HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

U2 - Songs of Experience '2017

Zwyczajnie słaby album. Od ilu to już lat U2 niczym mnie zachwycili? Nie pamiętam. Nowy album irlandzkiej kapeli wydany w gorącym okresie gwiazdkowym (dobre rozwiązanie pr-owskie) bardzo mnie rozczarował. Piosenki, które zapowiadały album (wciąż nazywane singlami) były pewnym 'przedsmakiem' co czeka mnie na albumie. 'You're The Best Thing About Me' jest tak przelukrowane, że wydaje mi się to najgorszym singlem zespołu od... 2006, kiedy wydali swój mega-hit czyli 'One'. Gdy wysłuchałem  pierwszy raz koszmarnego 'Every Breaking Wave' chciałem przecierać uszy ze zdumienia. To U2? No tak, głos Bono taki sam. 

Słuchając od kilku dni albumu niejako z musu, gdyż bardzo czekałem na te wydawnictwo, zastanawiam się czy U2 wykrzesa z siebie jeszcze coś interesującego. Kapela Bono wydaje co jakiś czas albumy bo wypada, by wyruszyć w trasę, na której w czasie koncertów i tak wszyscy czekają na dawne, dobre, stare U2.  Wracając do nowego albumu to mimo natłoku producentów trudno rozróżnić lepsze od gorszych produkcji. Oczywiście krytykując U2 muszę się przyznać, że po prostu do tej kapeli przykładam inną miarę. Generalnie każde nagranie jest przyzwoite, są w każdym ciekawe linie melodyczne, rozwiązania na piosenkę, ale gdy gra jedna czeka się już na następną. I gdy nic nie wchodzi do pamięci od razu z rozczarowaniem stwierdza się (stwierdzam), że to już koniec albumu.  No dobra, może coś przeoczyłem. Słuchamy dalej. On and on and on... I nic. Piosenki mdłe, nudne, monotonne. Guma do żucia. Chciałbym nawet napisać, że wolę album poprzedni, 'Songs of Innocence'  od 'Songs of Experience', ale też tak nie jest. I tamten i ten to słabiutkie albumy, szczególnie jak na U2. No cóż, Bono, Teh Edge, Adam i Larry przetrwają. Ruszą w trasę, w czasie której materiał muzyczny z tego albumu pewnie będzie przeważał. Potem, za rok, dwa numery z zostaną z niego w playliście. Dla przyzwoitości. Wszyscy i tak będą się świetnie bawić. Bo to jednak U2 no i fani i tak zawsze czekają na 'Pride' czy 'One'. I usłyszą je rzecz jasna.
W skali 1-10 daję albumowi słabiutką trójkę. Choć wahałem się na 2+. Czekam na dawne U2.


3 komentarze:

  1. Niestety prawda. Jakis zupełnie słaby album robiony na kolanie.Pomijam ze 2 lub 3 pisoenki sa identyczne jak na poprzedniej płycie.Nie tedy droga.Zamaist sie skupiac na Joshua tour mogli sie skupic w studio nannagranie czegos dobrego.Chyba ze juz nie potrafią.Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że idą w tę stronę nie lepiej zakończyć karierę?, wydawania płyt.
    Poprzednia płyta była niestety najgorsza jaką wydali, pamiętam 2004/5 rok i premierę How to Dismantle an Atomic Bomb gdzie szukali świeżości i pojawiały się zgrzyty i ciężki okres ale wtedy był jakiś progres i Mój kolega w tamtym czasie mówił, że to najgorsza płyta u2 to jak Oceniać Tą?.Ja osobiście bronię How to... i wcześniejszą z 2000 roku bardzo lubię ale szczerze to ostatnie dobre Rockowe płyty zespołu Rewelacyjnego tak i ciężko się robi gdy tworzy się martwe rzeczy.
    NIe powinni mieszać kurwa rAMMONES ze słabą piosenką bodajże pierwszą otwierającą poprzedniego albumu siC.--------------------------------------------------------.
    Co do nowej płyty słyszałem tylko ten kawałek którego tytuł zapomniałem-eh na mtv ema i przy okazji polecam Killersów I am a Man, bo byli najlepsi z całej gali Mtv.Na koniec,wiem że autor bloga lubi Joshua ale i tak nic nie przebije ZOOROPE ich najlepszą płytę z którą tak przybliżyli się do Beatelsów, że jest to płyta genialna dla mnie.Wesołych Świąt. F.clash.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za ciekawy wpis. W zasadzie się z nim zgadzam. Lubię 'Joshua Tree', lubię bardzo 'Zoorope' ale tak najbardziej to kocham te U2 gdzie The Edge gra tak jak, gdy zaczął, nikt nie grał wcześniej.Te jego gitarowr riffy w 'Bad', 'Pride', nawet w 'Sunday Bloody Sunday'. Od lat już tak nie gra i szkoda, że zrezygnował ze swojego firmowego znaku, przy całym szacunku do presji i ambicji rozwoju muzycznego. Co ciekawe, oswajam się wciąż z U2, wersja deluxe. Idzie słuchać, jest jednak za długo i za nudna. Powycinałbym fragmenty z jednych, zmiksowałbym z innymi i byłoby coś lepszego. Mierzi mnie sposób wokalu Bono. Teksty...Slogany i kaznodziejstwo. Niestety. Ale powtórzę, idzie słuchać.

    OdpowiedzUsuń