Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

Mój TOp 45 - ELO (29-20)

 

 

Witamy w trzecim odcinku mojego zestawienia Top ELO! Przechodzimy do kolejnej dyszki – tym razem przyjrzymy się pozycjom od 29 do 20W tym zestawieniu wprowadzam małą, ale ważną modyfikację: przy każdym utworze umieściłem symbol plusa (+) lub minusa (-). W ten sposób zaznaczam udział Kelly’ego Groucutta. Moim zdaniem to właśnie Kelly odpowiadał za te niezwykle charakterystyczne, potężne harmonie wokalne, które definiowały brzmienie Electric Light Orchestra w latach ich największych sukcesów. Warto jednak dodać małe zastrzeżenie – na przykład w przypadku piosenek z albumu Secret Messages plusik oznacza po prostu, że Kelly brał udział w samych nagraniach płyty, choć – jak wiemy – nie zaśpiewał już we wszystkich utworach. Zostawmy jednak detale dyskograficzne na boku i przejdźmy do muzyki. Oto miejsca 29–20!

  

 


29. Steppin' Out

Album: Out Of The Blue - 1977  (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Lekki, subtelnie swingujący i niezwykle elegancki utwór z płyty Out of the Blue. Łączy w sobie miękki rock z delikatnymi wstawkami orkiestrowymi, dając poczucie swobody, oddechu i zrzucania z siebie dotychczasowych ciężarów. To piosenka idealna na drogę, budząca poczucie nowego otwarcia i wyruszania w nieznane z czystą kartą.


 

 28. Need Her Love
Singiel: 1979
Album: Discovery - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Urocza, stylizowana na lata 50. i 60. ballada, w której czuć wielką miłość Jeffa Lynne’a do klasycznego rock'n'rolla i brzmienia spod znaku The Everly Brothers czy ukochanego zespołu Jeffa The Beatles. Utwór jest wyciszony, pozbawiony ciężkiej orkiestracji, skupia się na ciepłym wokalu, delikatnych gitarach i absolutnie bezpretensjonalnej, prostej deklaracji uczuciowej. 


 

27. Calling America

Singiel: 1986
Album: Balance of Power - (Kelly -)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Znakomity, przebojowy singiel, stworzony w pełnej estetyce lat 80. Chwytliwy, gitary riff, jasna produkcja i pulsacyjny rytm nadają mu bardzo amerykańskiego, radiowego charakteru. W warstwie lirycznej to opowieść o frustracji i bezskutecznych próbach dodzwonienia się przez ocean do bliskiej osoby. 


 

26. Stranger

Singiel: 1981
Album: Time - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Mroczniejszy, wyciszony i niezwykle dojrzały numer z płyty Secret Messages. Opowiada o uczuciu bycia obcym w nieznanym mieście i poszukiwaniu bliskości. Subtelna gra klawiszy, lekko cofnięta, ale nadająca utworowi uroku gitara oraz miękki, niemal intymny wokal Lynne’a budują tu wspaniały, lekko deszczowy, nocny klimat, który wciąga od pierwszych sekund. 


 

25. Secret Messages

Singiel: 1983
Album: Secret Messages - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Tytułowy utwór z albumu z 1983 roku, w którym Jeff Lynne bawi się motywem ukrytych przekazów i teoriami spiskowymi wokół „odwracania taśm” w muzyce rockowej. Numerek ma świetny, wyrazisty rytm, wyjątkowo chwytliwy gitary riff i bardzo bogatą, pulsującą produkcję elektroniczną, która do dziś brzmi niezwykle świeżo i intrygująco. 


 

24. Ticket To The Moon

Singiel: 1981
Album: Time - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Jedna z najbardziej wzruszających ballad w dorobku grupy. Oparta na głębokim, melancholijnym brzmieniu pianina i szerokich plamach smyczkowych, przenosi nas w przestrzeń kosmiczną, będąc jednocześnie opowieścią o tęsknocie za dawnymi, prostszymi czasami. Lynne mistrzowsko buduje tu klimat samotności i zagubienia w pędzącym technologicznym świecie. Przepiękne harmonie i pamiętam z dyskotek. 


 

23. Yours Truly, 2095

Album: Time - 1981 (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Genialny, wyprzedzający swoje czasy numer z konceptualnego albumu Time. Muzycznie napędzany jest przez szybki, niemal nowofalowy bit i bogate warstwy syntezatorów. Tekst opowiada historię człowieka przeniesionego w przyszłość, który zakochuje się w androidzie – kobieta-robot wygląda jak jego dawna miłość, ale jest pozbawiona prawdziwych uczuć, co tworzy przejmujący, technologiczno-romantyczny klimat. Promocja IBM? ;)


 

22. Don't Walk Away

Singiel: 1980
Album: Xanadu - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Wyjątkowy kompromis między klasycznym brzmieniem zespołu a estetyką disco/synth-popu przełomu lat 70. i 80. Utwór powstał na potrzeby filmu Xanadu i wyróżnia się niezwykle płynną linią melodyczną. Pulsujący bas i łagodne syntezatory tworzą tu tło dla bardzo emocjonalnego wokalu, w którym pobrzmiewa desperacka prośba o pozostanie przy ukochanej osobie. Film miał być próbą powtórzenia sukcesu "Greasu", stąd zapewne udział Olivii Newton-John a układ muzyki jak z "Saturday Night Fever": różni wykonawcy plus jedna strona dla głównego, tam Bee Gees tutaj ELO. Muzyka Jeffa jednak tylko średnia, ale Don't Walk Away zachwyca. 

 


21. It's Over

Singiel: 1977
Album: Time - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Niezwykle dramatyczna, poruszająca ballada, która doskonale pokazuje, jak ELO potrafiło połączyć muzykę rockową z powagą orkiestry symfonicznej. Lynne śpiewa tu z ogromną wrażliwością o nieuchronnym końcu miłości, a cała kompozycja powoli narasta, budując potężne napięcie za pomocą tnących powietrze smyczków i punktującego basu, po czym nagle cichnie, pozostawiając słuchacza w nostalgii. 

 


 

20. Mr. Blue Sky 

Singiel: 1977
Album: Out Of The Blue - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
  

Arcydzieło pop-rocka i prawdziwy wybuch muzycznego optymizmu. Jeff Lynne stworzył tu genialną strukturę opartą na staccato pianina, potężnych symfonicznych aranżacjach i operowych wręcz chórkach. Każda sekcja utworu przynosi nową zmianę rytmu, aż po zmysłowe Finałowe „Please turn me over” wypowiedziane przez vocoder, co czyni ten numer jednym z najbardziej wielowarstwowych utworów w historii muzyki rozrywkowej. 


_____________




Upadek legendy. Żałosny Messi.

 

 Facet powinien wylecieć z boiska w pierwszym swoim meczu na Mistrzostwach. Czerwonej kartki nie dał mu nasz sędzia Marcianiak, no bo Messi. Różnie wtedy mogło być z Argentyną, haniebnie brutalnie grającym zespołem na tej imprezie. Słuchałem o niej ciekawą opinię, podsumowanie jej udziału na turnieju. Argentyna dopiero w półfinale zagrała z drużyną z pierwszej 15-tki futbolowych potęg. Jako jedyny zespół grał wszystkie mecze wieczorami, nigdy w upale. Jedyny zespół, który najmniej się przemieszczał w czasie turnieju, a turniej był organizowany przez trzy kraje, nie mówić o samej rozpiętości terenowej USA. Plus faworyzowanie w każdym meczu, gdy sami nie dawali rady był sędzia i usłużny im VAR. Ale wracamy do sytuacji ze zdjęcia. Ok, jest przepis na boisku, że zawodnikom nie wolno mówić do siebie przez zasłonięte usta. Tutaj Cucurella coś powiedział do Messiego, zapewne w przyjacielskiej formie, może jakaś uwaga, ale na 100% uprzejma, bo obaj się dobrze znają, widzieliśmy ich przywitanie ze sobą przed wyjściem obu drużyn na boisku w szatni. Poza tym Messi ma spory szacunek wśród Hiszpanów. Jak zareagował Messi. Pobiegł do sędziego skarżąc się i domagając się dla Hiszpana czerwonej kartki za zakrycie ust dłonią. Żałosny ostatni mecz Messiego, jego drużyny. To zostanie z nim na zawsze. Dla Autora bloga GOATem jest Ronaldo. Grał w trzech mocnych ligach, najmocniejszych pewnie: angielskiej (MU), hiszpańskiej (Real), włoskiej (Juventus), gdzie błyszczał i osiągał sukcesy. Messi tylko w Barcelonie, w najsilniejszym składzie jaki miał ten klub. Mam więcej powodów by cenić wyżej Portugalczyka niż Argentyńczyka, ale może wrócę do tego innym razem. Mistrzem świata jest najlepszy zespół. Bravo!!!!

 

Mój TOp 45 - ELO (38-30)

 

 

 

 

Czas na kolejny krok w naszej kosmicznej podróży z Electric Light Orchestra. Ostatnio, na dobry początek, poznaliście utwory z samego dołu stawki, które otworzyły moje zestawienie. Dzisiaj idziemy za ciosem – pora na drugą część mojego TOP 45! Przechodzimy do pozycji od 38 do 30. Poprzeczka idzie w górę, a wybory – jak możecie się domyślić – stają się coraz trudniejsze. W tej szóstce znajdziecie zarówno absolutne, rockowe klasyki, jak i genialne, klimatyczne perełki z ery syntezatorów, przy których Jeff Lynne i ekipa wznieśli się na wyżyny swojej wyobraźni. Oczywiście, zgodnie z obietnicą, przy każdym utworze pilnuję obecności Kelly’ego Groucutta, bo – tak jak pisałem – bez jego niesamowitych harmonii wokalnych ELO po prostu brzmi inaczej.

 

______________

 


38. Twilight

Singiel: 1981
Album: Time - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Piosenka robi wrażenie od samego początku. Niesamowity, kosmiczny wstęp, który od razu porywa w podróż w czasie. Szybkie tempo, kapitalne syntezatory i ta energia, przy której nie da się usiedzieć w miejscu. Pozornie zmierzch epoki dyskotek i ELO chciała w niej być aktywna. Jeff Lynne stworzył tu perfekcyjny, futurystyczny pop-rock. Piosenka ma tak potężny ładunek pozytywnej energii, że pasowała do dyskotek obok piosenek Bee Gees czy K.C & The Sunshine Band. 

 



 ______________

 


 37. Turn To Stone

Singiel: 1977
Album: Out Of The Blue - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Idealny opener  i absolutny klasyk z legendarnego, dwupłytowego albumu Out of the Blue. To, co tu najbardziej zachwyca, to niesamowite tempo – Jeff Lynne śpiewa zwrotki tak szybko, jakby rapował, a potem wszystko przechodzi w potężny, przestrzenny i niezwykle melodyjny refren. Do tego ten genialny, pulsujący bas Kelly'ego. Kawałek, który nigdy się nie zestarzeje.

 


 ______________ 



36. 
21 Century Man

Album: Time -  1981  (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Niezwykle klimatyczny, nieco smutny i bardzo dojrzały utwór. To ballada o człowieku z XXI wieku, który niby ma całą tę nowoczesną technologię, ale czuje się potwornie zagubiony i samotny. Piękna, płynąca melodia, świetny wokal Jeffa pełen melancholii i ta niesamowita, trochę senna atmosfera. Idealna piosenka na wieczór z kubkiem dobrej herbaty.

 


  ______________


35. Shine A Little Love

Singiel: 1979
Album: Discovery (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Czyste, muzyczne słońce i genialny miks rocka z tanecznym klimatem disco z końcówki lat 70. Utwór pulsuje niesamowitą radością życia. Od pierwszych sekund uderza świetna sekcja rytmiczna, a w tle pięknie grają smyczki. To jedna z tych piosenek, przy których po prostu nie da się usiedzieć w miejscu – noga sama zaczyna tupać. Ale musiałem się do niego przyzwyczaić. Po Out Of The Blue bardzo czekałem na nowe piosenki ELO i gdy pojawił się album ten utwór byłem lekko rozczarowany. 


 

   ______________


34.Don't Bring Me Down

Singiel: 1979
Album: Discovery (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Prawdziwy rockowy taran i prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalny numer ELO na świecie. Nie ma tu smyczków, za to jest niesamowicie ciężki, chwytliwy bit perkusyjny i ostry, rockowy pazur. No i oczywiście ten kultowy, bezsensowny okrzyk „Groos!”, który Jeff Lynne wymyślił w studio na poczekaniu, a który stał się znakiem rozpoznawczym tego hitu. Klasyka rocka przez wielkie „K”, ale jak to bywa z muzyką, która zostaje z nami na długo początki były takie sobie i numer wydawał mi się zbyt monotonny, zwrotka po zwrotce... Tak ma być. 


   ______________

 



33.Here Is The News

Singiel: 1981
Album: Time (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Kosmiczny, mroczny i niesamowicie wciągający numer. Stylizowany na futurystyczny serwis informacyjny z przyszłości, z genialnymi wstawkami udającymi komunikaty radiowe i syntezatorami, które brzmią jak z dobrego filmu sci-fi. Ma niesamowity, pulsujący rytm i ten specyficzny, chłodny klimat, który wyróżniał całą płytę Time.


    ______________
 
 
32. Lights Go Down

Singiel: 1981
Album: Time - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Niezwykle klimatyczny, wręcz filmowy utwór, który idealnie wtapia się w futurystyczny krajobraz płyty Time. Piosenka ma w sobie coś z leniwego, lekko tropikalnego reggae, ale podanego w bardzo nowoczesnym, syntezatorowym sosie z lat 80. Ten pulsujący, lekki rytm fantastycznie kontrastuje z nostalgicznym, tęsknym tekstem o samotności i gasnących światłach. To jedna z tych genialnych perełek ukrytych na albumie, która potrafi błyskawicznie złapać za serce i nie chce wyjść z głowy.
 
   ______________
 
 
 
31. Da Ya'

Singiel: 1977
Album: New World Record - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Numer wciąż broni się po latach. To jest absolutny wulkan energii i jeden z najbardziej drapieżnych, gitarowych riffów, jakie Jeff Lynne kiedykolwiek wypuścił spod swoich palców. Co ciekawe, Jeff napisał ten utwór jeszcze dla swojej poprzedniej kapeli (The Move), ale wersja ELO zyskała niesamowity, rockowy rozmach. Piosenka dosłownie pulsuje surową siłą – te potężne uderzenia gitar połączone ze smyczkami tworzą genialny, garażowy klimat z najwyższej półki. Kawałek, który natychmiast stawia na nogi i pokazuje, że ELO potrafiło przyłoić z prawdziwym, rockandrollowym pazurem.

 

                          

                                                                             ______________

 

30. Poor Boy (The Greenwood) 

Singiel: 1975
Album: Eldorado - (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Przepiękna, akustyczna podróż do krainy baśni z legendarnego koncept-albumu Eldorado. Utwór ma niesamowicie lekki, wręcz sielankowy klimat – opowiada o marzycielu, który wyobraża sobie, że jest jednym z wesołych kompanów Robin Hooda w zielonym lesie Sherwood. Genialnie współgra tu ciepły, naturalny wokal Jeffa Lynne'a z bogatą, orkiestrową aranżacją, która tworzy niesamowity, niemal filmowy nastrój. Słuchając tego utworu, można poczuć zapach lasu i na chwilę całkowicie uciec od rzeczywistości. Absolutne cudo. W clipie Jeff oddał główny wokal Kelly'emu (na zdjęciu). 


         ______________
 


 

 

 Niebawem kolejne posty z tej serii pozostałe 29 my TOP 45 E.L.O. 


 

 


Mój TOp 45 - ELO (45-39)

 

 

W poście Mój TOP 40 - Bee Gees  opisałem, dlaczego na moim blogu pojawia się tego typu zestawienie. Dzisiaj zapraszam Was do poznania mojego TOP 45 – bo w porównaniu do zespołu braci Gibb postanowiłem powiększyć tę listę o pięć pozycji – ulubionych piosenek Jeffa Lynne'a i jego Electric Light Orchestra. W tym rankingu zapominamy na chwilę o konfliktach w zespole, zwłaszcza tym bolesnym pomiędzy liderem a basistą Kellym Groucuttem, któremu przecież ELO zawdzięcza swoje najpiękniejsze harmonie wokalne na najlepszych albumach kapeli. Chcę to mocno podkreślić, dlatego przy opisie każdej piosenki zaznaczę, czy Kelly brał udział w jej nagraniu. W metryczce oznaczę go po prostu jako Kelly + lub Kelly -. Słuchając partii wokalnych zespołu bez Kelly’ego, zawsze wyraźnie wyczuwam brak wyjątkowej barwy jego głosu, choć bezsprzecznie ELO to przede wszystkim Jeff Lynne. Muszę przyznać, że jak przy każdym tego typu zestawieniu – wybór był niezwykle trudny. Ostatecznie wyselekcjonowałem te 45 utworów, choć ułożenie ich w kolejności kosztowało mnie sporo rozmyślań. Być może niektóre z nich mogłyby być wyżej, inne nieco niżej... Dzisiaj prezentuję Wam pierwszy post z tej serii jako przedsmak całego zestawienia.To ostatni mój top na blogu. Zaczynamy!

 



45. ROCK AND ROLL IS KING 
Singiel: 1983
Album: Secret Messages (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Bardzo energetyczny (pamiętam go, zresztą jak większość utworów z tego topu, z dyskotek) powrót zespołu do korzeni klasycznego, surowego rockandrolla i brzmień w stylu retro-rockabilly, co stanowiło mocny kontrast dla syntezatorowego popu królującego w radiu na początku lat 80. Co ciekawe, piosenka pierwotnie miała nosić tytuł "Motor Factory" i opowiadać o fabryce samochodów, zanim Jeff Lynne całkowicie zmienił tekst i zamienił ją w radosny hołd dla muzyki gitarowej. Utwór okazał się ogromnym, międzynarodowym hitem, stając się jednocześnie ostatnim singlem E.L.O., który zdołał dotrzeć do prestiżowej pierwszej dwudziestki list przebojów zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych. "Secret Messages" to ostatni album zespołu, w którego nagraniu wziął udział Kelly Groucout. 

 



______________

 

44. STANDING IN THE RAIN 
Album: Out Of The Blue - 1977  (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

To potężne, dramatyczne otwarcie genialnej, czteroczęściowej suity „Concerto for a Rainy Day”. Utwór perfekcyjnie buduje gęsty, kinowy klimat za pomocą prawdziwych odgłosów burzy (nagranych przez Jeffa Lynne’a w Monachium) oraz mrocznych partii smyczkowych połączonych z pulsującym syntezatorem. Mimo że kompozycja nigdy nie została wydana na singlu, dla wielu fanów i krytyków pozostaje jednym z absolutnych, symfonicznych arcydzieł w całym katalogu E.L.O. Nagranie z Kellym.

 


 ______________

 

 43. Big Wheels

Album:  Out Of The Blue - 1977  (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Monumentalne arcydzieło ukryte na legendarnej, trzeciej stronie dwupłytowego albumu, będące częścią słynnej suity „Concerto for a Rainy Day”. Utwór zachwyca potężną, dramatyczną aranżacją orkiestrową i przejmującym wokalem Lynne’a, który śpiewa o samotności, upływającym czasie i życiowych zakrętach. To jedna z tych kompozycji, w których Electric Light Orchestra osiąga absolutny szczyt swoich symfoniczno-rockowych możliwości. 

 

 


 ______________ 


42. When I Was A Boy (Jeff Lynne's ELO)

Singiel: 2015
Album: Alone In The Universe  (Kelly -)
Kompozycja: Jeff Lynne

Electric Light Orchestra Jeffa. Tak do dzisiaj już nazywa się kapel;a. Skrótowo Jeff Lynne's ELO. Niezwykle osobisty, wręcz autobiograficzny utwór, który brzmi jak najpiękniejszy list miłosny Jeffa Lynne’a do jego własnej przeszłości i początków miłości do muzyki. Kompozycja jest mocno zakorzeniona w beatlesowskiej stylistyce, uderzając w te same czułe tony, co klasyczne ballady Lennona czy McCartneya. To poruszające przypomnienie, że nawet po latach Lynne potrafi stworzyć piosenkę o gigantycznym ciężarze emocjonalnym i zachwycającej melodii. Clip także bardzo w stylu beatlesowskiego "Free As A Bird"

 


  ______________

41.Hold On Tight

Singiel: 1981
Album: Time (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Niezwykle energetyczny zastrzyk optymizmu, który zderza ze sobą kosmiczne syntezatory z klasycznym, prostym rock'n'rollem w stylu lat 50. Piosenka stała się ogromnym hitem na całym świecie, a jej chwytliwy, podnoszący na duchu tekst oraz charakterystyczna zwrotka zaśpiewana po francusku do dziś wywołują uśmiech na twarzy. To absolutny klasyk radiowy, który udowadnia, że Lynne jak nikt inny potrafił łączyć tradycję z nowoczesnością. Dlaczego tak daleko u mnie ? Hm...dobre pytanie. 

 


   ______________

40.Wishing

Album:  Discovery - 1979 (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne
 

Pochodzący z kultowego, zdominowanego przez syntezatory albumu utwór to kwintesencja melancholijnego synth-popu końca lat 70. Lynne w mistrzowski sposób buduje tu klimat tęsknoty, łącząc chwytliwą melodię z pulsującym, niemal hipnotyzującym brzmieniem sekcji rytmicznej. Choć album kojarzy się głównie z tanecznymi hitami, to właśnie ta piosenka pokazuje bardziej stonowane, niezwykle nastrojowe i refleksyjne oblicze zespołu. Dodam tutaj, aby nie wspominać tego przy innych pozycjach z albumu "Discovery",  że ten wyczekiwany po 2-płytowym arcydziele  "Out Of The Blue" album był sporym zaskoczeniem i początkowo rozczarowaniem. Z czasem jednak bardzo go polubiłem. 


   ______________

 


39.One Summer Dream

Singiel: 1978
Album: Face The Music (Kelly +)
Kompozycja: Jeff Lynne

Ten przepiękny, nostalgiczny i niezwykle filmowy utwór to jeden z najbardziej niedocenianych klejnotów w całym katalogu ELO. Jeff Lynne stworzył tu oniryczny, pacyfistyczny hymn, w którym genialnie połączył delikatną gitarę akustyczną z potężnym, melancholijnym tłem smyczkowym i anielskimi chórkami Ellie Greenwich. To idealny, nastrojowy utwór na pożegnanie lata, który udowadnia, a przecież to wiemy, że Lynne potrafi pisać ballady o ogromnej sile emocjonalnej. 


 Niebawem kolejne posty z tej serii. 


 

The Rolling Stones '2026 - Magia trwa nadal!

 

 

 

 

Magia trwa. Użyłem już tego zwrotu przy anonsowaniu nowych wydawnictw Paula McCartney'a i Ringo Starra (tutaj), trudno nie użyć go ponownie.  Dla wiernego fana The Beatles to zupełnie naturalne, że na blogu poświęconym Wielkiej Czwórce z Liverpoolu pojawia się wzmianka dzisiaj ta o Stonesach. Historia The Beatles i The Rolling Stones (czytaj to) to przecież jedna z najpiękniejszych opowieści w dziejach muzyki popularnej, o obu zespołach, w kontekście powiązań ze sobą znajdziecie dużo na blogu. W jednym z ostatnich wywiadów spytano Micka o relacje jego zespołu z The Beatles w latach osiemdziesiątych. Żartobliwie dodał, że pewna rywalizacja była, ale bardziej PR-owa i członkowie obu zespołów się przyjaźnili.
 Dwie grupy, które w latach 60. przedstawiano jako konkurentów, w rzeczywistości były częścią tej samej muzycznej rewolucji. Te dwa zespoły od lat 60 szły ramię w ramię – dla opinii publicznej rzekomo rywalizując i dzieląc fanów ("jesteś za Beatlesami czy za Stonesami?") -gdy w rzeczywistości wymieniając się pomysłami, podkręcając nawzajem do pracy, a nawet śpiewając u siebie w chórkach. 
   Gdy o tym myślę, to zawsze przychodzi mi na myśl obrazowy zwrot "lost between The Beatles and The Stones" użyty przez Tears For Fears w pięknym utworze "Master Plan" stosunkowo niedawno bo w 2022. 
   Po latach to właśnie Mick Jagger wprowadzał The Beatles do Rock and Roll Hall of Fame w 1988 roku, o czym zresztą możecie przeczytać w moim wcześniejszym wpisie (tutaj - "Lubię myśleć, że wtedy jak i dzisiaj jesteśmy przyjaciółmi"). 
Dziś jednak oczy całego muzycznego świata, w tym fanów Beatlesów, zwracają się na obóz The Rolling Stones, ponieważ już za chwilę, 10 lipca, światło dzienne ujrzy ich najnowszy, wyczekiwany album studyjny, na którym podobnie jak na poprzednim, "Hackney Diamonds" (2023)  w jednym utworze ("Bite My Head Off") - clip na gitarze basowej zagrał sam Sir Paul, na nowym w "Covered In You". I właśnie ten fakt, kilka lat temu i teraz, że świat otrzymał na dwóch nagraniach Wielkich Mistrzów współczesnej muzyki, bez względu na gatunek. Sir Paul i Sir Mick razem. W 2003 roku, gdy Mick dostał tytuł szlachecki, Keith publicznie z tego kpił i wyśmiewał pomysł, że dostałby taki tytuł. Do dziś nie został uhonorowany w ten sposób, więc nie nosi przedrostka Sir.


Współpraca gigantów muzyki zrobiła wrażenie nawet wszystkich. 
MICK JAGGER: Gdy Paul wszedł do studia, od razu poczuliśmy tę niesamowitą, dawną chemię. Przypomniały mi się lata sześćdziesiąte, kiedy podrzucaliśmy sobie nawzajem pomysły. Paul przyniósł ze sobą ten swój niesamowity, melodyjny i pulsujący bas, który od razu pchnął utwór w zupełnie nową stronę. On nie gra jak zwykły basista sesyjny – gra jak kumpel z zespołu, z ogromnym wyczuciem i rock'n'rollowym pazurem. Cudownie było mieć go na pokładzie "Foreign Tongues"... Zagrał w punkowej piosence, a bas był bardziej funkowy. To naprawdę świetne, bo nigdy wcześniej nie graliśmy z nim razem… Jest bardzo szybki, bardzo szybko się uczy.
PAUL: Zostaliśmy zaproszeni z Ringo do studia przez chłopaków. Pomyślałem sobie: ’Czemu nie? Znamy się przecież od stu lat, a wciąż możemy wspólnie zrobić trochę rock'n'rollowego hałasu’. Keith podkręcił wzmacniacze, Mick jak zwykle biegał po całym studiu, a ja po prostu chwyciłem za bas i poczułem się, jakbyśmy znowu mieli po dwadzieścia lat i grali w jakimś małym londyńskim klubie. To była czysta, nieskrępowana frajda. Cieszę się, że po tylu dekadach wciąż potrafimy się tak bawić muzyką...
KEITH RICHARDS: Ludzie zawsze myśleli, że między nami a Beatlesami była jakaś śmiertelna wojna, a my po prostu nagrywaliśmy w tym samym czasie. Macca to potęga. Kiedy chwycił za instrument i stanął obok mnie i Ronniego, wszystko po prostu wskoczyło na swoje miejsce. Żadnego zadęcia, po prostu czysty, surowy rock'n'roll. Facet ma w sobie więcej energii niż połowa dzisiejszych młodych kapel. To był zaszczyt znowu z nim pohałasować. 
RONNIE WOOD: Myślę, że Paul naprawdę chciał w to wskoczyć. Nie było w tym nic onieśmielającego. Chciał grać z zespołem. 
 
 

Innym razem PAUL wspomina: To było super uczucie: po prostu pojawić się w studiu z basem i zapytać: ‘Dobra, gdzie mnie chcecie?’ Zaczynasz grać, oni pokazują ci utwór, a w mojej głowie pojawia się myśl: ‘Gram ze Stonesami!’ Mógłbym być cyniczny, machnąć ręką i powiedzieć: ‘Dobra, wielkie mi co’. Ale u mnie to zadziałało w drugą stronę. Siedziałem tam i myślałem: ‘Wow, tam stoi Mick! Ooo, a tam Keith! O rany, to Ronnie!’ To było ekscytujące. Było naprawdę super. Najlepsze było to, że jedyne, co musiałem zrobić, to zagrać na basie i nie walnąć żadnego byka. 

 

  

Pierwszym zwiastunem albumu „Foreign Tongues” był singiel „In The Stars”, a wydany kilka tygodni później „Jealous Lover” stał się drugą zapowiedzią płyty. Oba utwory pokazały, że The Rolling Stones po sukcesie „Hackney Diamonds” nie zamierzają jedynie odwoływać się do własnej legendy, ale nadal poszukują świeżego brzmienia, zachowując jednocześnie charakterystyczny styl zespołu.
  Co ciekawe, „In The Stars” wyróżnia się na tle większości klasycznych kompozycji Stonesów tym, że nie został podpisany tradycyjnym duetem Jagger–Richards. Utwór przypisywany jest samemu Mickowi Jaggerowi, co czyni go interesującym przypadkiem w historii zespołu, którego największe przeboje przez dekady powstawały dzięki wspólnej pracy dwóch głównych twórców – Micka i Keitha.
 


   
Muzycznie „In The Stars” reprezentuje bardziej klasyczne oblicze The Rolling Stones. To oparta na gitarowym brzmieniu rockowa kompozycja, w której słychać ducha zespołu z przełomu lat 70. i 80. Mocny rytm, charakterystyczna energia oraz wokal Micka Jaggera sprawiają, że utwór brzmi jak naturalna kontynuacja wielkiej historii Stonesów, a jednocześnie nie jest jedynie powtórzeniem dawnych pomysłów. Sam tytuł – „In The Stars” – przywołuje skojarzenia z przeznaczeniem, przyszłością i tym, co zapisane gdzieś poza nami. To wyjątkowo symboliczny wybór dla zespołu, który po ponad sześćdziesięciu latach kariery nadal pozostaje aktywnym uczestnikiem muzycznego świata.  
Do utworu powstał również nowoczesny teledysk wykorzystujący możliwości sztucznej inteligencji. Twórcy połączyli współczesny wizerunek muzyków z cyfrowymi efektami, tworząc symboliczne spotkanie różnych epok historii Stonesów – młodych buntowników z lat 60-tcyh i legend rocka XXI wieku.   „In The Stars” rozpoczął więc drogę do albumu „Foreign Tongues”, a wydany teraz „Jealous Lover” pokazał kolejne oblicze nowego materiału – bardziej soulowe, funkowe i jak wskazują krytycy nawiązujące do eksperymentów Stonesów z początku lat 80. 
 

 

Album: Foreign Tongues – premiera 10 lipca 2026
Strona A: Jealous Lover (Jagger & Richards)
Strona B: Divine Intervention (Jagger & Richards)
Kompozycja: Mick Jagger / Keith Richards
Nagranie: przełom 2023 / 2024 (m.in. Henson Recording Studios, Los Angeles / Sanctuary Studios, Bahamy)
Producent: Andrew Watt
Miks: Serban Ghenea
Wydane: czerwiec 2026 (singiel cyfrowy / streaming)
Długość: 3:44
 Obsada:
MICK JAGGER – śpiew główny
KEITH RICHARDS – gitara
RONNIE WOOD – gitara
 
DARRYL JONES – gitara basowa
STEVE JORDAN – perkusja, instrumenty perkusyjne
STEVE WINWOOD – Rhodes, organy
ANDREW WATT – gitara, gitara akustyczna, syntezatory, fortepian
MATT CLIFFORD – syntezatory

Utwór łączy klasyczny, surowy, stonesowski rock'n'roll z elementami soulu, R&B i funku, tworząc charakterystyczny dla zespołu pulsujący groove. Tekstowo Jagger wraca do klasycznego dla siebie motywu skomplikowanych relacji damsko-męskich, zazdrości, podejrzliwości i emocjonalnych gierek. Mick śpiewa z perspektywy kogoś, kto zmaga się z toksyczną zazdrością partnerki, ale sam również nie pozostaje bez winy. 
To, co natychmiast rzuca się w oczy (i uszy) po odpaleniu singla, to absolutnie potężny, młody i drapieżny głos Micka Jaggera. 82-letni wokalista śpiewa tutaj wysokim, charakterystycznym falsetem, przypominającym jego słynne partie z „Emotional Rescue” z 1980 roku. To właśnie ten element sprawił, że wielu fanów od razu zaczęło mówić o powrocie do czasów albumów takich jak „Tattoo You” czy „Black and Blue”.
 
 
 
 
 
 
 
Więcej czytaj na blogu o The Beatles: tutaj