HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

KEANE - "STRANGELAND" - album

Album '2012

Bywa często tak. Wykonawca przymierzając się do kariery muzycznej komponuje i marzy o wielkiej karierze. Na pierwszy więc swój album często więc trafiają kompozycje z wielu lat, wypieszczone, dopracowane, napisane w odstępie często kilkuletnim. Artysta wie, że prezentując swój materiał (dorobek całego muzycznego życia) wytwórni ryzykuje najbardziej i może drugiej szansy nie dostać. Ale jak już ją dostanie to ten pierwszy album często jest tym najlepszym w karierze, różnorodnym  i wszechstronnym. Bywa też tak, że pierwszy album prezentuje zaczątki talentu, który rozkwita z każdym następnym. Artysta (muzyk, zespół) poznaje studio, możliwości jakie tkwią w pracy z konsoletą, poznaje nowych ludzi, którzy go inspirują, nowi producenci i tak dalej i tak dalej. Porównując zatem często pierwszy album i następne widać wyraźnie ewolucję artysty, muzyczną, światopoglądową, aranżacyjną, produkcyjną – zarysowany już profil muzyczny. Bywa też tak, że pierwszy album jest udany z podanych powodów powyżej, drugi także, kariera muzyczna rozwija się wg. opisanych także wyżej reguł ale z kolei terminy, nacisk wytwórni ale i fanów (czas na wydanie kolejnej nowej płyty, nowa płyta konieczna bo trzeba się przypomnieć i udać w trasę, gdzie i tak triumf będą swięcić odkurzone hity z pierwszych albumów) powoduje, że nowy materiał muzyczny jest .., taki sobie, zaskakująco bardziej lub mniej słaby. Wydaje mi się, że w przypadku nowego albumu Keane mamy do czynienia z ostatnim przypadkiem. Pierwsza płyta „Hops And Fars” była znakomita, druga „Iron Sea” powtarzająca wzór na sukces pierwszego albumu już dużo gorsza. „Perfect Symetry” była próbą poszukiwania nowego brzmienia, bogatszego profilu muzycznego i moim zdaniem była niewypałem bez żadnego znaczącego przeboju co w przypadku Keane było sporą niespodzianką. Czwarty album – w zasadzie albumik bo EP-ka – przyniosła tylko jeden hit „Stop For A Minute” i band jakby niepewny swojej popularności wsparł się K’naanem, popularnym w UK raperem. Piosenka przepadła na listach. Album „Strangeland” jest …nijaki. Na początku spodobały mi się tylko dwie piosenki wydane na singlach: „Silenced By The Night”  oraz „Disconnected”.

Wydaje się, że to dawny Keane z pierwszej płyty, mniej syntezatorów jak na „Perfect Symetry”, głos wokalisty (nota bene – czas nie obchodzi się z nim zbyt łaskawie, bardzo spoważniał a był takim uroczym cherubinkowatym grubaskiem) nadal wyjątkowej barwy ale piosenki już tak nie wchodzą w pamięć jak choćby te z pierwszego albumu, wszystkie co do jednej. Czy mi się spodoba album cały  ? Na pewno, lubię muzykę proponowaną przez zespół, powiększony już teraz do kwartetu. Nadal brak mi tutaj wyraźnych gitar ale może Keane chce na zawsze pozostać takim „fortepianowym” zespołem bo to instrument wyeksponowany zawsze na pierwszy plan.












*** Music blog *** Muzyczny blog *** Mój Top Wszechczasów ***  
TOP Best Songs - ever ***
BEST ALBUMS - EVER,  BEST SONG - EVER
____________________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz