Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

HISTORIA THE BEATLES , LIPIEC '68 YOU ARE HERE

1 lipca - w studiu ciąg dalszy pracy nad "Everybody's Got Something To Hide Except Me And My Monkey". Obsada techniczna: producent: oczywiście George Martin; inżynierowie dźwięku 1-szy oraz 2-gi:  Geoff Emerick, Richard Lush.
W tym samym dniu w londyńskiej Galerii Roberta Frasera przy 69 Duke Street, Mayfair otwarcie wystawy prac Johna zatytułowanej London: `You Are Here (To Yoko From John Lennon, With Love'). Przed samym otwarciem w powietrze zostaje wypuszczonych 365 napełnionych helem balonów.  Pamiętajmy, to pierwsze wspólne przedsięwzięcie pary w sztuce.



O ile pozostałym Beatlesom udawało się nie oceniać Yoko, to nienawiść i niechęć brytyjskiej opinii publicznej za to, że porwała jednego z jej czterech pupilków, rosła praktycznie z dnia na dzień. Były to czasy wszechobecnego rasizmu - w wersji brytyjskiej był on przebiegły i wyrażał się on w opowiadanych od niechcenia  niezwykle jadowitych dowcipach i farsowych stereotypach (vide: karykatura Yoko jako pasożyta-małpki  na plecach Johna). W przypadku Yoko obelgi typu 'Japoniec', 'Żołtek', , 'Rzeka Kwai' były jeszcze doprawione  starym jak świat przekonaniem, że Azjatki są mistrzami w sztuce miłosnej, co oczywiście mogło skusić Beatlesa. 
 
Ale parze przyszło znosić o wiele więcej niż tylko kąśliwe artykuły. Musieli stawić czoła także  zażartej złości fanek, które bez końca wyczekiwały na Johna pod studiami na Abbey Road i w przedziwny sposób pojawiały się wszędzie tam gdzie on. pewnego dnia rzucono w Yoko bukietem żółtych róż ('Chinolka') ale łodygami do przodu -  tak, że kwiaty boleśnie skaleczyły jej rękę. Od tamtej Johnowi zawsze towarzyszyli ochroniarze - musiał teraz chronić Yoko przed popychaniem, wyzwiskami, kiepskimi żartami i wzrokiem gapiów. Takiej twarzy Beatlemanii nie znał i niestety spośród czwórki poznał ją tylko on... 
  Tylko kilku żurnalistów pofatygowało się, żeby porozmawiać z Yoko. Jedną z nich był Annie Nightingale, brytyjska dziennikarka muzyczna, pierwsza kobieta prezenter w radiowej BBC1. Pod maską nieprzystępności Annie odkryła w Yoko przyjazną kobietę, która potrafiła opowiadać o sobie z taką samą otwartością co John, i której dziwaczne pomysły w niesamowity sposób w końcu się ziściły (kamery na Oxford Street filmujące przychodniów, co przecież jest dzisiejszym monitoringiem). 
W zaufaniu podzieliła się z reporterką spełniającym się właśnie proroctwem, że kiedyś skończy sama w nowojorskim mieszkaniu drżąc ze strachu...
   Poza opiniami pozostałej trójki Beatlesów John liczył się jeszcze ze zdaniem jednej tylko osoby. Na długo przed tym, kiedy jego związek z Yoko stał się tajemnicą poliszynela, zabrał ją do bungalowu z widokiem na Poole Harbour, gdzie rasowe  koty pokładały się na nienagannie odkurzonych dywanach, a na telewizorze stal dumniej jego Order Imperium Brytyjskiego.
- Zadzwonił, zapowiadając, że nie przyjdzie sam - wspominała później ciotka Mimi. - Pojawił się cały rozpromieniony i radosny, jak to John, a dwa kroki za nim szła ona.
Mimi zareagowała prawdziwym i chociaż miała na to wielką ochotę, to dobre wychowanie nie pozwoliło jest tego powiedzieć głośno.
 - Spojrzałam tylko (na Yoko)  i pomyślałam: 'Mój Boże, co to takiego?'. Cóż, nie spodobała mi się od samego początku. Miała długie czarne włosy, które sprawiały, jakby rosły wszędzie , i była mała. Wyglądała jak karlica. kiedy John stał przed domem, podzieliłam się z nim swoim spostrzeżeniem. Powiedziałam mu: "Kim jest ta jadowita karlica, John?".
 Yoko wspomina tą chwilę zupełnie inaczej: - Pomyślałam, że jest piękna, wysoka, smukła, że ma wspaniałą skórę i kształtne kości. Kiedy John poszedł do łazienki i zostawił nas same, Mimi powiedziała mi, że wychowała go bardzo dobrze i że John zawsze wstaje, kiedy do pokoju wchodzi kobieta. 
W obecności Yoko Mimi pozwoliła sobie tylko ostrzec Johna, że jego nowy związek może mieć wpływ na jego popularność.
 
Yoko: Zaczęła opowiadać, o tym jak powszechnie lubiany Książę Windsoru utracił wszystko po tym, jak ożenił się z panią Simpson. 'Stracił sympatię wszystkich, lepiej nie zapominaj o tym John' - mówiła Mimi. Mówiła to w mojej obecności, co oznaczało, że dla Johna ja miałam być jego panią Simpson
John tylko się roześmiał - wspomina Mimi. - Próbował wszystko zmienić w żart, ale dobrze wiedział, że jej nie polubiłam, i że bardzo dobrze umiem ocenić człowieka. Nie pojmowałam co on w niej widział, i wiedziałam, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. 

 Wystawa 'You Are Here' odbyła się w Galerii Roberta Frazera (absolwenta  męskiej szkoły w Eton, homoseksualista  - na zdjęciu z lewej), coraz bardziej popularnej w muzycznym (rockowym) światku, od kiedy Paul McCartney zainteresował się twórczością Magritte'a. Frazer został aresztowany w 1967 roku za posiadanie narkotyków - razem z Mickiem Jaggerem i Keithem Richardsem - i w odróżnieniu od bardziej znanych muzyków, odsiedział cały wyrok.
Wystawa Johna (zadedykowana 'Ukochanej Yoko'), była podobnie jak każda jego piosenka w równym stopniu przesycona wpływem Yoko i dzieciństwem Lennona. 
Tytuł (JESTEŚ TUTAJ) został zaczerpnięty z tablic z planami miasta w jego chłopięcych czasach stojących we wszystkich parkach Liverpoolu. 
 
Teraz to zdanie zyskało nowe znaczenie, gdyż John Lennon nabrał przekonania, że odnalazł właściwą drogę życiową. Widzowie po raz pierwszy mieli okazję zobaczyć puszki, do których zbierano charytatywne datki, a między nimi gipsową dziewczynkę z jedną nóżką w ortopedycznych łupkach, podobną do tych, jakie stały w latach 50-tych na High Street. Było to nie tylko oczywistym przykładem sztuki konceptualnej, ale też wydawało się rodzajem terapii, jaką sam sobie zaordynował, żeby pozbyć się lęku i pogardy wobec 'kalek'. Centralny punkt wystawy stanowił krąg białych płócien, na których John własnoręcznie napisał YOU ARE HERE., oraz odwrócony główką do dołu kapelusz z napisaną odręcznie kartką "NA ARTYSTĘ! DZIĘKUJĘ". 

JOHN (komentarz do otrzymywanych listów): Chyba sobie zszargałem wizerunek. Ludzie chcą abym pasował do ich oczekiwań. Pragną, abym był milutki, ale to nie moja bajka. Nawet w szkole byłem tylko "Lennonem".

Wypuszczone z dachu galerii balony z helem miały przylepione karteczki 'You Are Here', które jednocześnie zachęcały znalazców do wyrażania opinii na temat wystawy. Nadeszło wiele odpowiedzi, wiele z nich wyrażało niestety zawód, z powodu 'poczynań Johna' oraz oczywiście rasistowskie komentarze na temat Yoko. W ramach sarkastycznego komentarza na temat tej wystawy, grupa studentów Hornsey Art College pod drzwiami galerii zostawiła zardzewiały rower, który rozbawiony John zabrał do środka i ustawił wśród innych eksponatów.


W 1980 (po śmierci Lennona) roku londyński dziennikarz  Ray Connolly napisał w 'The New Standard': John Lennon był tym Beatlesem, który oszałamiał (cokolwiek robił). Był najzdolniejszym ze wszystkich autorów rockowych. Wprowadził do krainy surrealizmu Morsa (Walrusa), Szklaną Cebulę (Glass Onion), Lucy Na Niebie Z Diamentami i Człowieka Znikąd (Nowhere Man)...
Ale w 1968 pisano o Johnie dużo gorzej. Prasę brytyjską zbulwersowała dziwna wystawa 'You  Are Here'. Niespecjalnie starano się zrozumieć intencje Beatlesa ("gdyby John nie był Beatlesem, nie odważyłby się pokazywać publiczności takich śmieci"), czy pary ale John, podobnie jak zdanie Mimi (po raz pierwszy tak wprost), miał to gdzieś.Nie zawsze też John ułatwiał wszystkim zrozumienie siebie.
JOHN:Yoko i ja jesteśmy razem, pokazywanie nas osobno to próba rozdzielenia nas...Z chwilą gdy zerwałem ze swoim antyinteligenckim snobizmem, przechodząc do awangardy artystycznej, skończyłem z pewnym typem uczuć i reakcji na te uczucia. Mogło więc tak być, jak było - nigdy inaczej.



 
Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz