HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




BLOG O THE BEATLES

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

Albumy: nr 1 - ALBUM WSZECHCZASÓW

No tak, moim zdaniem to było oczywiste, niektórzy na Twitterze i na Fejsie zgadli, tutaj tylko jedna osoba, proszę ją o kontakt. Album "Abbey Road" - ostatnia i naj- genialniejsza płyta zespołu, apogeum tego co można było stworzyć w tamtych czasach i jak się okazało do dzisiaj niedościgły wzór. Nie tylko moim zdaniem. Rick Wright z Pink Floyd powiedział kiedyś, że jest dumny, że ich (zespołu) album "Ciemna strona księżyca - Dark side of the moon" może gdzieś być tam jednym tchem wymieniany razem z albumami Beatlesów: dzisiaj omawianą i z poz. nr 3, słynnym "Sgt. Pepper's Lonely hearts Club Band"
Wejście do studia ABBEY ROAD
Dla mnie album wyjątkowy, magiczny, fantastyczny jak cała czwórka, która ją tworzyła. Posaidam z nim tyle wspomnień, że mógłbym tutaj pisać i pisać. Niektóre bardzo radosne, niektóre bardzo smutne (np. utwór "Carry That Weight" to już tylko mój ojciec i wizyta na jego grobie). "Oh Darling" to pierwszy wolny taniec z dziewczyną, możliwe, że też nawet całus. Eh... Album unieśmiertelnił ulicę i studio, w którym było nagrywany. Do dzisiaj każdy w Londynie turysta musi mieć fotkę na tle Pałacu Buckingham ale i na słynnych pasach. W "Antologii"- wydaniu książkowym, która to jest biografią zespołu ale złożoną tylko z wypowiedzi czterech muzyków Paul opisuje całą hecę z robieniem słynnej fotki (patrz fotografie z tego zdarzenia). Kilkunastokrotne przechodzenie przez pasy w otoczeniu tłumu przypadkowych a z czasem już nie przechodniów. Uwagi Johna, brak butów McCartney'a to kolejny jego przejaw egocentryzmu i próba skupienia na sobie całej uwagi. Brak butów to oczywiście cała historia ze śmiercią Paula w 1966 roku i okładka albumu miała być tego ostatecznym dowodem. Może kiedyś napiszę oddzielny post o tym zdarzeniu ale można go też łatwo wyśledzić w sieci. Okładki każdej płyty od 1966 roku, ukryte teksty, fragmenty nagrań od tyłu.... Fani tej pokręconej teorii mieli sporo radości przy jej tworzeniu. Doszło nawet do tego, że wysłano dziennikarzy renomowanych pism by sprawdzili ten fakt i odwiedzili farmę Paula.
Na płycie jest utwór, w którym Ringo wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i do dzisiaj ciężko sobie wyobrazić jakikolwiek cover "Come Together" bez zaadoptowania jego gry na bębnach, czy to w wolniejszej czy szybszej wersji. Aerosmith nie zmieniali nic. Znakomita kompozycja Johna. Tu na albumie jest także moim zdaniem najlepsza solowa kompozycja perkusisty zespołu, dzięki chórkom pozostałych trzech kolegów to taka jedna z najsłodszych piosenek Liverpoolczyków. Chciałem napisać, że moja ulubiona Ringa ale musiałbym przy każdym utworze powielać ten zwrot. Krótko więc jeszcze o albumie, na gorąco czym mi się kojarzy dzisiaj w chwili pisania postu. Dwie piosenki Harrisona. 
Nigdy wcześniej i moim zdaniem nigdy później nie był już w takiej znakomitej formie (przypomnę, że jego najlepszy album "All Things Must Past" to wybieranie z szuflady odkładanych kompozycji, "Something" i "Here Comes The Sun" to tworzenie w czasie pracy nad albumem). "I Want You (She'So Heavy)" to jeden z pierwszych utworów hard rockowych. Opis innych utworów w serii "Czy o tym wiesz - The Beatles". 
Druga strona albumu  to także najsłynniejsza suita rockowa w dziejach muzyki, kilkanaście
Muzycy czekają aż zmniejszy się ruch uliczny by przystąpić do sesji foto.
krótkich utworów połączonych w jeden ciąg. Kto mógł się odważyć na coś takiego prócz The Beatles. "Sgt.Pepper's" otworzyli świat na to, że utwory mogą się łączyć i nie musi być przerw na płycie między nimi, tutaj, że np. ta sama melodia, motyw muzyczny może być w dwóch różnyych piosenkach ("You never give me your money" oraz "Golden slumbers"). Album to także wreszcie powrót do wspólnego śpiewania, czego np. zabrakło mi na "Białym". Np. "Because" - w zasadzie kompozycja Johna i Yoko niż jakikolwiek tu udział Paula przy jej tworzeniu ale raz przyjętej zasady - umowa z młodości - o podpisywaniu piosenek wspólnie nie została tutaj złamana.
Większość a jak mi się marzy to może wszystkie piosenki z tego albumu znajdą się we wspomnianej serii. O każdej z tych songów mógłbym napisać coś ciekawego, coś czego możecie nie wiedzieć a nie chce Wam się grzebać o tym w sieci. Kończąc post o tym albumie i zamykając serię o moich najlepszych albumach wszechczasów (może z czasem ją zmienię, coś dodam, coś odejmę z listy - na pewno nie pierwszą 10-tkę) przytoczę słowa z piosenki "The End" mającej zamknąć album. Przepięknie zaśpiewanej przez Paula.  Bez pompy ale niech to będzie przesłanie każdego z nas w naszym życiu.

And in the end - The love you take - Is equal to the love you make.
Na końcu okazuje się, Miłość, którą zabrałaś jest równa tej, którą mi dałaś. 





Trudno mi oprzeć się wrażeniu, że jeszcze kilka lat wcześniej staraliby się stać jak najbliżej siebie.  
Long Long Time Ago - four boys. Fab 4

2 komentarze:

  1. Tak, to ja zgadłam. Bardzo się cieszę, że tak kompetentny meloman, o szerokich zainteresowaniach ( w dodatku potrafiący w interesujący sposób recenzować utwory ), również docenia moją ulubioną płytę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podaj jakiś swój namiar mailowy pozdrawiam R

    OdpowiedzUsuń