
Na kim nie zrobił
wrażenia album genialnego Francuza w 1976 ? Nie chce mi się wierzyć, że są tacy, nowe elektroniczne brzmienia, soundy były jak łyk świeżego powietrza, pamiętam jak nawet Lenny z Motorhead opowiadał, że nie lubił Kraftwerku itd. A muzyka Jarre’a z tego albumu podobała mu się.
A wystarczy w wpisać w Google i wyszukać jak Lenny wygląda i jego wypowiedź jest jeszcze bardziej interesująca.
„Oxyegne” miałem bardzo szybko nagrany
na taśmie, radiostacje puszczały go często a numer 4 stał się światowym przebojem, choć dla mnie najlepszy jest „Oxygene part 3”, gdzieś tak od 1’20” gdy wchodzi klawisz przypominający chór kobiecy. Wielki album , ważny dla całego rynku muzyki elektronicznej, działali wciąż Kraftwert czy Tangerine Dream ale Jarre dotarł do mas w sposób bardziej znaczny niż przeboje taneczne w stylu „Model” wspomnianego Kraftwerku. No i Jarre – robi to zresztą do dzisiaj – zaproponował coś jeszcze, niesamowite muzyczne spektakle, podczas gdy np. muzycy Kraftwerku w sile 4 chłopa stali zawsze nieruchomo jak roboty za swoimi konsolami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz