HISTORIA THE BEATLES




Proszę o The Beatles czytać tylko na blogu: HISTORIA THE BEATLES pod adresem: http://fab4-thebeatles.blogspot.com/ - najnowszy post - kliknij wyżej. Posty na tym blogu to pozostałości z "dawnych czasów", bądź te same teksty co na blogu flagowym o F4.




BLOG O THE BEATLES

Blog o The Beatles

Wyszukiwanie : .Szukaj w blogu.

2. Szukaj w blogu - zbiórczo

RINGO STARR w Polsce.

Sala Kongresowa Anno Domini  2011, 15 czerwca. Widziałem na żywo 1/4 moich bogów, The Beatles. Koncert o 19.00 w Kongresowej Sali bez specjalnych poślizgów czasowych  i  oczywiście ogromne przeżycie. Nie napiszę za dużo o tym, że dla mnie było za mało Ringa (choćby z jego ostatniej płyty "Liverpool8" - przezabawny jego komentarz, że Warszawa mu przypomina Liverpool bo i tu i tam są... "this side, this side and the other side" . I przez cały koncert był to kochany dobry uroczy Ringo, którego tak bardzo kochał szczególnie John Lennon. Na scenę wbiegł razem z pozostałymi muzykami bez zbytniego gwiazdorowania, szczuplutki w ciemnych garniturze, okularach, urocza od lat 70-tych broda, żywiołowy, wspaniały showman, no i bardzo koleżeński. Jego All His Stars miał w swoim składzie znanych muzyków z minionych dekad i każdemu Ringo dał swoje nawet nie 5 a 10 minut. Rick Derringer odśpiewał swój melodyjny - przed laty nr 1 w USA - przebój "Hang On Sloopy". Wielka ale już zapomniana gwiazda Edgar Winter (nadal długie białe włosy), Gary Wright (grał na "All Things Must Past" G. Harrisona" no i dodatkowe dla mnie jakby ekstra bonusy. Właśnie te bonusy  wywarły wrażenie kolosalne bo jakże niespodziewane -  trzy piosenki - mowa o poza ringowym repertuarem. Przed laty w dobie new romantic pokochałem mniej znany kawałek "Talking In Your Sleep" grupy The Romantics (link), ogromnie lubiłem linię instrumentalną, aranżację tej piosenki i jakież było moje zdumienie gdy usłyszałem tą piosenkę teraz a lekko puszysty zabawny wokalista ( "you can call me władek") Wally Palmar to ten przystojniak z clipu. No i kto wie czy nie najlepsze wykonania  piosenek w czasie koncertu (bo Ringa odbierało się sercem), bezbłędnie , prawie jak wersje studyjne. Richard Page i dwa wielki przeboje grupy Mr. Mister (lata 80-te, do dzisiaj katowane przez wszystkie radiostacje) : "Broken Wings"  oraz "Kyrie". O ile Wally przytył to Page nadal w środę na scenie zwracał uwagę  fanek swoja urodą.
Ringo! Ah ten Ringo. Z beatlesowkiego repertuaru zaśpiewał : "Honey Don't" , "Act Naturally", "I Wanna Be Your Man", "Boys", oczywiście "Yellow Submarine" (był bardzo wzruszony gdy ogromna część publiczności pod sceną machała w czasie piosenki tekturowymi "yellow submarines" - na dole link bo jak to dzisiaj juz bywa, na YT już fragmenty z koncertu). Na koniec oczywiście "With A Little Help From My Friends" gdzie zamiast Paula, George'a i Johna pomagaliśmy  mu "troszeczkę", my jego wierni fani. W czasie koncertu było jeszcze kilka przebojów solowej kariery Ringa ale wszyscy czekaliśmy na te beatlesowskie. Miłą niespodzianka było zakończenie koncertu - niestety bez żadnego bisu -  refrenem "Give Peace A Chance". I  juz było po koncercie. Magia i czar  ale czekam już na SIR. PAULA.

Yellow Submarine - Warszawa
I Wanna Be Your Man - Warszawa

The Romantics - "Talking In Your Sleep"
Mr. Mister - "Broken Wings"
Mr. Mister - "Kyrie"

2 komentarze:

  1. Kontynuując temat z wpisu o Mr. Mister, znajomi namawiali mnie na wspomniany tu przez Ciebie koncert McCartney'a. Próbowałem się wykręcić, lawirowałem, cudowałem. Pewnej nocy mówię sobie "Chłopie czemu nie. Bilet masz za darmo, idź". Do tego nie mogłem sobie odpuścić Live and Let Die na żywo. Jako, że jestem fanem Bondów pomyślałem sobie, że ten utwór to będzie to. Nie pomyliłem się. Tak w zaufaniu powiem Ci, że cały koncert bardzo mi się podobał (pomijam dźwięk na naszym basenie). Świetne wspomnienia. I pomyśleć, że od tego wydarzenia minęło już tyle czasu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaa, a lot of time. Cóż, nie chcę wyjść na jakiegoś agitatora muzycznego ale rzeczywiście jeśli lubisz muzykę, o której piszesz, a oczywiście tak jest, bo robisz to ciekawie, z pasją (podoba mi się fragment o finansach), to naprawdę The Beatles nie można nie lubić. Pomijając już znane klasyki, którzy uważają za modelowe dla Beatlesów to posłucha np. ostatnią część 'Abbey Road', 'I'm So Tired', 'Helter Skelter', 'Back in the USSR, 'Hey Bulldog', "Norwegian Wood' czy cały album Peppera :) pozdr w Nowym Roku 2016

    OdpowiedzUsuń