WINNETOU - niezapomniane melodie, zdjęcia... lata.

 

 

Dzisiaj taka wycieczka w przeszłość, bo wciąż pamiętam, że ten blog to tylko fajna zabawa, bardziej poważnie traktuję drugi blog o The Beatles. Za sprawą przypadkowego kiedyś odsłuchania pewnej filmowej melodii. W 2015 roku umieściłem post o śmierci Pierre'a Brice, francuskiego aktora odtwarzającego rolę Winnetou, bohatera mojego dzieciństwa. Jak wielu dzieci pewnie na całym świecie. Książki Karola May'a o słynnym wodzu Apaczów, jego białych przyjaciołach jak Old Shatterhand, Old Surehand i innych towarzyszyły mi bardzo długo, na równi z serią filmów.  Seria książek "Winnetou" i wiele innych May'a, ogromny zbiór zdjęć, pocztówek, lusterek ze zdjęciami wycinków - to było moje bogactwo. Pamiętam też swoją fascynację tytułowymi melodiami z tego filmu autorstwa niemieckiego kompozytora Martina Böttcher. Poniżej te melodie oraz garść fotek, które znalazłem w sieci, a które na pewno miałem w swoich zbiorach. Dzisiaj mam w swoich zbiorach wszystkie filmy z Winnetou, niestety odbiór ich jest już naturalnie inny, ale na zdjęcia wciąż patrzę z fascynacją i nostalgią z dawnymi, pięknymi czasy. Winnetou - ikona lat 60-tych. Amerykańskim aktorom Lexowi Barkerowi (Old Shatterhand) czy Stewartowi Grangerowi (Old Surehand) w ich ojczyznach gra w europejskich westernach nie przyniosła popularności takiej jak Clintowi Eastwoodowi w spaghetti-westernach Sergio Leone. 
 

 
  Nagłówek postu ilustruje polski plakat trzech części filmów z "Winnetou" - I, II, III, pamiętam, że zmieniały się tylko tła. Jakże chciałem ten plakat zdobyć, ale strasznie ciężko było go odlepić z miejskich słupów ogłoszeniowych. Pamiętam też, że któryś z filmów, może ten "Winnetou z Apanaczi" czy "W Dolinie Sępów",może z "Królem Nafty" reklamował na największym kinie w moim mieście, GDK, wielki, odręcznie malowany rysunek (format z 5 na 8 metrów) z Winnetou ze zdjęcia obok. Miałem przyjemność znać faceta, który malował takie - ten też - takie obrazy czy postery (już nie plakaty przecież), którego nie udało mi się nigdy ubłagać o podobny rysunek dla mnie. Na koniec oczywiście dodam, że popularność postaci to przede wszystkim zasługa aktora odtwarzającego wielkiego wodza. Niestety postać Winnetou przylgnęła na zawsze już do Brice'a. Tak często bywa. W jego wypadku poszło trochę dalej. W złą stronę. Producenci filmu zbudowali wesołe miasteczko dla turystów, z dekoracjami z filmów z Winnetou, w którym aktor, z braku ciekawszych lub jakichkolwiek propozycji ze śwtata filmu, często odgrywał na "żywo" żałosny teatrzyk...
   Pierre Brice zagrał jeszcze w jednym filmie, który bardzo lubiłem w dzieciństwie. "Waleczni przeciwko rzymskim legionom". Na końcu też ginie... Jak sobie przypomnę jak reagowałem na jego śmierć jako rzymskiego wodza i indiańskiego wodza... Na dole pożegnanie z Winnetou -Pierre. 

 

 

















Żegnaj Winnetou ...

 
 Pierre Brice



2 komentarze:

  1. Straszną frajdę sprawiłeś mi drogi Autorze tym postem. Winnetou, mój młodzieńczy idol. Bohater. Płakałem po jego "ekranowej" śmierci jak bóbr. Al

    OdpowiedzUsuń
  2. Lex Barker grał wcześniej Tarzana i jego kariera zapowiadała się doskonale. Niestety, wszystko poszło inaczej. Gra w niemiecko- jugoslawianskich westernach z pewnością nie było to, o czym marzył. Ale sumując, fajnie że wspomniałeś na blogu o winnetou, ikonie moich młodzieńczych lat. Adam.

    OdpowiedzUsuń