HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




BLOG O THE BEATLES

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

PINK FLOYD - etymologia nazwy

NICK MASON: Przez całą jesień dawaliśmy koncerty, zwykle pod szyldem The Tea Set. Wkrótce jednak przyjęliśmy inną nazwę, wymyśloną wtedy przez Syda, która urodziła się w okolicznościach, nazwijmy to przymusowych. Oto bowiem występowaliśmy na terenie nazy RAF, prawdopodobnie w Norholt, niedaleko Londynu, gdy nagle dowiedzieliśmy, że zagrać ma również zespół... The Tea Set. Nie pamiętam dlaczego tamten zespół miał lepsze miejsce na plakacie i czy miał wystąpić po nas, czy przed nami - faktem jest, że musieliśmy szybko wymyślić inną nazwę. I właśnie Syd  bez większych ceregieli rzucił nazwę "Pink Floyd Sound", korzystając przy tym z imion dwóch  imion dwóch sędziwych amerykańskich bluesmanów: Pinka Andersona i Floyda Councila (kolejno na zdjęciach niżej). Choć pewnie słuchaliśmy ich nagrań z jakichś importowanych płyt, nazwiska niewiele nam mówiły. Tak czy inaczej był to pomysł Syda - i tak już zostało.


Zdumiewające, jak brzemienna w skutki może być decyzja podjęta bez namysłu. Nazwa The Roling Stones też przecież powstała w podobnych okolicznościach - gdy Brian Jones miał przedstawić swój zespół wysłannikowi magazynu „Jazz News”, spojrzał przypadkowo na leżącą obok płytę Muddy Watersa z utworem „Rollin' Stone Blues”. I taki był początek całej epoki, pełnej różnorakich skojarzeń, gier słownych i gadżetów reklamowych z nazwą zespołu The Rolling Stones. A my, czołówka ruchu undergroundowego mieliśmy to szczęście, że zbitka słów 'Pink' i 'Floyd' miała pasujący, z lekka psychodeliczny wydźwięk, jakiego nie zapewniłaby nazwa w rodzaju 'Howlin' Crawlin' King Snakes'.

Pink Floyd 1965: od lewej Roger Waters, Syd Barett, Nick Mason,Bob Klose, Rick Wright
_________________________

W tym okresie rzadko wyjeżdżaliśmy na koncerty poza Londyn – chyba, że taki wyjazd po prostu finansowo się nam opłacał. Dla zarobku zagraliśmy kiedyś w wiejskiej sali High Pines w Esher, w hrabstwie Surrey, a w październiku 1965 na wielkim przyjęciu wydanym w Cambridge na cześć 21 urodzin dziewczyny Storma Thorgersona (projektant okładek, grafik, przyjaciel zespołu, z czasem także specjalista od skomplikowanych projektów oświetleń scenicznych Pink Floyd – RK) Libby January i jej bliźniaczki Rosie. Tego wieczoru występowała również grupa Jokers Wild z niejakim Davidem Gilmourem, a także młody, obiecujący wokalista folkowy Paul Simon. Storm pamięta tą imprezę, która jakby była odzwierciedleniem walki pokoleń. Przyjęcie zorganizowali rodzice Libby, zapraszając swoich znajomych, którzy pojawili się w strojach wieczorowych. Z kolei przyjaciele Libby, głównie studenci, ubrani byli w luźne ciuchy, zapowiadające nadejście ery hippisowskiej...
Równie sławny skład zespołu: Waters, Mason, Barett i Wright (bez Gilmoura)
I na razie tyle o moim drugim - po The Beatles - ukochanym zespole. Niewykluczone, że będzie go coraz więcej na moim blogu. Szukajcie postów z logo zespołu.


***********

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz