HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

SONG 4 2DAY: Van Morrison - "Brown Eyed Girl"

Singiel, 1967
Strona B: "Goodbye Baby"
Album: "Blowin Your Mind"
Kompozycja: Van Morrison
Wytwórnia: Bang
Producent: Ber Berns
Długość: 3:03




video

Trochę klasyki, lata 60-te. Wybitna postać muzyczna, uważana za jednego z największych poetów rocka, przez niektórych na równi stawiany z Dylanem, Cohenem, zdecydowanie najmniej z nich popularny. Van Morrison chyba po raz pierwszy na moim blogu. Poza krótkim epizodem w zespole Them (przebój 'Gloria', spopularyzowany przez Jima Morrisona i The Doors),  Morrison to przede wszystkim piękna kariera solowa tego muzyka, pochodzącego z Północnej Irlandii (ur. w Belfaście, 1945). Piosenkarza, aranżera, poety, muzyka, znakomitego - multiinstrumentalisty (kilkadziesiąt albumów), także producenta. Posiadacza kilku nagród Grammy. 
Przedstawiam dzisiaj chyba jego największy przebój, choć czuję, że większość czytelników tego bloga może bardziej znać covery jego piosenek, jak np. 'Have I Told You Lately' w wykonaniu Roda Stewarta (co ciekawe, to sam muzyk, jej twórca dostał za nią nagrodę Grammy). W 1993 został wprowadzony do słynnej Rock and Roll Hall Of Fame. W 2016 roku otrzymał w Wielkiej Brytanii tytuł szlachecki (Sir George Ivan "Van" Morrison). Wcześniej - podobnie jak np. moi ukochani Beatlesi - otrzymał order MBE. Lista nagród, które otrzymał jest imponująca, znajdziecie ją gdzieś w sieci. Dzisiaj tylko propozycja muzyczna a do samego muzyka z pewnością wrócę w oddzielnym, specjalnie jemu poświęconym tekście.
Morrison i Eric Clapton

"Brązowooka dziewczyna" to  nr 10 w USA. Pierwszy singiel artysty, obok 'Domino' z 1970 (#9) roku największy przebój.  Nieodmiennie kojarząca mi się z dzieciństwem, kiedy gdzieś tam zawsze ją słyszałem, nie rozpoznając ani nie kojarząc wykonawcy. Chwytliwa piosenka bardziej pop niż rock and rollowa. 1967 rok. Beatlesi pracowali nad 'Pepperem', Van Morrison zaczynał karierę solową więc świadomie zaczął ją od murowanego przeboju. Z czasem było bardziej ambitniej.


video



Hey, where did we go
Days when the rains came ?
Down in the hollow
Playing a new game,
Laughing and a-running, hey, hey,
Skipping and a-jumping
In the misty morning fog with Our, our hearts a-thumping
And you, my brown-eyed girl,
You, my brown-eyed girl.

Whatever happened
To Tuesday and so slow
Going down to the old mine with a
Transistor radio.
Standing in the sunlight laughing
Hide behind a rainbow's wall,
Slipping and a-sliding
All along the waterfall
With you, my brown-eyed girl,
You, my brown-eyed girl.

Do you remember when we used to sing
Sha la la la la la la la la la la dee dah
Just like that
Sha la la la la la la la la la la dee dah
La dee dah.

So hard to find my way
Now that I'm all on my own.
I saw you just the other day,
My, how you have grown!
Cast my memory back there, Lord,
Sometime I'm overcome thinking about
Making love in the green grass
Behind the stadium
With you, my brown-eyed girl,
You, my brown-eyed girl.

Do you remember when we used to sing
Sha la la la la la la la la la la dee dah
Laying in the green grass
Sha la la la la la la la la la la dee dah
Dee dah dee dah dee dah dee dah dee dah dee
Sha la la la la la la la la la la la la
Dee dah la dee dah la dee dah la
D-d-d-d-d-d-d-d-d-d...



SONG 4 2DAY: The Waterboys - " I Can See Elvis"

Album: "Modern Blues", 2015  
Kompozycja: Mike Scott, Jack Barclay
Producent: Mike Scott, Paul Brown
Wytwórnia: Harlequin and Clown
Długość: 5:47




video

Obsada:
Mike Scott: wokal, gitara, fortepian
Don  Bryant, Jeff Adams: chórki:
David Hood: gitara basowa 
Greg Morrow: perkusja:
Jay Barclay: gitary
Paul Brown: instrumenty klawiszowe

Waterboys w studiu w czasie nagrywania albumu "Modern Blues'

Piosenka, od której nie mogę się uwolnić od kilku dni. W tym miesiącu Mike Scott (na zdjęciu) i jego Wodni Chłopcy wydają album Out of All This Blue, którego promuje nowy singiel  'Payo Payo Chin'. No więc jako wielki fan zespołu (uwielbiam 'Red Army Blues', 'A Girl Called Johnny' czy 'Whole Of The Moon) zajrzałem na Youtube, by zobaczyć co proponuje tym razem i w ten sposób usłyszałem tam przypadkowo (w playliście jakiegoś użytkownika YT) proponowaną piosenkę.  Piękny hołd złożony Elvisowi jak i innym gigantom rocka (patrz tekst na dole)  angielskiego zespołu The Waterboys z nagranego w 2015 roku w  Sound Emporium,stolicy country Nashville albumu 'Modern Blues' w całości dostępnego przez internet za darmo. Gorąco polecam. W clipach wersja studyjna piosenki oraz jakiś amatorski clip do niej. A tytuł? Niedawno minęła 40-ta rocznica śmierci Króla. Ale wszyscy go nadal gdzieś w zakamarkach naszej wyobraźni dostrzegamy, bo tacy jak on są nieśmiertelni. I can see Elvis too!
video


I can see Elvis
Skinny like he was back in fifty-seven
Razor-quiffed and leather-squeezed
Sideburns flickering in the breeze
That blows across the vales of heaven


I can see Elvis
Throned like a king astride a golden Harley
Smoking a reefer he just rolled
Full of acapulco gold
With Jimi Hendrix and Bob Marley


I can see Elvis
Prowling like a cat across a funky bandstand
Keith Moon behind him banging drums
Charlie Parker all thumbs
John Lennon doing handstands

I can see Elvis
Talking philosophy and law with Joan of Arc and Plato
Quizzing Shakespeare on his plays
Showing Crazy Horse and Marvin Gaye
How to dance the mashed potato

I can see Elvis
High and low and high and low and high he's hunting
Looking for a special prey
Who just arrived up here today
Break out the bunting




WYWIADY Z THE BEATLES. Po śmierci Briana Epsteina


University College, Bangor, Walia, 27 sierpnia 1967 roku. Beatlesi spędzają czas w Północnej Walii na wykładach Maharishi Mahesh Yogiego. Wyjechali tam 25-go sierpnia (czytaj o tym: tutaj), nie spodziewając się zupełnie tego co się wydarzy. Dwa dni później dociera do nich smutna informacja o śmierci Briana Epsteina. Pod budynkiem miejskiego University czekają na nich zgromadzeni już dziennikarze. Wychodzi do nich trójka Beatlesów ale rozmawiają z przedstawicielami mediów tylko John i George. Ringo niewiele się odzywa (niedawno został po raz drugi ojcem). Paul się wcześniej wymknął i jest w tym czasie już w drodze powrotnej do Londynu.


 JOHN: Nie wiem co powiedzieć. Dopiero co o tym usłyszeliśmy, ciężko jest o tym myśleć, co dopiero mówić. Bo on był... Był takim ciepłym facetem, to straszne.
Pytanie: Jakie są teraz wasze plany? JOHN: Wiesz, nie mamy teraz żadnych. Dopiero się o tym dowiedzieliśmy.
RINGO: Tak dokładnie, tyle nowych rzeczy spadło na nas...
P: John, gdzie bylibyście dzisiaj bez pana Epsteina?
JOHN: (z respektem) Nie wiemy.
P: Wyjeżdżacie dzisiaj wieczorem do Londynu?
JOHN: "Taa, ktoś nas tam odwiezie. Tak.
P: Usłyszeliście o tym dzisiaj w popołudnie niedzielę, Paul zdaje się już wyjechał?
JOHN: Tak.
P: Nie macie żadnych planów na dzień jutrzejszy?
JOHN: Nie, pojedziemy, zorientujemy się tam na miejscu.
GEORGE: ... będziemy planować na gorąco tam na miejscu.
P: Rozumiem, że pan Epstein miał być tutaj jutro?
JOHN: Tak. P: Kiedy dokładnie miał przyjechać?
 GEORGE: Jutro, w poniedziałek, to wszystko co wiemy.
P: Rozmawialiście z nim o tym duchowym ruchu odnowy?  
GEORGE: Cóż, o tyle na ile nauczyliśmy się o spirytualizmie i tych różnych rzeczach, staraliśmy się mu to przekazać. Był tym wszystkim zainteresowany w takim samym stopniu jak my, jak powinien być każdy. Chciał wiedzieć tyle samo o życiu co my.
JOHN i RINGO: Nie
GEORGE: Ja rozmawiałem z nim w środę wieczorem, tuż przed naszym pierwszym spotkaniem z Maharishim. Był w świetnym humorze. 
P: Kiedy wam powiedział, że także chciałby zostać wtajemniczony?
GEORGE:  Kiedy przyjechaliśmy tutaj w piątek mieliśmy telefon, z którego dowiedzieliśmy się, że Brian przyjedzie tutaj za nami, że będzie w poniedziałek. 
P: Czy zamierzacie jeszcze powrócić tutaj, do Bangor?
GEORGE: Prawdopodobnie nie będziemy mieli teraz czasu na to, gdyż Maharishi będzie tutaj tylko do czwartku a my mamy sporo do zrobienia w Londynie. Ale pewnie spotkamy się z nim innym razem.
P: Wierzę, że Maharishi rozmawiał z wami tego popołudnia. Czy mógłbym spytać jakiego typu rady wam udzielił?
JOHN: Powiedział nam,...., żeby nie pozwolić zbyt mocno przytłoczyć się smutkiem. I jak wspominać Briana, ponieważ nasze myśli o nim będą mu towarzyszyć gdziekolwiek jest.
P: Czy on kiedykolwiek poznał pana Epsteina?"
JOHN: Nie, ale nie mógł się doczekać poznania go.
P: W jaki sposób chcielibyście uczcić pana Epsteina?
JOHN: Cóż, nie wiemy po prostu co powiedzieć. Kochaliśmy go, był jednym z nas. 
GEORGE: Nie da się oddać komuś hołdu w słowach.
JOHN: Medytacje, nawet w tak krótkim czasie, dały nas siłę przetrzymania czegoś. Brian przechodzi teraz do kolejnej fazy ale jego duch jest wciąż tutaj i zawsze będzie.  Wszyscy czujemy wielki smutek ale kontrolujemy go. Jak tylko wpadam w żal, myślę coś miłego związane z nim... ale nie możesz ukryć bólu. 




 ____________________________

 

Czyta także: Brian Epstein







Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
 Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
 HISTORY THE BEATLES





72. MTW: WISHBONE ASH: "Persephone"

Album: "There's The Rub", 1974
Kompozycja: Wishbone Ash
Producent: Bill Szymczyk
Wytwórnia: MCA
Długość: 7:02

Obsada:
     Martin Turner – wokal, gitara basowa
    Andy Powell – chórki, gitary
    Laurie Wisefield – chórki, gitary
    Steve Upton – perkusja


Podstawowy, najsłynniejszy skład zespołu. 1974.A.Powell, L.Wisefield, M.Turner i S.Upton

video
Piękna, ballada rockowa, znak czasów pierwszej połowy lat 70-tych, kiedy w dobie glam rocka, ogromnej popularności zespołów takich jak T.Rex, Slade czy nawet Bay City Rollers, inne, takie właśnie jak Wishbone Ash kształtowały klasycznego rocka gitarowego, zmieniając jednak krótkie, dotychczasowe piosenki w długie rockowe suity, wspierające się wirtuozerią w solach instrumentalnych (gitarowe, klawiszowe). Brytyjski zespół rockowy z bardzo bogatym i ciekawym dorobkiem. Dzisiaj raczej niedoceniany, choć tak naprawdę zespół nigdy nie zdobył oszałamiającego sukcesu a ich największym komercyjnym sukcesem było Top-10 swojego trzeciego albumu 'Argus' na brytyjskich listach przebojów i 44 miejsce w Ameryce  czwartego albumu 'Wishbone Four' (z tego albumu pochodzi 'Everybody's Needs A Friend'. Album 'There's The Rub', z dzisiaj prezentowaną przepiękną 'Persefoną' to tylko koniec 1-szej setki w USA ale już 16 w Zjednoczonym Królestwie. Zespół nie odnotował przebojowych singli choć je wydawał regularnie. Moim zdaniem błędem było, że wymienione wyżej dwie piosenki nie zostały wydane na singlach np. w wersji krótszej. Singiel nie pomieściłby 7-mio minutowego utworu a czasy maksisingli dopiero miały nadejść. Piosenki wydawane na małych płytkach, które w założeniu miały promować albumy były... zwyczajnie słabe. Myśl producencka nie wybiegała jeszcze w kierunku obróbek oryginalnego materiału do krótszych, rzadziej dłuższych wersji oryginalnego materiału muzycznego.

video
'Persephone' jest chyba najbardziej znanym utworem zespołu. Na pewno u nas w Polsce, gdyż trafia czasem gdzieś tam w dolne okolice w miarę miarodajnego (pisałem już o tym kiedyś) Topu Wszech Czasów Programu Trzeciego. Nie może tam trafić 'Everybody's Needs A Friend', mimo że próbowałem dziennikarzy tego programu zainteresować tym utworem, by chociaż chcieli dać mu szansę w poczekalni. Bez rezultatu. Wydaje mi się, że wielu z nas po prostu nie zna tego utworu. Ale zachwycać się nad songiem 'Każdy potrzebuje przyjaciela'  będę w innym miejscu tego topu a teraz kilka słów o 'Persefonie'. Utwór od zawsze ze mną. Pierwszy raz oczywiście o zespole dowiedziałem się słuchając ich 'Czwórki' i hitu 'Everybody...'. Po około roku Piotr Kaczkowski puszczał w swoich audycjach już 'Persephone', która ze mną pozostała. Jej nieobecność na poprzednim topie to po prostu moja nieuwaga, zapomnienie o istnieniu tej piosenki, za co biję się teraz w piersi.

video
Utwór wspaniały, zbudowany na atrakcyjnych, zgrabnych ale nieprzesadnie wirtuozerskich  solach gitarowych, także na atrakcyjnej melodii wiodącej  i ciepły, wciągającym wokalu Turnera, który napisał go podobno sam, ale na płycie wymieniono po koleżeńsku całą czwórkę zespołu jako autorów całego materiału muzycznego płyty a więc i tego songu. To miłe, choć drogi muzyków po jakimś czasie się rozeszły. Martin Turner koncertuje po świecie ze swoim zespołem, podobnie jak w przypadku ELO Jeffa Lynne'a, nazwanego: Martin Turner's Wishbone Ash. No cóż, "Money, money, money....", jak śpiewała ABBA.
W 2005 roku na wydanej składance największych przebojów zespołu utwór zaznaczono na okładce tytułowej. W składance tej, o zgrozo, pominięto 'Everybody Needs A Friend'.  
W clipach zespół na żywo. Oryginalnie z wokalem Martina oraz w rocznicowym koncercie z 2013 gdy partię wokalną śpiewa Andy Powell.


video


There's a light that shines on Persephone,
Always a fire in her eyes,
And the last time that I went to her
I could tell things weren't right.

I just don't care to see your years go wasting,
There's no longer magic in your eyes.

In your time, you could outshine everybody else around,
But your off-stage ways might be a bore -
You take a bow, you take a fall.


I came to be here in the footlights,
To live with you through every song,
And your face displays a peaceful field.
I can't believe the curtain has to fall.

Now I know your years were never wasted,
Tonight I saw the magic in your eyes.








RAFA!!! WIELKIE SZLEMY ZA NAMI.

Wielki Nadal!

 ____________


 
W zasadzie nie ma o czym pisać, bo najważniejsze rzeczy zawarłem w tytule. Rafa numere 1 na świecie i nr 1 w tegorocznych otwartych mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. W finale szybko w trzech setach rozprawił się z Kevinem Andersonem. W kobiecym finale Sloane Stephens rozgromiła faworyzowaną - także przeze mnie Madison Keys. Finał męskiego debla bez Kubota. Polsko-brazylijska para poległa wcześnie w turnieju, tak więc zero ważnego śladu Polaków w turnieju. Rafa!!!



 Cztery tegoroczne Wielkie Szlemy w ręce weteranów, po dwa dla największych ikon tenisa i sportu. Australian Open i Wimbledon dla Rogera Federera, Roland Garros i US Open dla Rafaela Nadala. A jeszcze rok temu, z braku ciekawszych tematów, dziennikarze pisali rozprawy na temat: Czy Federer i Nadal są jeszcze w stanie wygrać jakikolwiek turniej Wielkiego Szlema. 







******

RAFA!!! US OPEN BEZ SPEKTAKULARNEGO FINAŁU.

Stało się. Niestety nie obejrzymy kolejnego klasyka z Rogerem i Rafą w rolach głównych. Wycofanie się z turnieju Andy'ego Murray'a sprawiło, że obaj gracze mogli się już spotkać w półfinale. Niezależnie od nieobecności  wielu graczy z czołowej dziesiątki rankingu ATP (Wawrinka, Djokovic, Nishikori, Raonic oraz wspomniany Murray) wszyscy i tak czekaliby na mecz Hiszpana ze Szwajcarem. Niestety, w półfinale Maestro ze Szwajcarii uległ w 4 setach Argentyńczykowi Juanowi Martinowi Del Potro. Delpo w czasie ostatniego meczu obu graczy pokonał Szwcajcara właśnie w US Open, zdobywając tam swój jedyny skalp Wielkiego Szlema. Czy teraz ma szanse na drugi. Musiałby w półfinale - to znowu przedwczesny finał - pokonać Hiszpana Nadala, co wydaje mi się niemożliwe. Oglądałem mecz Rafy z Rosjaninem Andriejem Rublovem, młodym graczem, przed którym (jeśli zbuduje trochę masy) niezła przyszłość. Rosjanin grał nieźle ale Hiszpan prezentował kosmiczny poziom. Trzeba zapomnieć o tym, że Rafa jest graczem tylko jednej nawierzchni (ma tytuły na każdej). To w jaki sposób gra teraz w amerykańskim turnieju jest po prostu niewiarygodne. Hiszpan gra nadal siłowo, bazując na swojej najmocniejszej broni, nieprawdopodobnej rotacji jakiej nadaje uderzanym piłkom. Tzw. świdrom. Wszyscy wiedzą o tym, ale niewielu udaje się znaleźć na to lekarstwo. Ale to nie wszystko. Nadal gra przy tym niesamowicie mądrze. 

Zadziwia rozsądkiem, przy jednocześnie swojej słynnej waleczności o każdą piłkę, każdy punkt. Podobnie jak koty nie lubią wody, Rafa nienawidzi przegrywać jakiejkolwiek wymiany. Przed turniejem Hiszpan sugerował, że Roger jego zdaniem ma przewagę nad nim na twardej nawierzchni, ale widząc wczoraj jak Hiszpan gra nie byłem już tak tego pewien. Który wygrałby mecz,  Hiszpan czy Szwajcar ? Tego już się niestety nie dowiemy, ale chyba po meczu z Rublovem stawiałbym na Hiszpana, choć to znowu teoretyzowanie. Rogerowi podobno mecz z Del Potro nie wyszedł (niestety, ze względu na późną porę transmisji, nad ranem w czwartek, na obaj na zdjęciach), ale równie dobrze mogło być tak, że Szwajcar pokazałby swój geniusz... Eh, teoretyzowanie. Rafa w każdym razie umocni się na pozycji numeru 1 bez względu na wynik jego rywalizacji z Del Potro.

 Drugi półfinał to drugi Hiszpan, Pablo Carrena Busta oraz ku memu zaskoczeniu Kevin Anderson z Południowej Afryki (choć mieszkający na stałe w Stanach, jeden z najbardziej wykształconych graczy ATP Tour, także najwyższych). Hm... moje typy. Absolutnie Rafael Nadal, chyba że Argentyńczykowi wyjdzie mecz życia, w co niestety nie wierzę. Pamiętajmy, że Delpo wrócił po ponad 1.5 rocznej absencji od tenisa z powodu kontuzji nadgarstka. Dlatego wciąż jego bronią numer 1 jest forhand, ale Rafa o tym wie i z pewnością wykorzysta słabszy backhand rywala. Czemu nie Roger, trudno powiedzieć ? Tak więc w drugim półfinale stawiam na Andersona. Finał nie zapowiada się ciekawie. Ktokolwiek nie wygra z obu par, różnica obu graczy w meczu finałowym będzie wyraźna. Ze szkodą dla widowiska. 

Tegoroczni półfinaliści US Open. Rafa, Delpo, Carreno Busta i Anderson.


73: MTW: MICK JAGGER - "Hard Woman"



Singiel, 1985
Strona B: 'Lonely At The Top. ' (K.Richards, M. Jagger)
Album: „She's The Boss”

Kompozycja: Mick Jagger
Wytwórnia: Columbia

Producent: Mick Jagger, Bill Laswell, Nile Rodgers (wersja albumowa), Rick Chertoff & William Wittman (wersja singlowa)
Długość: 4:24





video



Swego czasu miałem ten numer na każdej składance samochodowej. Piękna kompozycja autorstwa Jaggera, któremu w tandemie kompozytorskim z Richardsem zazwyczaj przychodziło pisać teksty, lub przynajmniej tak postrzeganą tą słynna parę. "Trudna kobieta" ... Umieszczając ją na 'tylko' 73 miejscu przeglądałem przed chwilą wszystkie piosenki na wyższych pozycjach, czy na pewno wszystkie one powinny być przed balladą Micka. Wyszło, że tak.
 Pisałem już o tej piosence na blogu. Niniejszy tekst jest w jakiś sposób wersją tamtego, bo w zasadzie tamten nic nie stracił na aktualności.   Tu chcę tylko napisać, że co ciekawe, większą popularność –  podkreślę, że 'Hard Woman' dla mnie  to jedna z najpiękniejszych piosenek wokalisty The Rolling Stonesów w całej jego twórczości, także tej  zespołowej – zdobyła wersja albumowa (wyżej w clipie), mim że video promowało zupełnie inną, zarówno różniącą się tempem, aranżacją a nawet i tekstem. Wydaną nawet na singlu ale nie w oficjalnej promocji albumu. O tym niżej.

video

Tekst z obu piosenek bardzo podobny, różni się małymi fragmentami. Próbowałem doszukać się w necie więcej informacji na temat przyczyn powstania dwóch wersji piosenki. Wiem tylko, że wersja z videoclipu oficjalnie ukazała się na 7 calowych i 12 calowych singlowych winylach, w niemieckiej wersji kompilacyjnego albumu pod tytułem „Music Is My Life”, także na albumie Jaggera: „Versions”.  Wersję albumową jak i cały album produkowali wraz z Mickiem Bill Laswell, Nile Rodgers (znany z Chic, współpracy z Daft Punk). Wersję singlową (maxi-singlową, zdecydowanie gorszą) dwójka amerykańskich producentów, Rick Chertoff i William Wittman, znanych ze współpracy z Cyndi Lauper czy Joan Osbourne. Dla obu tych wokalistek największe przeboje napisała dwójka liderów zespołu Hooters: Eric Bazilian i Rob Hyman, stąd ta wersja piosenki Micka jest przez nich  zaaranżowana i przypomina nagrania Hootersów (na topie na miejscu 122 ich przebój  'All You Zombies') Ale jest w piosence Mick a jego trudno zdominować, stąd i ta wersja ma w sobie klimat także 'stonesowski'. Co ciekawe, magazyn 'Rolling Stone' analizując album napisał, że w przypadku "Hard Woman" - dla mnie przecież bardzo melodyjnej ballady - Mick stworzył do niej tylko frazy i riffy gitarowe. 'Ale jeśli są ludzie, którzy tylko  z czegoś takiego mogą stworzyć piosenkę (dosłownie to: gnieść to aż puści soki) to są to Neil Rodgers oraz Bill Laswell'. Dodam, że w owym czasie, gdy powstawał album Jaggera, Laswell wyprodukował przebojowy 'Rockit' Herbiego Hancocka a Rodgers album Madonny 'Like A Virgin'. Jagger sięgnął po popowych producentów z górnej półki. Także muzyków jak np. Jeff Beck, Pete Townsend.

MICK JAGGER: Ten album to coś nowego dla mnie. Zasadniczo, pracowałem bardzo ciężko nad ostatnim albumem Stonesów ['Undercover'] i poczułem teraz, że nadszedł czas złamania schematu, i zanim wrócę do kolejnego albumu zespołu, powinienem zrobić coś innego... Chciałem tym razem bardzo komercyjnej płyty. Ale tylko pod warunkiem, że mnie samemu będzie się też podobała. Nie chciałem być przesadnie komercyjny, ale niektóre z piosenek okazały się chwytliwe. Wiele z nich pod spodem jest bardzo tradycyjnych, zakorzenionych w bluesie
 Muzyk wdrażał wtedy swoje plany na całego. Współpraca solowa z Davidem Bowie (singiel 'Dancing in The Street'), z Michaelem Jacksonem (singiel 'State Of Shock'). O współpracy z Jacksonem Mick powiedział: Szybko. Dwie godziny oddzielnie każdy z nas ćwiczył swoje partie, potem od razu nagranie w dwóch podejściach. Kiedy wysłał mi końcowe nagranie byłem nim rozczarowany. I produkcją i miksem. Ale myślę, że Michael to znakomity wokalista. Tancerz? Hahah, zbyt dużo nie tańczyliśmy w studio.



  Jak wspomniałem na początku, na TOPie umieszczam jednak wersję albumową. Na pierwszym solowym albumie wokalisty i jednego z dwóch liderów The Rolling Stones  zagrali tak świetni muzycy jak choćby Jeff Beck, grający piękne solo gitarowe w tej wersji piosenki. Album promowały jednak inne piosenki. 'Just Another Night' dotarł nawet do miejsca nr 1 na rockowej liście Billboardu. Kolejnymi singlami były piosenki 'She's The Boss' oraz 'Lucky in Love', które cieszyły się mniejszym powodzeniem. Album był zdecydowanie sukcesem co bardzo nie podobało się partnerowi Micka ze Stonesów, Keithowi, choć pomógł koledze przy powstaniu jednej piosenki, 'Lonely At The Top', wydanej na stronie B omawianego dzisiaj singla.
   Każdy utwór to także małe pojedyncze 'smaczki'. I w tej także taki swój znalazłem. To fraza gdy wokalista śpiewa charakterystycznie  w ok. 2:13 minucie: 'I've Got To Say goodbyyeeee'

She's a hard woman to please
And I thought about letting her know
She's a hard lady to leave
and I thought about letting her go
She's a tough lady to leave
But, I thought about it
She's a hard lady to please, yes she is

I gave her laughter, she wanted diamonds
I was romantic, she treated my cruelly
Where is the mercy, where is the love?

You see, passion has a funny way
Of burning down and running low
And suddenly it goes out
And you wonder where does it go

She's a hard woman to please
I've thought about letting her know
She's a hard lady to leave, yes she is

I gave her laughter, she wanted diamonds
She was unfaithful, treated me cruelly
Where is the mercy, where is the love?

I'm alone at last; something inside of me knows
I could have loved in vain
For a thousand years
I have to let her go

I've got to let her go
I've got to say goodbye
How can I say goodbye to my baby?
She's a tough cookie, hard lady
I've got to say goodbye

Alone at last and something inside of me knows
I could have loved in vain for a thousand years
I have to let her go

And time goes so fast and new love starts so slow
I could have loved in wain for a thousand years
I have to let her go

I've got to let her go
I've got to say goodbye
Hard woman to please, yes you are
Hard woman,tough lady,
I've got to, I've got to say goodbye.
How can I say goodbye to my baby?
How can I say goodbye to my baby?
So long honey.
Kobiety Micka (żony, przyjaciółki)