Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

Iga Świątek - bez strategii, bez taktyki. Wimbledon '2022




 

 

Zaznaczę, że jestem fanem  tenisa (gram amatorsko w niego prawie od zawsze) oraz naszej Igi i doceniam jej wyczyny na kortach, choć lepiej wizualnie podoba mi się gra choćby Coco Gauff czy Simony Halep. Płynniejsze ruchy przy forhandzie, to przede wszystkim. Nie popisała się nasza liderka rankingu ATP i naprawdę, ale to naprawdę, nie chcę w tym naszym, dobrze znanym "polskim" stylu krytykowania i obrzydzania wszystkiego, gdy komuś się podwinie noga pisać, ale po tegorocznym Wimbledonie mam co do gry Igi kilka uwag. Początkowo nie podobało mi się to, że za zgodą swego trenera Tomasza Wiktorowskiego Świątek opuściła przed najważniejszym na świecie turniejem tenisa inne występy na trawie, bo taka jest nawierzchnia w Londynie, ale zaakceptowałem przytaczane przez fachowców argumenty - to zazwyczaj znajomi w środowisku tenisa, więc po co krytykować, gdy kiedyś może będzie trzeba poprosić o zaproszenie na mecz, do loży -  że odpoczynek po Rolandzie, że tydzień zajęły Idze realizacja zobowiązań sponsorów i nie było czasu na choćby Berlin. Rozczarowało mnie w grze Idze w tegorocznym Wimbledonie kilka rzeczy. Napiszę o  nich, bo często tutaj na blogu zamieszczałem posty o tenisie, R. Lewandowskim, mało o Idze, a przecież jej wyczyny  to top więc blog powinien to odnotować . I myślę, że to ostatni lekko o niej krytyczny. A więc moje zaskoczenia i rozczarowania. Pierwsze to takie, że po dwóch katastrofalnych jak na nr 1 meczach Igi, choć wygranych, z zawodniczkami nie tylko daleko w rankingu ale bardzo daleko (200, i lucky loser), Wiktorowski nie zalecił Idze, choćby trochę zmiany swojej gry. W każdej tego typu dyscyplinie sportowej są i strategia i taktyka. Strategię można założyć przed meczem poprzez wcześniejszą analizę przeciwnika, warunków kortowych i innych rzeczy, które wpływają na grę, taktykę także  ale ona może się szybciej zmieniać. Często powinna.











Iga całkowicie zapomniała, że przecież jako juniorka wygrała już Wimbledon więc trawa to nie nawierzchnia z Marsa. Ok, przy całym nawyku do swojej gry siłowej i grania cały czas stylem "ile fabryka dała w silniku", widać było, że to się nie sprawdza i może warto trochę grę urozmaicać slajsami, przede wszystkim skrótami (to bardzo pomocne zagranie na trawie, dodatkowy plus z każdego, że zapewnia zmęczenie, przebieżkę przeciwnikowi).  Iga nic nie zmieniała, mimo że, co drugi forhand wyrzucała w aut i to dosyć spory. Przypomnę, że trawa jest absolutnie inną nawierzchnią, najtrudniejszą do "nauczenia się jej", ale na każdej nawierzchni czy to beton, mączka czy trawa wymiary kortu są takie same. Jej ulubiony idol Rafa Nadal na trawie szczególnie wkręca swoje piłki mocnymi top spinami by trafiać w kort i unika jak ognia - no tak, taki jego styl - uderzeń płaskimi piłkami. Idze jako mimo wszystko numerowi 1, co z tego, że tylko 21 lat, wspomniana Gauff ma ich 18 i choć odpadła to chyba tylko przez głowę, jednak inaczej niż Iga, w innym stylu, nie wypadało tak odpaść. W trzecim meczu, w którym byłem pewien, że mimo najtrudniejszej przeciwniczki, a może właśnie dlatego, Iga zagra inaczej i nie będzie grała fizycznie, siłowo, bardzo prostacko nic się nie zmieniło. Był taki fragment w meczu gdy Iga kilka razy pod rząd atakowała mocnymi płaskimi uderzeniami forhandowymi Alize Cornet, spychając ją w lewą stronę coraz dalej od kortu. Polka była prawie przy siatce i aż prosiło się o delikatny dropshot tu gdzie stała, ale nie. Uderzyła ostatni cały czas na maksa trafiając w nadstawioną bardzo przytomnie rakietę Francuzki i po powrocie piłki na drugą stronę kortu, daleko od Igi, przegrywając punkt.  Kolejna uwaga, to taka, że od początku sukcesów Igi wszyscy, łącznie z zawodniczką, podkreślali ogromne znaczenie posiadania w teamie psychologa. I co to dało w trzecim meczu? Zresztą w każdym z trzech. O ile można było podejrzewać, że Iga, mająca być taka mocna psychicznie dzięki non stop kontaktom z Darią Abramowicz, pogubiła się, to ona sama przyznała na konferencji pomeczowej, że tak faktycznie było. Czyli pomoc psychologa pomaga gdy się wygrywa mecze? Ok, może to zdanie jest nie fair. Iga z pewnością stała się numerem 1 i niepokonaną od trzydziestu kilku meczów (nie pamiętam w tej chwili dokładnej liczby) dzięki swemu teamowi i zwłaszcza Darii. To nie zadziałało teraz na trawie i trzeba się zastanowić dlaczego i co dalej. Czy są plusy przegranej na Wimbledonie '2022 ? Tak, ja je widzę. Pycha, której Iga raczej nie miała, mogłaby przyjść gdyby znowu łatwo przyszło jej zdobycie kolejnego Wielkiego Szlema i pobicie kolejnych rekordów. Porażki uczą, zwycięstwa prawie nigdy. Kiedyś gdy grała Agnieszka Radwańska, jedna z najbardziej inteligentnie i pomysłowo grających zawodniczek w tourze WTA, narzekałem w myśli na jej braki w sile uderzeń. Teraz w grze Igi brakowało mi finezji, polotu, inteligencji, zmiany stylu, pomysłowości w reagowaniu na to co się dzieje na korcie, bo siła, która mimo wszystko jest najważniejsza w tenisie była. Ale bardzo źle racjonowana. Trzymam kciuki za Igę w US Open, który się rozpoczyna w ostatnich dniach września. Iga wie, że nie jest już "nietykalna", choć to odwodniono jej tylko na trawie. Nie przekonały mnie jej tłumaczenia, że "uczy się trawy", że to inny sposób nawierzchni i inna przyczepność, że bolą jej nogi na niej, że musi drobić kroczkami... Nie przystoi Mistrzyni mówić takie słowa. Może wobec tego trzeba było zrezygnować z turnieju nie oglądając się na to, że i tak nie traci się tam punktów.
    IGA MUSI POSZUKAĆ W SOBIE LUB NAUCZYĆ SIĘ TAKIEJ TENISOWEJ INTELIGENCJI I SPRYTU, JAKI MIAŁA AGNIESZKA RADWAŃSKA INACZEJ...
 

 

   Panowie? Hubert w swoim, czasem dobrze znanym stylu, odpadł bardzo szybko. Frustrujące było słuchanie jego tłumaczeń, że struł się czymś wcześniej. Profesjonaliści czegoś takiego nie robią, nie zdarza się im to, w dobie dietetyków, uważania przed ważnymi meczami na to co jędzą, nie mówią tym bardziej. W finale pewnie będzie Novak Djokovic, który jeśli spotka się z Rafą Nadalem to będzie to finał marzenie. Ale Rafa na swoim kolizyjnym kursie ma niesamowitego Nicka Kyrgiosa, który jeśli pokona Hiszpana, to może wygrać cały turniej. To dziwna choć dla widzów, mediów bardzo kolorowa postać. Sam Rafa powiedział o nim, że szkoda, że tak utalentowany gracz jak Australijczyk nie szanuje tenisa. Bo dla Nicka liczy się tylko koszykówka, gra w nią namiętnie amatorsko, w tenisa trenuje niewiele, gra jeszcze mniej bo nie lubi podróżować. No i jest naprawdę nie tylko bad boyem ale i dziwakiem. Sam wiem, jak wkurzające jest w czasie gry w tenisa gdy przeciwnik bez przerwy rozmawia ze sobą, komentuje swoje nieudane nagrania, jednym słowem ględzi. To Nick robi cały czas a na takim poziomie nie wypada. Dziwaczny choć genialny jest jego tenis. Nonszalanckie wyrzut piłki przy serwisie, szybki ruch ręką, brak tego kształtu serwującego zawodnika co jest logiem dyscypliny. Backhandy jeszcze w miarę podobne do tych, którymi grają wszyscy. Zaś forhand to znowu szybkie, niestylowe złożenie się i idzie z jego rakiety bomba, dokładnie tam gdzie chciał. Każdy idąc na mecz Australijczyka wie, że będzie show, kłótnie, będzie niegrzecznie. I Nick nie zawodzi.  Choć jego bezczelne zachowanie w ostatnim meczu z Tsitsipasem  było naprawdę kilka dobrych powodów by wyrzucić go z turnieju, choćby te niegrzeczne prowokowanie Greka, gdy ten chciał sprawdzać piłki. Australijczyk z greckimi korzeniami doprowadził na korcie do ideału "udawania Greka" w tym najgorszym znaczeniu. Choć na wyżyny zwyczajnego chamstwa wzniósł się kiedyś podczas meczu ze Stanem Wawrinką, częstując go niewybrednym komentarzem na temat przyjaciółki Szwajcara, mieszając w to swego kolegę z Antypodów, także Kokkinakisa.
   
  Nie zawodzi także ten niesamowity Nole, na którym już często stawia się kreskę, że może powoli nadchodzi jego zmierzch. Oj, nie. Nudny, regularny do bólu i zwycięski tenis. Serb przypuszczalnie wygra ten turniej jeśli nie przeszkodzi mu ta dwójka. Wśród innych graczy raczej nie widzę dla niego potencjalnie groźnego przeciwnika. Przecież nie Fritz, Sinner czy Norrie. Choć może jednak młody Włoch z  jego "austriackiej" części kraju, Jannik Sinner? Wielkie emocje jeszcze przed nami. Wspaniały sport !




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz