HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

PAUL IS DEAD (teoria spiskowa) - okładka albumu "Abbey Road"


Pierwszy tekst o albumie -  tutaj.
Okładka albumu  (2) - tutaj



PAUL:   Któregoś dnia zadzwonił do mnie pewien facet z biura i powiedział: "W Ameryce jakiś prezenter rozgłasza plotkę, że nie żyjesz". Ja na to: "Żartujesz chyba? Powiedz im, że to nieprawda".  On wtedy na to:  "Nic to nie da.  Na okładce jesteś bosy, bez butów, a to ponoć w świecie mafii znak, że ktoś nie żyje. Ponadto za tobą stoi samochód o numerach IF28, co oznacza, że gdybyś żył miałbyś 28 lat". Odpowiedziałem: "Zaraz, to już jest niezłe naciąganie, nie sądzisz?" On na to" "Mam coś jeszcze - Ringo ubrany na czarno - co oznacza grabarza..." I tak dalej. Takie to były poszlaki.

RINGO: Ten prezenter poskładał sobie wszystkie znaki razem - Paul bez butów (to było proste), volkswagen garbus Beetle. Do tego dochodzi 'Magical Mystery Tour', tam gdzie my trzej mamy czerwone róże, a on czarną. To czyste szaleństwo, ale jeśli ktoś się chce tego dopatrzyć, to może dojść do takiego wniosku. Nie mieliśmy jak udowodnić, że on żyje. Zapytaliśmy: Jak możemy udowodnić, że tak pogłoska jest nieprawdziwa? Zróbmy zdjęcie?
  No tak, wtedy mogliby powiedzieć, że na zdjęciu jest jego dubler. To było idiotyczne, ale wcale się tym nie martwiliśmy. To była część zabawy w rock and roll. ta historia podsycała całe to szaleństwo, a ponieważ wychodziła nasza płyta, więc pisały o tym wszystkie gazety i mówiono w telewizji. To była wielka sprawa.

JOHN: Paul McCartney nie mógł umrzeć tak, by świat się o tym nie dowiedział. Podobnie, jak nie mógł się ożenić, by świat o tym nie usłyszał. To jest niemożliwe - nie może jechać nawet na wakacje, by nie wiedzieli o tym wszyscy ludzie na świecie. To zupełna wariacja, ale bardzo pomocna w promocji albumu 'Abbey Road'.

DEREK TAYLOR: Podszedłem do tego rutynowo. To był typowy nonsens, jakim musieliśmy się zajmować. Mieliśmy w tej sprawie tysiące telefonów. [Ta pogłoska nadal żyje, napisano o tym książki, a jeden facet żyje z wykładów na ten temat]. Pod koniec uznałem, że to może być prawda. Tak z reguły traktuję plotki, mówię: "Może on nie żyje - nie wiem, bo niby skąd mam wiedzieć" .
  Tak było podczas festiwalu w Monterrey. Rozeszła się plotka, że przyjechali wszyscy czterej Beatlesi. Powiedziałem: "Ok, ale sądzę, że jest ich trzech, ale są przebrani, i nie wiemy, którzy to są". Uznałem, że skoro jest ich tutaj trzech i są przebrani, to skąd wiadomo o tym?  No i oni na to: Ach, to tak. Następne pytanie? Ok, to były żarty. Jest w porządku, kiedy człowiek się podda. 

PAUL: W końcu powiedziałem: "Bawmy się w to, bo to się nam opłaca. To świetna reklama, no nie? facet szaleje na punkcie naszej nowej płyty i bredzi na całego, więc powiedzcie mu to, co  kiedyś rzekł Mark Twain: 'Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone'. Nie mogę zrobić nic więcej.

 Przyjrzyjmy się 'ukrytym' wskazówkom na okładkach 'Abbey Road', choć już wyżej zdradzone nam zostały inne "znaki".
Ale tak jak obiecałem, oddzielny post o PAUL IS DEAD niebawem.




1. Przejście czterech Beatlesów miało przedstawiać nie mniej nie więcej a symboliczny pogrzeb Paula i zespół chciał, by fani o tym wiedzieli. Ci najwytrwalsi i najwierniejsi. John ubrany na biało miał być księdzem prowadzącym kondukt. Ubrany na czarno Ringo przedsiębiorcę pogrzebowego bądź żałobnika. Ostatni George w niechlujnym dżinsowym stroju grabarza. A Paul w starym garniturze szedł boso, a według niektórych zwyczajów zmarłych chowano bez obuwia. Wyjaśnienia samego basisty zespołu, że w owym dniu było bardzo gorąco, więc odłożył sandały nie przekonywały zwolenników teorii. Wtedy asfalt był gorący a trupy nie czują ciepła, więc Paul - jako nieboszczyk - mógł spokojnie po nim przechodzić.

2. Faktem powszechnie znanym było to iż Paul palił (cała czwórka paliła) oraz to, że był mańkutem. Na zdjęciu dostrzec można, że jednak trzyma papierosa w prawej ręce. Kampanie przeciw tytoniowe często używały w tamtym czasie sloganu, że papierosy to 'gwoździe do trumny'. Konotacje tych faktów były jasne, Beatles (jego sobowtór jest praworęczny?)  trzyma swój gwóźdź do trumny. 'Paul' krocząc  wydaje się być 'spóźniony' w stosunku do pozostałej trójki. Cała trójka ma ten sam cykl kroku, lewa przodem, prawa w tyle, Paul odwrotnie.
3. Za plecami George'a przy ulicy stoi zaparkowany biały volkswagen Beetle z numerem rejestracyjnym LMW 28IF . Co to oznacza ? Paul miałby 28 lat gdyby (IF) nie umarł. Gdy ukazał się album Paul miał faktycznie 27 lat, ale co szkodziło to zinterpretować, że wg. hinduskich mędrców - a przecież zespół był fanem Maharishiego Guru, kultury Wschodu -  wiek osoby liczy się od momentu poczęcia nie urodzenia, a więc wszystko się zgadzało i Paul miał w owym czasie 'wymagane' 28 lat. LMW  'mogło' także oznaczać ' Linda McCartney Weeps' (Linda McCartney płacze), a w owym czasie Paul i Linda byli już małżeństwem. 


4. Według teorii Paul miał zginąć w wypadku samochodowym już w 1966 roku. Linia, którą połączymy przód volkswagena do trzech samochodów na przedzie przebiega dokładnie przez Paula głowę. A Paul miał umrzeć właśnie wskutek poważnego urazu tej części ciała.
5. Po prawej stronie widzimy zaparkowaną czarną furgonetkę Policji. Brytyjska Policja, ze względu na fakt, że The Beatles byli oczkiem w głowie całej Korony Brytyjskiej zataiła fakt śmierci muzyka i dbała o to, by ten fakt, nie przedostał się do opinii publicznej. Według innej teorii miał ją przekupić Brian Epstein. 
6.  W tle po lewej stronie stoi grupka ludzi ubranych na biało (to dekoratorzy, zidentyfikowani po latach: Alan Flanagan, Steve Millwood oraz Derek Seagrove., gdy po przeciwnej stronie stoi samotnie jedna osoba (jedne źródła zidentyfikowały go jak Paula Cole'a, amerykańskiego turystę - obok na fotce, ale z czasem podważono jego opowieści, inne, że był to Tony Staples, mieszkaniec nieopodal studia). Paul miał być tym odłączonym od pozostałej trójki członkiem grupy. Dlaczego? Bo już nie żył. Dowodzić tego też miała plama krwi na jezdni, tuż za idącymi Johnem i Ringo. Niestety 'plama' ta miała być widoczna tylko na australijskiej wersji okładki. Tutaj pomijam ten punkt w grafice powyżej. 


Czas na drugą stronę okładki.

 
  • Więcej na blogu o The Beatles: tutaj











23. MTW: PINK FLOYD - "Pigs (Three Different Ones)"




Album: Animals, 1977
Kompozycja: Roger Waters
Producent: Pink Floyd 
Wytwórnia: Harvest (UK)
Długość: 11:28







Obsada: 
Roger Waters: wokal,chórki, gitara rytmiczna, vocoder, efekty dźwiękowe
David Gilmour: gitary, bas, efekty dźwiękowe (talk box)
Richard Wright: instrumenty klawiszowe
Nick Mason: perkusja, instrumenty perkusyjne

Utwór, który pokochałem po pierwszym przesłuchaniu albumu. Bardzo trudno było mi go umieścić na odległym 23 miejscu. Przeglądałem teraz piosenki z wyższych pozycji. Eh...  Wiem, że dla niektórych czytelników mego bloga, wysoka pozycja tego akurat songu może być zaskoczeniem. Pozornie monotonna ballada, ale tylko pozornie. W części instrumentalnej, w której właśnie kolejne części są do siebie bliźniaczo podobne to jeden z największych atutów tego utworu, bo napięcie tam rośnie z każdą sekundą. Gdy wydawałoby się, że w tym fragmencie utworu zabrakło na koniec partii instrumentalnej  typowej solówki gitarowej Davida, spokojnie, poczekajmy do końca. Otrzymujemy ją w finale, i to jaką. Mistrzostwo świata.
Znakomite - jakżeby inaczej gitary Gilmoura, który w tym utworze zagrał także na bez progowym basie. W tym utworze zespół po raz pierwszy wykorzystał możliwości talk boxu (odgłosy świnii). Korzystał z niego także Gilmour. Waters zagrał na gitarze rytmicznej i podłożył całą ścieżkę wokalną, nie oddając kolegom nawet śpiewu w budowie chórków.
Utwór wyjątkowo wydany na promocyjnym singlu, nośniku, którego tak bardzo zespół z czasem nie cierpiał, choć w całej dyskografii zespołu singli zebrało się kilkanaście. Ten miał promować ich dziesiąty album "Animals". "Trzy różne świnie" zostały wydane na tzw. promo singlach w kilku krajach świata, między innymi w rodzimej Wielkiej Brytanii, ale i np. także w Brazylii. Po olbrzymich, gigantycznych wręcz sukcesach dwóch poprzednich albumów ('Dark Side Of The Moon" oraz "Wish You Were Here"), promocja nowych wydawnictw zespołu była absolutnie zbędna. Cały świat czekał na ich nowe nagrania, ale Roger Waters szczególnie zapragnął by zaakcentować ten utwór na małym krążku.
 Na pomysł napisania utworu o takiej treści naprowadziła go Mary Whiteshouse (na zdjęciu, w trzeciej zwrotce pada jej nazwisko), brytyjska aktywistka, która w swoich przemówieniach, akcjach, manifestach prowadziła ostrą kampanię moralności, szczególnie krytykując telewizję i kino za promowanie seksu. Lider Pink Floydu oczywiście nie pochwalał wyświetlanie na ekranach przemocy i seksu. Waters tak o tym opowiadał: "Była wszędzie. W telewizji wtrącała się w życie każdego z nas. Było to bardzo uciążliwe. Próbowała nas wszystkich cofnąć z powrotem w czasy wiktoriańskie." Tytułowe świnie to właśnie ludzie, uważający się za autorytety moralne, próbujące narzucać wszystkim wokół własny, często zaściankowy styl życia. Albumowe owce czy psy, to z kolei ludzie idący za wszystkim jak posłuszne owce w stadzie, czy agresywni do granic maksymalnych (zamachowcy czy wręcz mordercy w imię własnych idei).

  W Ameryce Waters musiał się gęsto tłumaczyć z tekstu utworu, który właśnie poprzez użycie zwrotu 'Whitehouse', Amerykanie uznawali za krytykę aktualnego prezydenta (Geralda Forda). Oczywiście za oceanem nikt o pani Mary nie słyszał. Po latach Waters na koncertach ironicznie dedykuje piosenkę Donaldowi Trumpowi (w clipie na dole wspaniałe wykonanie piosenki w Mexico City). W 2008 roku Waters czynnie się włączył w promowanie elekcji Baracka Obamy (na jego koncertach nadmuchiwana świnka miała nazwisko Obamy, ale muzyk tłumaczył, żeby nie odbierać tego obraźliwie a wprost przeciwnie).
Piosenkę nigdy nie wykonywał Pink Floyd w składzie bez Watersa. Także w solowych koncertach David nigdy nie pokusił się o zagranie tej kompozycji. Cóż, podobnie, jak za życia Lennona, McCartney grał na swoich koncertach tylko swoje kompozycje. 


Piosenka powinna się spodobać Czarnemu :)

Big man, pig man, ha ha, charade you are
You well heeled big wheel, ha ha, charade you are
And when your hand is on your heart
You're nearly a good laugh
Almost a joker
With your head down in the pig bin
Saying "keep on digging"
Pig stain on your fat chin
What do you hope to find?
When you're down in the pig mine
You're nearly a laugh
You're nearly a laugh
But you're really a cry.
Bus stop rat bag, ha ha, charade you are
You fucked up old hag, ha ha, charade you are
You radiate cold shafts of broken glass
You're nearly a good laugh
Almost worth a quick grin
You like the feel of steel
You're hot stuff with a hat pin
And good fun with a hand gun
You're nearly a laugh
You're nearly a laugh
But you're really a cry.
Hey you Whitehouse, ha ha, charade you are
You house proud town mouse, ha ha, charade you are
You're trying to keep your feelings off the street
You're nearly a real treat
All tight lips and cold feet
And do you feel abused?
...!...!...!
You gotta stem the evil tide
And keep it all on the inside
Mary you're nearly a treat
Mary you're nearly a treat
But you're really a cry.

Biały Album The Beatles - Premiera 2018!!!







Album "The Beatles" już w sprzedaży. O wydawnictwie, znanym z powodu swojej okładki jako 'White Abum" (Biały Album) pisałem już na blogu (link). Wiadomo, czego możemy się na nim spodziewać. Publikowane wcześniej clipy do 'nowych' wersji (w zasadzie to tylko remiksy, podkreślające efekt jaki chcieli uzyskać Beatlesi, a więc nie zmieniający w jakiś szczególny sposób nagrania) rzucały światło na to co nas czeka. O ile remiks 'Sierżanta Peppera' oczywiście moim zdaniem ulepszył jakość nagrań (np. mocniejsza ekspozycja perkusji w nagraniach), tak świetnie nagrany już w 1968 roku album, w nowym remiksie Gilesa Martina, syna Sir George'a nie stanowi jakiejś dźwiękowej rewolucji. Zresztą nie takie było jego założenie. Prócz oczywiście naturalnego powodu jego wydania, czyli  uczczenia 50-tej rocznicy wydania jego wydania, a tym samym sprezentowania wszystkim fanom a całym świecie cudownego prezentu (a fani byli szczególnie dla The Beatles ZAWSZE niezwykle ważni) oraz oczywistych względó finansowych - kolejne 'rocznicowe' emisje albumów The Beatles (pewnie za rok 'Abbey Road') to przede wszystkim okazja dla firmy "uwolnienia" (zwrot Johna, choć czasem używał zwrotu "wyrzucenia z szuflady") dostępnych dotychczas na bootlegach wersji próbnych nagrań zespołu, tym razem już dopieszczonych, wyprodukowanych przez Martina Juniora jak nagrań normalnych. Wszystkie wersje, które usłyszymy na nowych płytkach (cd, dvd, cyfrowe) Białego Albumu są już od lat dostępne na tzw. rynku pirackim. Tym razem jednak będą je mogli usłyszeć fani, którzy nie mieli okazji, ochoty, umiejętności by je zdobyć. The Beatles wciąż żywi i magiczni jak zawsze!  Polecam na Youtube  filmik - przed samą premierą firma The Beatles zapowiedziała specjalny program video, emitowany w sieci na żywo dla fanów - (ponad 1,5 h, niestety za duży do zamieszczenia na blogu)  - tutaj.  O produkcji, dziedzictwie albumu opowiada tam między innymi producent albumu, Giles Martin.



  • Oczywiście większy, dokładniejszy tekst o samym wydaniu Białasa, gdy już będzie  w mojej kolekcji.

























***

24. MTW: PRINCE & THE REVOLUTION - "Purple Rain"



Singiel, 1984
Strona B: "God"
Album: "Purple Rain" (soundtrack)
Kompozycja: PrinceProducent: Prince & The Revolution
Wytwórnia: Warner Bros
Długość: 8:41





Post o piosence był zamieszczony wcześniej, wyjątkowo, ze względu na śmierć Artysty. 
Link tutaj

 

SONGS 4 2DAY - Greta Van Fleet 2018 (2x)

Album: Anthem of the Peaceful Army
Age Of Man
You're the One

Kompoycja: Joshua Michael Kiszka, Jacob Thomas Kiszka, Samuel Francis Kiszka oraz Daniel Robert Wagner.
Premiera albumu: 19 października 2018
Producent: Marlon Young, Al Sutton, Herschel Boone
Wytwórnia: Republic

Debiut bomba. M0żna nadal nagrywać nowo brzmiące rockowe nagrania w old-skullowym brzmieniu? Jak dowodzi tego grany ostatnio na całym świecie album GVF można! Jeśli ktoś uważał, że muzyka psychodelicznego hard rocka a la wczesny Led Zeppelin dzisiaj się nie sprzeda, był w błędzie. Dużym. Debiutancki  - oczekiwany, bo zespół publikował na youtube swoje nagrania koncertowe, zaliczając miliony odsłon - album amerykańskiego kwartetu ukazał się 2 tygodnie temu i obok nowego albumu Alberta Hammonda Jr są to moje powerplay'e. Z albumu "Anthem of the Peaceful Army" na pierwszy ogień wybrałem dwa numery, które urzekły mnie od razu, choć spodobała mi się cała płyta. I to nie dlatego, że wokalista Grety Van Fleeet brzmi jak młody Robert Plant. Zespół zresztą nie opowiada przesadnie o fascynacji Zeppelinami, Deep Purple, ale, że po prostu lubi bardzo stary, dobry, klasyczny rock. Po prostu, w dzisiejszych czasach, gdy super popularność zyskują boys bandy, Justiny Biebery, żałosne przeboiki Justina Timberlake'e (niestety, od biedy lubię tylko jego 'Mirrors', a 'Can't Stop The Feeling' po prostu mdli mnie, a musiałem go niestety często słuchać na siłowni - tak przy okazji, czy w fit-clubach musi na ekranach być tylko elektroniczno-dyskowy chłam?), omawiany album to jak nagłe wejście z szarych, na mdłe kolory pomalowanych tak samo pokoi, na salony wielkiej werandy, słonecznej, z pięknymi kwiatami. Ogromną satysfakcję sprawił mi fakt, że album zadebiutował na liście Billboardu od razu na miejscu 3. Czyli świat tęskni za taką muzyką Dlaczego te? Obie proponowane dzisiaj piosenki wyłamują się z pewnego schematu zaproponowanego przez zespół w pozostałych numerach. Powiewa balladowo a melodie urzekają. Enjoy!




Znalezione obrazy dla zapytania greta van fleetTak przy okazji. Członkami zespołu (cały album to ich kompozycje) są aż trzej panowie o swojsko brzmiącym nazwisku Kiszka. Trzech braci, w tym para bliźniaków. Nie wypierają się swojej polskości. W jednym z wywiadów pochwalili się, że ich dziadek w Polsce był wirtuozem akordeonu i znajduje się w Polka Hall Of Fame (?) Ciekawe.
I na koniec mała refleksja. Ani zespół Greta Van Fleet ani ich album z pewnością nie są - ani nie będą - objawieniem kalibru Nirvany i ich pierwszego  (tak naprawdę to drugiego) albumu 'Nevermind', który przewrócił przemysł muzyczny lat 90 do góry nogami, ale czuję, że ten zespół ma przed sobą piękną karierę. Pod linkiem tutaj   zespół w kondycji koncertowej. 'Good Day Sunshine' Beatlesów na powitanie? Jak mam nie lubić tego zespołu. Stroje, fryzury, klimat a la Woodstock '69? Ok. 29 minuty usłyszymy "You're The One'.


25. MTW: PHIL COLLINS - IN THE AIR TONIGHT



Singiel, 9.01.1981
Strona B: "The Roof is Leaking"
Album: Face Value
Kompozycja: Phil Collins
Producent: Phil Collins, Hugh Padgham
Wytwórnia: Virgin
Długość: 4:57





 
Obsada:  
Phil Collins: wokal, perkusja, instrumenty perkusyjne (the Roland CR-78), syntezator, vocoder,
Daryl Stuermer:  gitara
John Giblin: gitara basowa
Lakshminarayana L. Shankar: skrzypce





"Dzisiaj wieczorem w powietrzu' to utwór, bo trudno w przypadku tego arcydzieła Collinsa (ale i także większości tytułów mojego topu) użyć zwrotu 'piosenka', należy od wielu lat do grona najwybitniejszych numerów rockowych wg. zestawień wszystkich znanych i renomowanych magazynów, radiostacji, krytyków. Z pewnością zasadnie nazywa się go 'numerem o najbardziej ekspresyjnej partii perkusji'. Kultowa piosenka, także ze względu na tajemniczy tekst, do którego, jak do żadnej innego, powstało wiele mitów, legend, wyjaśnień. W narracjach tych występują wypadek, gwałt, morderstwo, utonięcie, cudzołóstwo i wiele innych jak ostateczna zemsta, którą miała być właśnie piosenka.
 Np, uważano przez lata, że Phil  napisał ją, chcąc rozliczyć się z traumatycznym zdarzeniem z przeszłości, kiedy mógł pomóc tonącemu, a nie zrobił tego. Jedna z teorii opowiadała, że wydarzyło się to na rzecze, gdy Phil wędkował w łodzi z kolegą, który wypadł za burtę (jedna z plotek głosi, że miał to być młodszy brat muzyka). Phil nie umiał pływać, więc zawołał kogoś z brzegu, ale przywoływany mężczyzna nie pośpieszył z pomocą. Większość z tych historii zawiera zakończenie, w którym Phil Collins w końcu zaprasza nieprzyjaznego faceta na jeden ze swoich koncertów, dając mu bilet na miejsce w pierwszym rzędzie, a następnie śpiewa In the Air Tonight i ujawnia tłumowi, jak ten człowiek stał i pozwalał komuś umrzeć, gdy mógł go uratować. Także piosenka miała być rozliczeniem się Phila z żoną, którą złapał w łóżku ze swoim bliskim przyjacielem. Więcej o tym w dalszej części tekstu.


9 lutego 1981 r. do sklepów trafiła płyta "Face Value" - solowy debiut Phila Collinsa, do tej pory znanego jako perkusista i wokalista grupy Genesis. 
PHIL: Miałem żonę, dwoje dzieci, dwa psy, a następnego dnia straciłem wszystko. Wiele z tych piosenek zostało napisanych, bo przechodziłem przez te emocjonalne zmiany.
W tym czasie muzyk był mocno zajęty działalnością w Genesis (od 1975 r. po odejściu Petera Gabriela perkusista stał się też głównym wokalistą i frontmanem) i pobocznych projektach - od płyt kolegów z macierzystej formacji (Steve Hackett, Anthony Phillips) po grający jazz fusion zespół Brand X. Zawodowe zaangażowanie odbiło się na życiu prywatnym muzyka - takiego życia miała dość jego żona Andrea Bertorelli, która w dużej mierze sama miała na głowie dom i wychowywanie dwójki małych dzieci: syna Simona i córki Joely z jej poprzedniego małżeństwa (Collins ją adoptował). I to właśnie rozpad małżeństwa najbardziej wpłynął na klimat płyty "Face Value". Gdy żona wyprowadziła się z domu (w 1979 r. wniosła wniosek o rozwód), Phil Collins zaczął pisać piosenki, w których odbijało się jego życie. 
PHIL: W przypadku 'In the Air Tonight', który jest jednym z pierwszych napisanych przez mnie utworów, słowa po prostu ze mnie wpłynęły. Nie miałem niczego zapisanego, wszystko odbyło się bardzo spontanicznie. I od tamtej pory zawsze tak właśnie to robię. W 99% przypadków nie ma potrzeby, bym siadał w miejscu i zaczynał myśleć. A skąd wiem, o czym będzie tekst? Zazwyczaj w momencie komponowania muzyki pojawia się wskazówka na temat tego, czego powinien dotyczyć utwór.
Wspomniany utwór "In the Air Tonight" to pierwszy singel z "Face Value", pierwszy singiel solowy w karierze i zarazem jeden z największych - poza macierzystym Genesis - przebojów Collinsa oraz całej dekady. Do historii przeszła imponująca partia perkusji w drugiej części utworu (na początku słyszymy tylko ścieżki automatu perkusyjnego i przetworzony przez vocoder głos Collinsa). To właśnie ona sprawiła, że po utwór chętnie sięgali hiphopowcy (m.in. Nas, DMX, 2Pac, Lil' Kim, Kesha, Young Buck) wplatając sample z "In the Air Tonight" do swoich kompozycji. W swoim wielkim przeboju "Stan" Eminem śpiewa: Hey, Slim, I drank a fifth of vodka, you dare me to drive? / You know the song by Phil Collins, "In the Air of the Night" / About that guy who coulda saved that other guy from drownin' / But didn't, then Phil saw it all, then at a show he found him?...

Mroczny klimat nagrania koresponduje z tekstem, który do dziś wywołuje wiele nieporozumień. Według miejskiej legendy utwór ma opowiadać o jakimś dramatycznym wydarzeniu (zwykle utonięciu), którego świadkiem był Collins, a w którym ktoś może pomóc ofierze, ale tego nie czyni. Wersji było kilkadziesiąt, mimo tego, że muzyk przy każdej okazji prostuje, że to nieprawda.
PHIL: Historia rozprzestrzenia się jak w głuchym telefonie, stając się coraz bardziej zawiła. Nie wiem, o czym jest ta piosenka. Kiedy ją pisałem, przechodziłem przez swój rozwód. Jedyne co mogę powiedzieć, to że jest wyraźnie o gniewie. To ta strona gniewu albo gorzka strona separacji. Co dodaje sprawie jeszcze więcej komizmu to to, że kiedy słyszę te historie wymyślone przed wieloma laty, zwłaszcza w Ameryce, gdy ktoś podchodzi do mnie i pyta 'Czy naprawdę widziałeś kogoś tonącego?' odpowiadam 'Nie, błąd'. To frustrujące, bo to prawdopodobnie jedyna piosenka spośród wszystkich, które napisałem, o której nie wiem, o czym jest.
Popularność "In the Air Tonight" sporo zawdzięcza też telewizji - to ponoć 21-ty  teledysk wyemitowany przez (wówczas jeszcze muzyczną) MTV, a w 1984 r. piosenkę wykorzystano w pilocie popularnego serialu "Policjanci z Miami". To, co dziś jest oczywistością, na początku lat 80. było jeszcze ciekawostką. Sam Collins pojawił się też w obsadzie odcinka "Phil the Shill" w drugiej serii "Policjantów...".
Płyta "Face Value" (pięciokrotna platyna w Wielkiej Brytanii i USA) rozpoczęła imponującą solową karierę solową Collinsa. Brytyjczyk jest jednym z trzech artystów (obok Michaela Jacksona i Paula McCartneya), którzy sprzedali ponad 100 mln płyt z zespołem i solo. Pod koniec stycznia tego roku "Face Value" i "Both Sides" z 1993 r. trafiły ponownie do sprzedaży, rozpoczynając serię reedycji solowych płyt, nazwanej fragmentem tekstu z megahitu "Against All Odds" - "Take A Look At Me Now". Wznowienia poszerzono o pochodzące z prywatnego archiwum kompozycje w wersjach demo i live, także strony B singli (część z nich nigdy wcześniej nie była publikowana). Ciekawostką są okładki nawiązujące do oryginalnych - na reedycjach ponownie widzimy twarz Collinsa, starszego odpowiednio o 35 i 23 lata.
Perkusja. Wątek ten zostawiłem na koniec. bezdyskusyjnym faktem ogromnej popularności songu jest oczywiście partia rytmiczna, gra samego muzyka na perkusji. Jej niesamowite brzmienie. W owym czasie muzyk przygotowując się do solowego albumu eksperymentował z dźwiękami swoich bębnów, które miały brzmieć inaczej niż na płytach Genesis (tak naprawdę to od solowego albumu, bębny Phila będą już brzmieć zawsze tak samo, czy to na kolejnych solowych albumach czy pod flagą tria z Banksem i Rutherfordem). 
Specyficzne brzmienie samych bębnów  w 'In The Air...' uzyskano przypadkowo. Konsola miksowania w studiu, His Solid State Logic 4000, miała wbudowaną nową obsługę, tzw. "reverse talk-back". Normalny przycisk 'talkback' to przycisk umożliwiający producentowi rozmowę z muzykami w czasie procesu nagrywania. Nowy przycisk miał za zadanie móc przez producenta za konsoletą, w oddzielnym przecież pomieszczeniu, odsłuchiwania rozmów muzyków. Oczywiście funkcja ta miała wiele możliwości edycyjnych tych dźwięków. W połowie roku 1979 roku Phil brał udział w nagraniu utworu 'Intruder' Petera Gabriela. Grał oczywiście na perkusji. Włączony wtedy został odwrotny 'talkback' i inżynier nagrań Hugh Padgham (na zdjęciu) był pod wrażeniem usłyszanego brzmienia. Padgham, dzisiaj jeden z najsłynniejszych brytyjskich producentów (między innymi Paul McCartney, Yes, The Police, Genesis, Collins, Human League, Elton John, Frida z Abby z przebojem 'Is There Something Going On', w którym bebny Phila brzmią prawie jak w 'In The Air...') pół roku później produkował album 'Face Value' i zapamiętał ten fakt. W 1986 roku Padgham wraz z Collinsem otrzymają nagrodę Grammy za album Roku 1985 'No Jacket Required' - a jakże Phila Collinsa. Tyle w skrócie. Dokładniej o uzyskaniu na albumie klasycznego już brzmienia bębnów czytajcie tutaj.
  • Phil Collins o 'In The Air Tonight' w show Jimmy'ego Fallona (link)
________________

I can feel it coming in the air tonight, Oh Lord
I've been waiting for this moment, all my life, Oh Lord
Can you feel it coming in the air tonight, Oh Lord, Oh Lord

Well, if you told me you were drowning
I would not lend a hand
I've seen your face before my friend
But I don't know if you know who I am
Well, I was there and I saw what you did
I saw it with my own two eyes
So you can wipe off the grin,
I know where you've been
It's all been a pack of lies

And I can feel it coming in the air tonight, Oh Lord
I've been waiting for this moment for all my life, Oh Lord
I can feel it coming in the air tonight, Oh Lord
I've been waiting for this moment for all my life, Oh Lord, Oh Lord

Well I remember, I remember don't worry
How could I ever forget,
It's the first time, the last time we ever met
But I know the reason why you keep your silence up, no you don't fool me
The hurt doesn't show; but the pain still grows
So stranger it's you or me

And I can feel it coming in the air tonight, Oh Lord
But I've been waiting for this moment for all my life, Oh Lord
I can feel it in the air tonight, Oh Lord, Oh Lord
But I've been waiting for this moment for all my life, Oh Lord
And I can feel it coming in the air tonight, Oh Lord
But I've been waiting for this moment for all my life, Oh Lord
I can feel it in the air tonight, Oh Lord, Oh Lord
But I've been waiting for this moment for all my life, Oh Lord, Oh Lord 


________________



26. MTW. THE PASSENGERS - "Miss Sarajevo"


Singiel, 1995
Strona B: "Bottoms (Watashitachi no Ookina Yume)", "Viva Davidoff"
Album: PassengersŁ Original Soundtrack 1
Kompozycja: Brian Eno, Bono, Adam Clayton, The Edge, oraz Larry Mullen, Jr.
Producent: Brian Eno
Wytwórnia: Island
Długość: 5:19
Wykonanie: Passengers & Luciano Pavarotti




Arcydzieło!!! Piosenka z 1995 roku, jedyny singiel z albumu zespołu efemerydy o pseudonimie The Passengers, który utworzyli członkowie grupy U2 oraz słynny producent i muzyk Brian Eno. Album został potraktowany przez wszystkich artystów jako uboczny projekt własnych karier. U2 w 1995 byli u szczytu kariery, sam Bono zaczął przejawiać wtedy silną potrzebę wykorzystywania mocniej swojej popularności dla szczytnych celów.   Wpływy z singla, zasiliły konto organizacji humanitarnej War Child, zaś piosenka poświęcona jest mieszkańcom Sarajeva, próbującym w środku bałkańskiej wojny prowadzić normalne życie (prawdziwą inspiracją piosenki były  wybory miss w stolicy Bośni i Hercegoviny, obleganej przez serbskie wojska). Album zawierał różne kompozycje wspomnianych artystów, w tym takie małe arcydzieło jak "Miss Sarajevo", którego słuchanie bez dreszczy lub gęsiej skórki na plecach, jak dla mnie, jest niemożliwe.  Przede wszystkim w momencie, gdy zaczyna śpiewać Luciano Pavarotti, słynny włoski śpiewak operowy (zmarły w 2007). Libretto w języku włoskim, oryginalne napisane przez Bono było w ojczystym języku wokalisty U2. Pavarotti usłyszawszy w czasie telefonicznej rozmowy z Bono, że powstanie taka piosenka i będzie mógł na niej zaśpiewać, bardzo zapalił się do tego pomysłu, i jak opowiada Bono w trakcie tworzenia piosenki słynny Włoch często dzwonił do niego, dopytując się kiedy piosenka będzie gotowa.  Wrażenie oczywiście robi tekst Bono. W formie pytań - gdy jednocześnie trwają wybory piękności . "Czy jest taki czas, by trzymać się na dystans, by odwracać wzrok, by przetrwać kolejny dzień?" Zderzenie nonsensu, dramatu pytań i tak wydającego się być idiotycznym w chwilach wojny konkursem piękności rodzi siłę utworu. Choć nie tylko, jak wiemy.

Powyżej w clipie wersja songu w wykonaniu George'a Michaela. Jak prawie (no niestety) zawsze w przypadku tego Artysty na bardzo wysokim poziomie, ale słuchając jej i oryginału łatwo sie zorientujecie jaką różnicę sprawia Luciano.
Na wspólnych koncertach The Passengers to przede wszystkim The Edge i Bono, choć pod utworem podpisali się wszyscy muzycy irlandzkiej kapeli. Na kilku koncertach (video) możemy podziwiać muzyków U2 (nie zawsze w komplecie) oraz Pavarottiego, w tym na słynnym w Modenie 5 września 1995, na którym w ramach koncertu 'Pavarotti and Friends" wystąpili wszyscy twórcy utworu.. Urodę utworu docenił nawet George Michael, który umieścił ją na swoim albumie "Songs from the  składance najlepszych








Is there a time for keeping a distance
A time to turn your eyes away
Is there a time for keeping your head down
For getting on with your day

Is there a time for kohl and lipstick
A time for cutting hair
Is there a time for high street shopping
To find the right dress to wear

Here she comes
Heads turn around
Here she comes
To take her crown

Is there a time to walk for cover
A time for kiss and tell
Is there a time for different colors
Different names you find it hard to spell

Is there a time for first communion
A time for east 17
Is there a time to turn the mecca
Is there a time to be a beauty queen

Here she comes
Beauty plays the crown
Here she comes
Surreal in her crown

[Pavarotti]
Dici che il fiume
trova la via al mare
E come il fiume
giungerai a me
Oltre i confini
e le terre assetate
Dici che come fiume
come fiume
L'amore giunger
L'amore
E non so pi pregare
E nell'amore non so pi sperare
E quell'amore non so pi aspettare

[angielskie tłuamczenie wersji Pavarottiego]

You say that the river
finds the way to the sea
And as the river
you'll come to me
Beyond the borders
and the thirsty lands
You say that as river
As river
Love will come
Love
And I cannot pray anymore
And I cannot hope in love anymore
And I cannot wait for love anymore

[Bono]
Is there a time for tying ribbons
A time for Christmas trees
Is there a time for laying tables
When the night is set to freeze

Bono, Pavarotti, Brian Eno, The Edge