HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




BLOG O THE BEATLES

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

THE BACKWARDS - Beatlesi ze Słowacji. 24.01.2015

Czy można się cofnąć w czasie i zobaczyć na scenie The Beatles wykonujących swoje największe przeboje? Nie tylko te z pierwszego okresu (chłopięcego) jak 'She Loves You' czy 'Love Me Do' ale i późniejsze jak 'Day Tripper', 'Yesterday' a nawet 'A Day In The Life' czy finalnie (przed bisami) całą 'Golden Slumbers Melody' ? 
Nie, nie można, ale wczoraj niejako mi się to udało. Jadąc na imprezę 15 lecia PUB-u (mimo, że tak blisko, i nawet byłem na jednej z pierwszych tam imprez -  to o tej rocznicy Przeglądu Utworów Beatlesów dowiedziałem się z internetu  na znanej beatlesowskiej stronie (www.http://beatles.kielce.com.pl), nie spodziewałem się tego co zobaczę. Bo jechałem oczywiście na koncert, czy występ słowackiej kapeli The BackWards, kapeli uznanej, solidnej, o czym przekonałem się oglądając ich stronę i filmiki. Generalnie chciałem pojechać znowu do Dzierżoniowskiego Domu Kultury, który promując tak wspaniale Beatlesów robi magiczną robotę. Sam nawet kiedyś myślałem, by zorganizować taką imprezę w moim mieście, ale skoro jest 30 km obok? 
Ok, krótko o koncercie i występie. Oglądałem mnóstwo zespołów grających piosenki Beatlesów, i polskie i zagraniczne (np. znakomita grecka kapela na wyspie Rodos) ale do The BackWards nikt się nie umywa. Niedawno oglądałem w Telly (tv )rewię na lodzie 'Tribute top The Beatles on Ice', gdzie znanym, dawnym ale i obecnym sławom jazdy figurowej na lodzie, towarzyszyli "amerykańscy Beatlesi"- The Rain, i możliwe, że oni są nie gorsi niż wczoraj zobaczeni po raz pierwsi przesympatyczni Słowacy. Zespół grał ponad dwie godziny, przy bardzo przyzwoitym nagłośnieniu i oświetleniu większość największych przebojów zespołu, przebierając się cztery razy, w garniturki lat 1962-1964, mundurki z 1965, operowe stroje z Sierżanta Peppera oraz cywilne ubrania znane z okładki 'Abbey Road'. Ponadto peruki, wąsy, 
okulary Lennona, pejsy, ba! nawet pierścionek z filmu 'Help!' na palcu perkusisty. Muszę przyznać, co zobaczycie na zdjęciach i filmikach (nie wiem czy na ich stronie), że z pewnej odległości muzyk 'odtwarzający' Johna Lennona był tak do niego podobny (z daleka oczywiście), ze chwilami oglądając go, grającego w białym garniturze 'Imagine' czy w żółtym mundurku z wąsami i drucianymi okularami śpiewającego 'Let me take you down...' - czułem się naprawdę jak na Truskawkowych Polach z moim ukochanym Idolem. Tak, ten muzyk najbardziej przypominał Johna, choć wszyscy starali się jak najbardziej upodobnić do Fab Four. Sceniczny George podczas 'Roll Over Beethoven' czy innych z wczesnego okresu, przebierał nóżkami identycznie jak prawdziwy Harrison. 
Naprawdę intrygujące było to, jak na serio zespół starał się (stara się) upodobnić maksymalnie do Beatlesów. Bo: wymienię po kolei -  każdy muzyk 'grający' swoją postać, śpiewa i gra na tych samych instrumentach co oryginał (nawet lewą ręką na gitarze basowej), każdy z nich śpiewa 'swoje' przeboje przypisane do danego Beatlesa, są naprawdę znakomitymi instrumentalistami odtwarzającymi dokładnie każde prawie detale z oryginalnego nagrania Beatlesów. Znakomity angielski w śpiewie, także w konwersacji z widzami choć później muzycy kontaktowali się z nami na widowni przy pomocy przezabawnego słowackiego, choć pewnie tak samo bawi ich nasz język, w którym jak przyznali nie są zbyt dobrzy. 
Perfekcja w naśladownictwie.Naprawdę nie zdziwiło mnie już nic w trakcie słuchania. Wiedziałem, że w 'Free As A Bird' zagrają nawet tą skomplikowaną końcówkę, w ostatniej zwrotce 'Ob-lad-Di, Ob-la-da' dojdzie finezyjna wstawka na najwyższych nutach fortepianu, w 'A Day In The Life' usłyszę całą orkiestrę, w 'Sgt. Pepperze' szum tłumu. Wykonaniu 'Yesterday' towarzyszyła wczoraj nawet słynna zapowiedź George'a Harrisona z Blackpool Out Night Show: "Paul McCartney from Liverpool, opportunity knocks...". To było wspaniałe i z ciekawością czekałem czy Słowacy pójdą dalej na maxa w dokładność odtworzenia tej sceny i po zakończeniu piosenki wyjdzie John Lennon z kwiatami i powie: Thank you Ringo, it was wonderfull...

The BackWrds (ich oficjalna - reklamowana na koncercie -  strona to http://www.thebackwards.com/) grali naprawdę znakomicie. Warunki koncertowe, a więc dobre nagłośnienie, tzw. szum koncertowy gasiły  pewne niedostatki wykonania jak choćby dużo bardziej skromniejsze warunki głosowe niż oryginały (ale tak niestety jest zawsze w przypadku KAŻDEGO zespołu naśladującego Fab4) ale generalnie muzycy nie fałszowali wokalnie. Trudno też oczekiwać by każdy zespół z serii The Beatles Revival Band miał identyczne barwy głosu co John, Paul, George i Ringo.Na filmikach, które dołączam nie jest to takie oczywiste (nagrania z telefonu), ale na żywo, tam, 20-30 metrów od nich, naprawdę brzmiało to FABULOUS.  Zresztą jak zespół gra, możecie się przekonać z ich filmików na ich oficjalnej stronie, choć zamieścili tam tylko te... łatwe utwory.
   No i jeszcze raz powiem, ich naprawdę niezła wirtuozeria instrumentalna. Naprawdę trzeba być niezłym gitarzystą by zagrać solówkę w 'While My Guitar Geently Weeps". Zresztą zwróćcie uwagę na piosenki jakie zagrali. 'Love Me Do' (sceniczny John grał także na harmonijce), 'This Boy', 'Penny Lane', 'Strawberry Fields Forever', 'Lucy In The Sky With Diamonds' (zankomicie - łącznie ze skomplikowanym, odjechanym finałem), 'Hey Jude', 'Golden Slumbers Melody' (prawie identycznie, choć bez podziału na solówki każdego "Beatlesa"), 'A Day In The Life', 'Back in the USSR', 'Here Comes The Sun', 'Taxman' (bomba!!!). Oj wiele znakomitych wykonań, w tym 'When I'm Sixty Four'. Wspomniane już 'While My Guitar...". Bardzo podobne barokowe brzmienie fortepianu w 'Imagine'. Ostatnia rzecz: cały zespół tryska humorem, znakomicie się bawi na scenie, żadnego gwiazdorstwa, pozy no i ten słowacki język (Lennon walcił za miru i laske).
Wstawiam kilka zdjęć  i nagrań (nieudanych, sorry, słaba jakość), ale pozwolą czytającym ten tekst  choć w części przenieść się do wczorajszego  koncertu w Dzierżoniowie. Na innych wczorajszych imprezach nie byłem. Niestety, zbyt późno dowiedziałem się o tej imprezie i nie było biletów. 
Końcowe podsumowanie: nie mogę opuszczać więcej imprez w Dzierżoniowskim Domu Kultury no i warto śledzić miejsca gdzie koncertują słowaccy Beatlesi. Na youtubie możecie zobaczyć filmiki z koncertów Słowaków, w tym uwaga! - w samym sercu Liverpoolu, w legendarnym klubie Cavern, gdzie zachwycenie Anglicy komplementują słowacki zespół (tutaj). 

Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz