary Lapse Of Reason" David Gilmour powiedział, nawiązując do konfliktów w zespole, które nasiliły się właśnie albumie "Wish You Were here"), że przywraca do życia jako muzyków Ricka i Nicka, bo zniszczył ich Roger.

GILMOUR [1995]: Wciąż obstaję przy tych słowach. To była stopniowa odbudowa stanu wyjściowego. Był psychopata i troje muzyków. Wcześniej. Odszedł z grupy, ale był naszym mózgiem. Roger jest świetnym autorem tekstów, ale nie muzykiem. Rogerowi wydaje się, że jest lepszym muzykiem ode mnie, ale mi się tak nie wydaje. Nie byliśmy muzykami sesyjnymi, ale po prostu spełnialiśmy jego polecenia...

Pink Floyd, Live 8, 2005, ostatni raz razem cała czwórka.

                                                   Roger Waters, 2018, Dublin

 Nick Mason, Syd Barret, David Gilmour, Roger Waters, Rick Wright (ok. 1968)

Fanów songu i Pink Floydów odsyłam do swoich innych postów: W HOŁDZIE DLA SYDA, także Etymologia nazwy, WISH YOU WERE HERE - album, KTO ŚPIEWA W PINK FLOYD.
Polecam obejrzeć film "The Story of Wish You Were Here", dostępne na Youtube tutaj. Poniżej trailer wspomnianego filmu.

                                                       



So, so you think you can tell Heaven from Hell, blue skies from pain.
Can you tell a green field from a cold steel rail?
A smile from a veil?
Do you think you can tell?



Did they get you to trade your heroes for ghosts?
Hot ashes for trees?
Hot air for a cool breeze?
Cold comfort for change?
Did you exchange
A walk-on part in the war for a lead role in a cage?



How I wish, how I wish you were here.
We're just two lost souls swimming in a fish bowl, year after year,
Running over the same old ground.
What have we found?
The same old fears.
Wish you were here. 



Pierwszy singiel zespołu:  "Arnold Layne", 1967
 Pink Floyd z Sydem Barrettem (jeszcze bez Davida Gilmoura),




15. MTW. THE BEATLES - "All You Need Is Love"



Znalezione obrazy dla zapytania all you need single beatlesJeśli jakieś piosenki rockowe można nazwać hymnami swojej epoki, to z pewnością jest nią kompozycja Johna Lennona, "All You Need Is Love", zaprezentowana światu w czasie pierwszego programu rozrywkowego nadawanego na cały świat (oczywiście Polska go nie transmitowała) za pomocą satelity. Utwór grany na poły na żywo, na pół z playbacku w programie był częścią czasu satelitarnego, przeznaczonego dla Wielkiej Brytanii.  W studiu telewizyjnym galeria sław, sam zespół w środku, wszystko pod obowiązkowym w 1967 roku hasłem "Potrzebujesz przede wszystkim miłości". Utwór nie stracił na swojej wartości w niczym do dzisiaj. Więcej o piosence na blogu o The Beatles: tutaj


177. MTW: U2 - "All I Want Is You"

Singiel, 1989
"Strona B": Unchained Melody (singiel CD)
Album: Rattle And Hum
Kompozycja: U2
Producent: Jimmy Iovine
Wytwórnia: Island
Długość: 6:30





Zapomniana pozycja z nr 177 i krótko. Jedna z piękniejszych ballad irlandzkiej kapeli z bardzo widowiskowym clipem, na którym rozpoznacie być może  Petera Dinklage - szalenie popularnego teraz aktora znanego z roli Tyriona Lannistera w kultowego serialu "Gra o tron".  Niestety to nie on, uprzedzam. W rolę karła wcielił się włoski aktor Paolo Risi, niezwykle podobny do Petera. 
Czwarty i ostatni singiel promujący album "Rattle And Hum", który średnio sobie poradził na listach przebojów (nr 1 tylko w Irlandii), ale doskonale wiemy dlaczego. Każdy miał już album i piosenkę na tym krążku. Song, jak zawsze w przypadku tego zespołu, napisali wszyscy muzycy zespołu, Bono odpowiada (jak zawsze) za tekst, który poświęcił swojej żonie Ali.  I to wszystko, co mogę napisać o tym utworze. Broni się przecież sam, jak chyba zresztą każdy utwór mego topu, ale rzeczywiście prawie nie natrafiłem w sieci na ciekawe infa o tym utworze. W clipach dwie wersje koncertowe.








You say you want diamonds on a ring of gold
You say you want your story to remain untold

But all the promises we made
From the cradle to the grave
When all I want is you

You say you'll give me a highway with no one on it
A treasure just to look upon it
All the riches in the night

You say you'll give me eyes in a world of blindness
A river in a time of dryness
A harbour in the tempest

But all the promises we make
From the cradle to the grave
When all I want is you

You say you want your love to work out right
To last with me through the night

You say you want diamonds on a ring of gold
Your story to remain untold
Your love not to grow cold

All the promises we break
From the cradle to the grave
When all I want is you

You
All I want is...you
All I want is...you
All I want is...you








16. MTW: WISHBONE ASH - "Everybody Needs A Friend"



Album: Wishbone Four
Wydany: 11 maja 1973
Kompozycja: Wishbone Ash
Producent: Wishbone Ash
Wytwórnia: MCA
Długość: 8:24







Obsada: 
Martin Turner: wokal, gitara basowa
Ted Turner: steel gitara, 12 strunowa, gitary: akustyczna, elektryczna
Andy Powell:  gitary: akustyczna, elektryczna    
Steve Upton: perkusja
    Gościnnie:
 George Nash:  instrumenty klawiszowe


                   Od lewej:  Ted Turner, Andy Powell, Steve Upton,Martin Turner



Lata 70-te to prócz glam rocka, hard-rocka,epoki disco, wielkiej popularności muzyki reggae to przede wszystkim eksplozja rocka nazywanego progresywnym, którego chyba najbardziej popularnym przedstawicielami byli Pink Floyd, Genesis, Yes i wiele innych zespołów. Zespoły te przede wszystkim nie wydawały singli, gdyż kompozycje ich daleko przekraczały standardowy czas mogący się zmieścić na singlu 3-4 minuty, choć oczywiście były tego wyjątki, o czym wiele pisałem na blogu. Powyższe wyjaśnienie służyć ma przede wszystkim faktowi, że piękna ballada Wishbone Ash o potrzebie przyjaźni i pomocnej dłoni nie mogła promować czwartego albumu zespołu, a była oczywiście najlepszą kompozycją zespołu, zresztą dla mnie, nie tylko na tym wydawnictwie. W podobnym klimacie "Persefona" znalazła się w dolnych rejonach mojego Topu. 
  Dla wielkiego fana The Beatles zrozumiałym faktem jest to, że utwór nagrywany w magicznym studiu Apple Studios mógł przejąć część stworzonej przez właścicieli studia magii, mogącej pojawiać się od czasu do czasu wśród wykonawców tam nagrywających (część albumu "4" zespołu nagrywano także w Olympic Studio w Londynie, studiu, w którym także nagrywali The Beatles). Nie mogło być inaczej w przypadku utworu, "Everybody Needs A Friend", utworu dla mnie najbardziej niedocenianego w historii muzyki. Także przez samą Trójkę, która to nawet nie nominuje go od listy utworów, na które słuchacze mogą głosować w plebiscycie Topu Wszech Czasów. A utwór, jak i zespół wylansował na falach tej radiostacji nieoceniony Piotr Kaczkowski. Panie Piotrze, słuchasz czasem Topu WszechCzasów Programu III i nie grzmisz? Brak dania szansy temu utworowi w Trójce jest dla mnie bardzo zasmucający. Bo to piękny song, z którym mam szczególnie miłe wspomnienia. Gdy pojawiły się pierwsze odtwarzacze CD, mój bliski przyjaciel kupił krążek Wishbone Ash jako jeden z pierwszych i zaczął mnie do utworu po raz kolejny przekonywać, choć wcześniej, z taśm i nagrywanych audycji 'Muzyczna Poczta UKF" Piotra Kaczkowskiego utwór był mi znany. Zacząłem odkrywać w pozornie, nudnej, przeciągającej się balladzie nieznane mi dotąd obszary muzyczne. Starannie utkana siatka wielu gitar, akustycznych, steel, elektrycznych, pozornie monotonne solo (warto tutaj zaznaczyć, że w latach 70-tych krytyce Rolling Stonne uznali duet dwóch gitarzystów zespołu, Powella i Teda Turnera jako jeden z najciekawszych w muzyce rockowej - proponuję teraz skok do 7-mej dziesiątki mego top.; w clipie do "Persephone" wersji live zobaczycie możliwości obu gitarzystów), plus piękny przekaz tekstowy songu przestawił gdzieś w mojej głowie miejsce, gdzie składowałem utwory nijakie, w nowe, przeznaczone dla moich ulubionych arcydzieł nie tylko rocka.  Dodam jeszcze na koniec, że podobnie jak trójkę panów Taylorz Duran Duran nie łączyły żadne rodzinne więzy, tak obaj panowie Turnerowie z Wishbone Ash nie byli ze sobą spokrewnieni.
Martin Turner, basista zespołu po latach wspominał, że omawiany tutaj utwór został zainspirowany drugą częścią koncertu fortepianowego G-dur Maurice'a Ravela. W dwóch dolnych clipach koncertowe wykonania utworu. Oba zespołu używającego nazwy macierzystej kapeli. Pierwszy z oryginalnym głosem z albumu, Wishbone Ash Martina Turnera, drugi -  gitarzysty Andy Powella, w którym gościnnie użyczył głosu brytyjski muzyk Mark Birch, bliżej mi nieznany. Cóż, jak to często bywa, drogi czwórki muzyków oryginalnego składu zespołu kiedyś się rozeszły i muzycy dyskontują sławę dawnej kapeli oddzielnie.Ostatnim albumem, który wspólnie nagrali Martin Turner i Andy Powell był "Just Testing" z 1980 roku (41 w UK i 179 w USA). 

 "Everybody Needs A Friend" znalazł się na czwartym albumie zespołu, który na listach przebojów Wielkiej Brytanii dotarł prawie do 1-szej dziesiątki, bo aż do 12 miejsca (w Ameryce do 44). Lepiej sprzedawanym albumem kapeli był wcześniejszy "Argus", bo numer 3 w Brytanii ale dopiero druga setka w Ameryce.


             


Trust in me, I'll try to do
Everything to help you that I can
Broken wings can heal and mend again
Don't be afraid to cry your tears out loud
Everybody needs to have a friend

It's only love that I can give
I give to you the only love I have
When I see you're in misery
It makes me wanna try and understand
Everybody needs a helping hand

It's only love that I can give
I give to you the only love I have
When I see you so unhappy
It makes me wanna try and understand
Everybody needs a helping hand

If everything should turn around
And it's me who feels so down and out
You could be the kind of company
To share a load and know how bad it feels
Everybody needs to have a friend 




"YESTERDAY". Imagine, there's no The Beatles... Oczekiwana premiera 2019. Oraz ...

Fabuła filmu to jedno zdanie: Wyobraź sobie, że świat nie zna muzyki The Beatles, prócz Ciebie... Kosmos, prawda? Pod koniec czerwca tego roku premiera. Z clipu można się zorientować w akcji filmu. Będzie mega zabawa, a w filmie zagra nawet Ed Sheeran. Reżyser: Danny Boyle, zdobywca Oscara za film "Slumdog Millionaire". Podobnie jak w tamtym filmie bohaterem jest młody Hindus, który pewnego dnia budzi się i zaszokowany dowiaduje się, że nikt na świecie nie zna twórczości The Beatles. Ba! zespół ten nigdy nie istniał, a nasz bohater umie grać na gitarze... I zna nadal, w odróżnieniu do całego świata piosenki zespołu.
  Więcej dowiemy się w czasie seansu. Na marginesie dodam, i klnę się, że to prawda. Kilka razy w życiu miałem niesamowite wręcz sny, w których uczestniczyłem w sesjach The Beatles. Również miałem nawet tak niesamowite przeżycie - niestety w czasie tylko snu, gdy w studiu opowiadałem zasmuconemu McCartney'owi, że napisze kiedyś piosenkę "Yesterday", którą mu nawet zanuciłem. Były też w moich snach także takie niesamowite wydarzenia, gdy siedząc w studiu z zespołem (nie pamiętam, czy rozmawiałem z nimi po polsku), próbowałem nakłonić Lennona by nigdy, ale to nigdy nie przeprowadzał się po rozpadzie zespołu do Nowego Jorku... 


Nieumierająca Legenda Fab Four i maszynka do zarabiania na nich pieniędzy wciąż mają się dobrze. Reżyserii na nowo filmu "Let It Be" podjął się Peter Jackson, twórca "Władcy Pierścieni". Film Jacksona ma towarzyszyć premierze oryginalnej, odrestaurowanej wersji reżyserii Michaela Lindsay'a-Hogga. Osoba Jacksona to gwarancja wielkiego widowiska, ponieważ reżyser obiecał zrobić z kilkudziesięciu istniejących godzin nagrań styczniowych sesji 1969 roku coś magicznego. W tym na pewno niektóre partie filmu w formacie 3D. Fim powstanie przy pełnej współpracy Sir Paula McCartney'a, Sir Ringo Starra, Yoko Ono Lennon oraz Olivii Harrison.
P. Jackson: 55 godzin nigdy wcześniej nie oglądanego materiału muzycznego i ponad 140 godzin muzyki zespołu audio... Istniejący materiał o zespole jest nieprawdopodobną skarbnicą wiedzy o nim. Jasne, że są tam chwile dramatu, są tam także zaskakująco intymne sceny z wspólnej pracy George'a, Paula, Johna i Ringo... Jestem zaszczycony i podekscytowany tym, że akurat to mnie przypadło zadanie uczestniczenia w tym projekcie.




     

17. MTW: THE BEATLES - "Help!"

Album: "Help!"
singiel, strona B: "I'm Down"
kompozycja: Lennon (80%) & McCartney (20%)
napisana: 13 kwietnia 1965
nagrana: 19 lutego 1965
długość: 2'16”
podejścia: 12
producent: George Martin
inżynier: Norman Smith, Ken Scott
wydane: 6 sierpnia 1965, 13 sierpnia 1965

 
 
 Obsada:
John: wokal , gitara akustyczna rytmiczna (Framus 12-string acoustic "Hootenanny")
Paul: chórki, gitara basowa (1961 Hofner 500/1)
George: chórki, gitara rytmiczna (Gretsch 6119 „Tennessean”)
Ringo: perkusja (Ludwig), tamburyna



 
JOHN: Kiedy wydano 'Help!', rzeczywiście wołałem o pomoc. Większość ludzi uważa, że to tylko szybki rock and roll. W tym czasie nie zdawałem sobie z tego sprawy, po prostu napisałem piosenkę bo potrzebna była do filmu. Tak, to był mój okres grubego Elvisa. Możesz to zobaczyć w filmie, on- ja – jest bardzo gruby, bardzo niepewny, całkowicie zagubiony. I śpiewam o tym kiedy byłem młodszy i o całej reszcie, patrząc wstecz jakie wszystko było łatwiejsze... Napisaliśmy na potrzeby filmu "Eight Days A Week" jako piosenkę tytułową, ponieważ w tym czasie film miał się nazywać: "EightArms To Hold You".
 

Pierwszy clip pochodzi z drugiego filmu zespołu, "Help!". Jako 6 latek poszedłem do kina na ten film, pierwsza piosenka spowodowała, że zakochałem się najpierw w tej piosence, potem we wszystkich numerach z filmu, wreszcie z czasem w zespole, bo jako dzieciak nie wiedziałem, że śpiewający na ekranie aktorzy to słynny zespół. Może wiedziałem, nie pamiętam. Wiem, że czarnobiała sekwencja z zespołem na ekranie, w który kapłani bogini Kali rzucają strzałkami zapadła na zawsze w moim umyśle. Tak bardzo, że dzisiaj po kilkudziesięciu latach to nadal jeden z moich ulubionych numerów uwielbianego zespołu. Oczywiście więcej o piosence na moim blogu o The Beatles pod adresem tutaj



Help! I need somebody
Help! Not just anybody
Help! You know I need someone
Help!

(When) When I was younger (When I was young) so much younger than today
(I never need) I never needed anybody's help in any way
(Now) But now these days are gone (These days are gone) and I'm not so self assured
(And now I find) Now I find I've changed my mind, I've opened up the doors

Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round
Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please help me?
(Now) And now my life has changed (My life has changed) in oh so many ways
(My independence) My independence seems to vanish in the haze
(But) But ev'ry now (Every now and then) and then I feel so insecure
(I know that I) I know that I just need you like I've never done before

Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round
Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please help me?

When I was younger, so much younger than today
I never needed anybody's help in any way
(Now) But now these days are gone (These days are gone) and I'm not so self assured
(And now I find) Now I find I've changed my mind, I've opened up the doors

Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round
Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please help me?

Help me, help me
Ooh


18. MTW: AEROSMITH - "Dream On"

Singiel, 1973, 1976
Strona B: Somebody
Album: "Aerosmith"
Kompozycja: Steven Tyler
Producent: Adrian Barber
Długość: 3:26
Wytwórnia: Columbia




Obsada:
    Steven Tyler: wokale, elektryczne harmonium, mellotron
    Joe Perry: gitara
    Brad Whitford: gitara
    Tom Hamilton: bas
    Joey Kramer: perkusja



Darzę ten utwór ogromnym sentymentem. Jako nastolatek byłem oczywiście fanem glam rocka, łagodnego popu, bo nie miałem dostępu do innego rodzaju muzyki. Była Trójka oczywiście i Piotr Kaczkowski (dzisiaj jego urodziny, wszystkiego najlepszego Panie Piotrze, Guru i Niedościgły Wzorze Wszystkich Muzycznych Dziennikarzy), ale nie każdy, w tym ja, miał radioodbiornik, który odbierałby fale UKF. Stąd Smokie, Sweet, Slade, Bay City Rollers w moich młodzieńczych horyzontach. Ale krążyły taśmy i kasety stąd akurat dość szybko, chyba w czasie jego pierwszego debiutu poznałem "Dream On", choć wielkim przebojem utwór stał się trochę później. I usłyszałem go na żywo na stadionie warszawskiej Gwardii w 1994 roku, moim pierwszym wielkim koncercie. "Dream On" amerykańskiej wersji Rolling Stonesów zyskał szaloną popularność na całym świecie za pośrednictwem MTV w połowie lat 90-tych a Aerosmith umiało zręcznie wykorzystać tą muzyczną stację. Do dzisiaj clipy zespołu ogląda się miło i z uwagą. "Dream On", "Cryin", "Crazy", "Living On The Edge", "Janie's Got A Gun". 
"Amerykańska wersja Stonesów" nie miało zabrzmieć obraźliwie dla tej zasłużonej kapeli z Bostonu, ale faktem jest, że o ile tak samo Steven Tyler, wokalista zespołu ślepo naśladował w manierze wokalnej czy scenicznej Micka Jaggera, to samo Joe Perry mniej lub bardziej udanie próbował podgrywać solówki stylu Richardsa. Owocowało to tym, że Amerykanie grali podobny rodzaj muzyki co Stonesi, choć bardziej - wiem, jak to zabrzmi teraz - "zamerykanizowany i bardziej popowy. I równie jak Stonesi nomotonny i wciąż taki sam (sorry Mick i Kieth, niestety). W tych największych przebojach Aerosmith zamiast Perry'ego przydałby się Slash, niestety). I nie chodzi już o samą wirtuzorkę gry na instrumencie, ale o całkowity brak talentu u Perry'ego do kontruowania pięknych solówek. Przywołanie Slasha tutaj nasuwa się samo. Także z tego powodu, że tym samym czasie konkurowały ze sobą największe przeboje Aerosmith i Gunsów, muzycznie jak i obrazowo (clipy). Skręca mnie zawsze gdy słucham "Amazing" i zaczyna się finalna solówka Perry'ego. Marzy mi się w tym utworze Slash i solo choć trochę... stop, nieważne. On wiedziałby jak zagrać. Dwa dni temu wystąpił w Łodzi. Był ktoś ?
Pierwszy okres działalności zespołu, choć pozbawiony wielkich singlowych przebojów, to jednak poszukiwania, zmiana stylów (w obszarze gatunku oczywiście - "Walk This Way" - późniejszy wielki hit z Run DMC). MTV to kasa, kasa, kasa. Ale zespół wrócił wtedy po "permanent vacation" (o czym taki pięknie śpiewa w "Amazing", moim numerze 2 tej kapeli). Ale cóż, rock and roll to oczywiście sex i drugs. Ale nie będę się rozpisywał zbyt dużo o zespole, tym bardziej, że moje uwagi, lekko dyskredytujące nie tylko ten zespół co nawet Stonesów mogą się wielu czytelnikom mego bloga nie spodobać.
"Dream On" wydany w 1973 roku na trzecim singlu przepadł na listach, 3 lata później wznowiony dotarł do 6 miejsca listy Billboardu i zespół został wreszcie zauważony, a utwór stał się z czasem klasykiem, sztandarowym numerem zespołu. Pierwsza wersja singla niewiele się różniła od tej jaką znamy dzisiaj (siła utworu to piękna melodia). Wytwórnia płytowa Columbia chcąca już zrezygnować z promocji zespołu (po 3 latach współpracy), zgodziła się za namową menadżera zespołu Davida Krebsa na jeszcze jedną szansę i wydania jeszcze raz singla, ale przy staranniejszej jego promocji. Może dzięki temu zespół przetrwał.
Podobno Steven Tyler pisał go przez 6 lat, a ukończył ostatecznie przy pomocy całego zespołu.Pierwsze akordy piosenki mały Steven miał wymyślić leżąc pod fortepianem swego ojca, klasycznie wyszkolonego muzyka. Niech mu będzie... A wyjaśniając o czym jest piosenka mówił: "Chodzi tutaj o głód, potrzebę stania się kimś: by marzyć dopóki twoje marzenia się nie spełnią. Ta piosenka podsumowuje sytuację, gdy jesteś w nowym zespole, wydałeś swój pierwszy album, a krytycy zajechali cię tym, że zrzynasz od Stonesów [mowiłem?] To dobry barometr gniewu, który wciąż mam, kiedy pomyślę o tamtym okresie. 'Dream On' pojawiło si,ę kiedy miałem 17 czy 18 at i grałem na fortepianie. I zielonego pojęcia o tworzeniu piosenek. To był na początku taki malutki kawałek, nigdy nie sądziłem, że powstanie z tego cała piosenka"
Joe Perry, co ciekawe, niespecjalnie przepadał za tą piosenką: "W tamtych czasach grałeś zawsze na żywo, a rock and roll to żywioł i ekspresja, wszystko co związane z koncertami. "Dream On" była balladą. Bardzo długo nie doceniałem potencjału w niej tkwiącego, ale wiedziałem, że to świetna piosenka, więc graliśmy ją. Wiedzieliśmy oczywiście, że jeśli będziemy grali tylko ostre rock and rolle, nie zaistniejemy w radiu, więc aby się tam dostać, ballada była najlepszym sposobem. Nie pamiętam dokładnie czy często graliśmy ją na żywo, ale w tamtych czasach, gdy miałeś tylko pół godziny by zaistnieć na scenie, nie grałeś przecież wolnych numerów. Ale potem, gdy był to nasz singiel, włączyliśmy go na stałe do naszego repertuaru.

Madonna: "Aerosmith łączy coś jeszcze ze Stonesami. Brak tam urodziwych kolesi"







2002 r. Eminem wydaje singla "Sing For The Moment". Wokal Tylera wsamplowany a Perry na gitarze w nagraniu studyjnym.  Do którego nie mam jak się przyczepić. Naprawdę :)

 Eminem -  "Sinf For The Moment"

Every time I look in the mirror
All these lines on my face getting clearer
The past is gone
It went by like dusk to dawn

Isn't that the way?
Everybody's got their dues in life to pay

Yeah, I know nobody knows
Where it comes and where it goes
I know it's everybody's sin
You got to lose to know how to win

Half my life's in books' written pages
Live and learn from fools and from sages
You know it's true
All the things come back to you

Sing with me, sing for the year
Sing for the laughter, sing for the tear
Sing with me if it's just for today
Maybe tomorrow the good Lord will take you away

Yeah, sing with me, sing for the year
Sing for the laughter, sing for the tear
Sing with me if it's just for today
Maybe tomorrow the good Lord will take you away

Dream on, dream on, dream on,
Dream yourself a dream come true
Dream on, dream on, dream on,
Dream until your dreams come true

Dream on, dream on, dream on,
Dream on, dream on,
Dream on, dream on, ah

Sing with me, sing for the year
Sing for the laughter, sing for the tear
Sing with me if it's just for today
Maybe tomorrow, the good Lord will take you away
Sing with me, sing for the year
Sing for the laughter, sing for the tear
Sing with me just for today
Maybe tomorrow, the good Lord will take you away...