HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




...

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

Albumy: nr 3

Powoli zamykam mój top wszechczasów albumów. Kolejne arcydzieło. Słuchałem dzisiaj pisząc ten post "She's Leaving Home" i zadumałem się po raz kolejny - który to już raz - nad pięknem tej piosenki, treści, aranżacji, brzmieniem smyczków, wiolonczeli."Orkiestra Klubu Samotnych Serc Sierżanta Pieprza (Peppera)" to wydarzenie socjologiczne, obyczajowe a nie tylko muzyczne. To jedna z takich płyt, dzięki której każdy zapamiętuje chwilę,w której pierwszy raz usłyszał nuty z tej płyty. Grace Slick z Jefferson Airplane, Jim Morrison, Pete Townsend, Jimi Hendrix i wielu innych, wszyscy z The Byrds czy Beach Boys doskonale pamiętali i często o tym wspominali w programach radiowych i telewizyjnych poświęconych tej płycie, 5-tej, 10-tej, 20-tej, 25-tej  rocznicy wydania albumu. Morrison pamiętał jak jechał samochodem i zatankował na stacji paliwowej gdzieś na trasie, w małym , pustym miasteczku. Nie był fanem The Beatles ale muzyka lecąca z głośników na stacji go zauroczyła. Muzyka z albumu wkrótce opanowała całe Stany, kraj który szczególnie pokochał (i kocha do dzisiaj) Bajeczną Czwórkę z Liverpoolu. Nie będę tutaj opisywał dokładniej tego albumu, w sieci są tysiące stron poświęconych tylko tej płycie, często uważanej za najwybitniejsze dzieło muzyki rozrywkowej i rockowej. Do czasu pojawienia się "Thrillera" Michaela Jacksona było to raczej bezdyskusyjne ale ogromny sukces płyty czarnoskórego artysty (komercyjny) pozwolił weryfikować różnym krytykom tą sytuację. A pamiętajmy, że w 1967 Beatlesi nie mieli do dyspozycji całej machiny showbiznesu w postaci teledysków, muzycznych stacji telewizyjnych no i przede wszystkim pamiętajmy, że już nie koncertowali. Zamykając temat "Thrillera" dodam, że (oczywiście to znakomity album) po raz pierwszy czarna społeczność USA mogła się identyfikować ze swoim idolem i rozpierała ją duma, że czarny Artysta podbił serca "białych". To wszystko przekuwało się oczywiście na sprzedaż albumu MJ.
   Do czasu "Revolver" - zdaje sie o tym już wspominałem - Beatlesi nie mieli zbyt wielu zagorzałych fanów wśród młodzieży akademickiej i średniej klasy inteligenckiej. Wymieniony album to zmienił ale "Sgt. Pepper" już całkowicie tą część słuchaczy wchłonął. Muzyka z tego albumu nie docierała, bo nie mogła do 12-15 latków, którzy wcześniej stworzyli beatlemanię wokół zespołu. Beatlesi zaoferowali album tak mądry, inteligentny, wielopłaszczyznowy no i co ważne psychodeliczny, że albumem zachłysnęli się dosłownie wszyscy. Od najbardziej zagorzałych przeciwników zespołu ( a byli tacy) po najbardziej obojętnych wobec nich zawodowych krytyków  muzycznych.
No tak, szczerze, mówiąc to mógłbym pisać i pisać o tym albumie.Że pomysłodawca był Paul, że głównie on no i John pracowali nad nim (Ringo wspominał, że w czasie nagrywania, pracy na tym albumem nauczył się grać w szachy, George odpływał w świat buddyzmu i filozofii hinduskiej i nagrywanie tego albumu mało go obchodziło), że po raz pierwszy na płycie utwory muzyczne przechodziły bez przerw z jednego w drugi, że album zawiera "A Day In The Life" - najwybitniejsze dla mnie dzieło rockowe, że teksty piosenek często dokładnie opisywały to co się działo na świecie ("She's Leaving Home"), że były "odlotowo-psychodeliczne" ("Lucy In The Sky With Diamond" -  zapraszam do postu o tej piosence, który niebawem napiszę), że album to jedna z najbardziej znanych okładek płyt (Paul poprosił kolegów, by wymienili po kilka swoich ulubionych postaci, które coś dla nich znaczą i nie zaakceptował tylko - w przypadku Johna -  Adolfa Hitlera;w studiu wykonano z tektury zdjęcia każdej z nich, zgrupowano i na ich tle sfotografowano zespół). Na temat okładki tego albumu (listy osób warto poczytać w wikipedii - hasło album , wykonawca i słowo "cover"). No tak mógłbym jeszcze dodawać, że to , że tamto ...Opis albumu to pod kątem poszczególnych piosenek nie ma tutaj sensu (każda się znajdzie w serii "The Beatles -  Do You Know?"), album słuchało się (i słucha) jednym tchem, z utworu na utwór zadziwiał, każdy następny był inny stylistycznie, instrumentalnie, tematycznie, wokalnie, był bajecznie bogaty dźwiękowo i jakościowo. Producent albumu George Martin wielokrotnie wspominał, że nigdy nie udałoby mu się uzyskać powtórnie taki sam efekt na czterośladowym magnetofonie jaki mamy na albumie. "Sgt. Pepper" to wreszcie pierwszy album, który ukazał się w Stanach w niezmienionej postaci, dokładnie tak samo jak w rodzimej Wielkiej Brytanii, ta sama okładka, te same utwory i ten sam układ ich na płycie.Wcześniej bywało zupełnie inaczej.
Mój kontakt z tym albumem to Kiszyniów, dzisiejsza Mołdawia a wtedy jeszcze Związek Radziecki. Tuż po maturze pojechałem tam z mamą na wakacje do jej siostry i jak już wielokrotnie wspominałem tam rozpoczęła sie moja moja przygoda z The Beatles na serio. W szkole średniej zacząłem już pisać o nich małą książkę tak naprawdę nie znając ich twórczości po 65 roku. W Kiszyniowie mój kuzyn - byłe wtdy w wojsku - miał na taśmach wszystkie płyty zespołui i jakież było moje zdziwienie gdy wysłuchałem tam po raz pierwszy wszystkie płyty zespołu po 67 roku! Znałem "Help" i wszystkie płyty przed, lubiłem "Nowhere Man", miałem oryginalnego singla "All You Need Is Love" i wiedziałem, że zespól tworzył bardziej ambitną muzykę niż "She Loves You" ale to ? To są Beatlesi ? Znałem z polskiego radia "When I'm 64" ale nie wiedziałem, że to są Beatlesi a tym bardziej, że z tego, tak sławnego albumu. Popołudniami słuchałem i słuchałem tam "Sierżanta", "Biały album", "Abbey Road" i zakochiwałem sie w zespole wielką, trwającą do dzisiaj miłością. Później na studiach wpadły mi w ręce dwie płyty, oryginalne z Zachodu, właśnie "Sierżant" oraz składanka największych przebojów Earh Wind And Fire.Delektowałem się płytą, próbowałem rozpoznać wszystkie postaci z okładki ale na studiach żyło się bardziej rozrywkowym życiem, na które brakowało często pieniędzy - więc odsprzedałem te płyty Szczepanowi. Ale dzisiaj mam i analogową wersję płyty oraz dwie z CD, klasyczną oraz spzred trzech lat w wersji remaster. 




1."Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band"
2."With a Little Help from My Friends"       
3."Lucy in the Sky with Diamonds"         
4."Getting Better"                
5."Fixing a Hole"              
6."She's Leaving Home"         
7."Being for the Benefit of Mr. Kite!"  

8."Within You Without you"   
9."When I'm 64"   album wersja      
10."Lovely Rita"              

11."Good Morning Good Morning"            
12."Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band (Reprise)"        album wersja
13."A Day in the Life"        
    

Fab Four - RINGO, JOHN, PAUL GEORGE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz