BRAD PITT - ver. 2. 0 (cz. 4)






Jeśli je przeoczyłeś, przeczytaj wcześniej te trzy posty.


Ma teraz 58 lat, prawie sześć lat po trudnym rozwodzie z Angeliną Jolie, z którą ma sześcioro dzieci. Widzimy go mniej niż kiedyś. Po wycofaniu się ze swojej pozycji odwiecznego lidera, człowieka zaangażowanego w niezliczone projekty, obecnie pojawia się na ekranie sporadycznie, grając postacie,  coraz bardziej nieoczekiwane, niepewne, żartobliwie podważające nasze wyobrażenia co do typu gwiazdy filmowej, którą był przez 30 lat. Wiele uwagi poświęca swojej roli producenta filmowego, dzięki której z radością wspiera wschodzących twórców i pomaga przenosić dzieła wielkich autorów na ekran. Kiedy się spotykamy, wydaje mi się bardziej wyważony, głeboko zamyślony, bardziej intencjonalny, inny niż artysta, którego się spodziewałam. Mówi mi, że stara się dokładnie przemyśleć, co go czeka, nad wyborem, którym chce wytyczyć ostatnie etapy niezwykle twórczej kariery.
Uważam, że jestem na przedmetku , w tym ostatnim semestrze lub trymestrze.
Jak on będzie? I jak chcę go zaprojektować?
  Mówi, że poszukiwanie w swoich snach znaczenia, jakie mogą zawierać, jest częścią tego procesu. Podobnie jak sprawdzanie własnej przeszłości w poszukiwaniu mądrości płynącej z jej wyzwań. Tutaj, w Kalifornii” dużo mówi się o "byciu autentycznym sobą ”. Dręczyło mnie to, co oznacza „autentyczny”? [Dla mnie] było to dotarcie do miejsc poznania tych głębokich blizn, które  nosimy.
 
Brad Pitt, Brian Tyree Henry oraz Aaron Taylor-Johnson
 
 
 
"Bullet Train".  Film wyreżyserowany przed Davida Leitcha
, którego związek z Pittem sięga czasów "Fight Club" (Podziemny krąg) z 1999 roku, kiedy Leitch, kaskader, był dublerem gwiazdy. Był dublerem aktora w "Troy" oraz w "Mr & Mrs Smith".  Ich filmowa relacja nabrała niezwykłego nowego wymiaru, kiedy para zaczęła rozmawiać o "Bullet Train", jednak Leitch twierdzi, że ich współpraca była jak zawsze naturalna. W rozmowach, które odbyłem z Bradem - mówi  - celem numer jeden było zrobienie filmu, który będzie zabawny, eskapistyczny, świeży i oryginalny, który sprawi, że ludzie będą chcieli wracać do kina. "Bullet Train" może być dobrym letnim przebojem, ale został częściowo nakręcony na scenie dźwiękowej w Los Angeles w środku pandemii. Za bramami studia było ciężko - wspomina Brian Tyree Henry. To, co pamiętam, to przede wszystkim śmiech. Śmiech Brada jest naprawdę zaraźliwy. Wnosi ten rodzaj łatwości do scenerii, w której nie ma nic przepracowanego. Siedzisz naprzeciwko mistrzowskiej klasy cool. Bardzo pozytywnie wspomina Brada Quentin Tarantino, u którego ten wystąpił już w dwóch filmach, za rolę w ostatnim, "Once Upon A Time... In Hollywood" otrzymując Oskara. jest gwiazdą w stylu dawnych gwiazd.    Jest naprawdę bardzo przystojny, przy tym niezwykle inteligentny, w lot łapie wszystko, kuma żarty. Ale to, co naprawdę wiedzą tylko reżyserzy, którzy pracują z Bradem i aktorzy grający u jego boku, to w czym jest tak niesamowicie utalentowany, to jego zdolność do prawdziwego zrozumoienia sceny. Może nie być w stanie tego wyartykułować, ale instynktownie to rozumie.
Jest jedną z ostatnich gwiazd kina dużego ekranu. To po prostu inny gatunek człowieka. I szczerze mówiąc, nie sądzę, że można go dokładnie opisać, co to jest, ponieważ jest to jak opisywanie blasku gwiazd. Zauważyłem to, kiedy kręciliśmy "Inglourious Basterds" (Bękarty wojny). Kiedy Brad był w kadrze, nie czułem, że patrzę przez wizjer aparatu. Czułem się, jakbym oglądał film. Już sama jego obecność w czterech ścianach kadru stworzyła takie wrażenie. 
wspomniana niżej piosenka Arcady Fire
 
 Pitt: Jestem stworzeniem, które przemawia przez sztukę. Po prostu chcę zawsze coś tworzyć. Gdy tego nie robię umieram.  

 
 Oczywiście Pitt tworzy też coś więcej niż tylko filmy: rzeźby, meble, domy. Jak wspomina jego przyjaciel Spike Jonze, twórca filmowy, aktor czasami też tworzy muzykę: Któregoś dnia wpadł w obsesję na punkcie piosenki „Unconditional I (Lookout Kid)”, którą Arcade Fire wydało dwa dni wcześniej, a my siedzieliśmy i słuchaliśmy grając na gitarach i śpiewając ją dziesiątki razy, tylko po to, żeby doświadczyć tego na wylot. Czułem, jak piosenka się z niego wylewa.  
 Otessa: Kiedy rozmawiamy w swoim salonie, Pitt wymyka się na chwilę, a potem pojawia się ponownie, górując nad kanapą, na której siedzę. Wciska mi w otwarte dłonie dwa niewiarygodnie ciężkie świeczniki. Rozumiem, że to jego twórczość. Przez pandemię zaczął uczyć się ceramiki. Świeczniki są pomalowane na czarno i złoto i są bardzo ładne. To porcelana - mówi. Wszędzie, gdzie czytam o tym, mówi się, że porcelana powinna być cienka, aby światło przenikało przez nią, im cieńsza tym lepsza. Grzechem głównym jest robienie jej grubym. A jednak właśnie to zrobił Pitt i odniósł z tym sukces. To, co kocham, to waga, jak aparat Leica lub wysokiej jakości zegarek. Możesz to wrzucić do ziemi, a ktoś może to wykopać 2000 lat później, ponieważ wydostanie się to pod wpływem reakcji wulkanicznej.   
Być może najbardziej znaną z kreatywnych pobocznych działalności  Pitta jest wino, które produkuje w swojej posiadłości w Prowansji, Château Miraval. W 2008 roku on i Jolie kupili tysiąchektarową posiadłość, na której produkuje się światowej klasy różowe wino, które  stało się już wielomilionowym biznesem. Tam w 2014 roku  oboje aktorów, o czym informowała prasa całego świata wreszcie się pobrało.  [Obecnie to trudny temat dla Brada. Po rozwodzie Jolie sprzedała swoje udziały, miała także sprzedać swoją cześć nieruchomości rosyjskim oligarchom (firma Jurija Szeflera). Ostatecznie w lipcu 2022 Sąd oddalił pozew Brada, pozwalając Jolie pozbyć się swoich udziałów na rzecz wspomnianej firmy. Prawnicy aktora w sądzie starali się wykazać, że taki udziałowiec u jego boku obniży renomę winnicy Château Miraval jako producenta win]. Niedawno o posiadłości pojawiła się prasa, kiedy Jolie sprzedała swoje udziały w biznesie. Przed sporem prawnym, który nastąpił od tego czasu, Pitt otrzymał interesującą informację o posiadłości. 
 

 
Przed sporem prawnym, który nastąpił od tego czasu, Pitt otrzymał interesującą informację o posiadłości.
Opowiada mi, że kilka lat temu zwrócił się do niego pewien człowiek, który wyjaśnił mu, że w jego zamku podobno może się inna fortuna: złoto warte miliony dolarów, które jeden ze średniowiecznych właścicieli posiadłości wywiózł z Lewantu podczas wypraw krzyżowych i ukrył. Miałem na tym punkcie obsesję - opowiada. Przez rok tylko o tym myślałem. Kupił sprzęt radarowy i przeszukał całą posesję. Może ma to coś wspólnego z tym, gdzie dorastałem, ponieważ w górach Ozark zawsze krążyły historie o ukrytych skarbach złota. Oczywiście żaden skarb nie został odkryty. Pitt mówi, że mężczyzna, który do niego podszedł, ostatecznie szukał pieniędzy, inwestora na jakąś swoją firmę radarową; nadarzyła się dla niego okazja inwestycyjna. Nic z tego nie wyszło a Pitt był trochę zaskoczony, że pozwolił sobie uwierzyć w ten pomysł. Całe to doświadczenie było, jak mówi, w końcu dość głupie, ale same poszukiwania były ekscytujące.
Kończąc opowiadać tą historię, Pitt częstuje mnie miętówką nikotynową. Żuje je bezmyślnie. Wyjaśnia, że rzucił palenie podczas pandemii po tym, jak zdał sobie sprawę, że zwykłe ograniczenie papierosów nie wystarczy, musiał zrezygnować z nich całkowicie. Nie potrafię ich rzucić z dnia na dzień- mówi. Ale dokonam tego.
 

  To jedna z kilku radykalnych zmian, jakie wprowadził w swoim zdrowiu w ciągu ostatnich kilku lat. Po tym, jak Angelina Jolie złożyła pozew o rozwód, w 2016 roku, wytrzeźwiał i spędził półtora roku uczęszczając do Anonimowych Alkoholików [namówił go na to i pomógł się tam dostać Bradley Cooper - na zdjęciu]. Miałem tam naprawdę fajną męską grupę, która była naprawdę prywatna,wybrana selektywnie, więc było bezpiecznie - mówi. Widziałem rżycie innych ludzi, którzy byli nagrywani, gdy wylewali swoje wnętrzności, i to jest dla mnie po prostu okropne. Kiedy Pitt opowiada o swojej przeszłości, widać po nim taki buddyjski styl dystansu, spokojny rodzaj dociekania siebie. Jest też bardzo skłonny przyznać się do swoich starych wad, cofając się myślami do czasów, kiedy palił papierosa rano, "z kawą - po prostu pyszna". Pitt zwierza się, że są pewni ludzie, którzy mogą robić to przez całe życie i uchodzi im to na sucho. Niezniszczalne typy, jak David Hockney, brytyjski malarz. Pitt spotkał go kilka razy. Nadal żyje na swój, taki hardkorowy angielski sposób i wygląda świetnie. Pitt uśmiecha się smutno. Myślę, że tego nie mam. Jestem właśnie w tym wieku, kiedy nic dobrego z tego nie wynika.
 

 
 Brad wspominał w przeszłości o dziwnym swoim problemie, który przytrafia mu się w sytuacjach towarzyskich, zwłaszcza na przyjęciach.
Z trudem zapamiętuje nowych ludzi, rozpoznaje ich twarze i obawia się, że doprowadziło to do pewnego wrażenia o nim: że jest odległy i zdystansowany, niedostępny, pochłonięty sobą. Ale prawda jest taka, że chce pamiętać ludzi, których spotyka, i wstydzi się, że nie może. Nigdy nie został oficjalnie zdiagnozowany, ale uważa, że może cierpieć na specyficzną przypadłość: prozopagnozję, niezdolność do rozpoznawania ludzkich twarzy, która jest inaczej znana jako ślepota twarzy.
Kiedy mówię mu, że mój mąż też na to cierpi, Pitt irytuje się. Nikt mi nie wierzy! - prawie płacze. Chcę poznać kogoś takiego. Kiedy to mówi, nawiązuje niesamowicie dobry kontakt wzrokowy i w tym momencie zdaję sobie sprawę, że Brad Pitt zdecydowanie nie jest powściągliwy ani powściągliwy. Prawda jest taka, że siedzenie z nim to zupełnie inne doświadczenie. Jest uprzejmy i czarujący na wszystkie możliwe sposoby, ale jego charyzma sięga głębiej: to człowiek, który wydaje się być głęboko zaangażowany w nawiązywanie znaczących kontaktów, badanie egzystencjalnych rozterek i słuchanie osobistych historii. Jest przeciwieństwem faceta, który zlekceważyłby cię na imprezie. To facet, który chce zobaczyć twoją duszę.
   Jest także facetem, który pod koszulą ma wytatuowany wers z wiersza Rumiego na prawym bicepsie: There exists a field, beyond all notions of right and wrong. I will meet you there (Istnieje pole, poza wszelkimi pojęciami dobra i zła. Spotkamy się tam). To głęboko romantyczna idea, ale czy sugeruje też pewną samotność? Zawsze czułem się bardzo samotny w swoim życiu, wyjaśnia, samotnie dorastając jako dziecko, sam nawet tutaj, i naprawdę dopiero niedawno miałem więcej wsparcia moich przyjaciół i rodziny. Kto to powiedział,  Rilke, albo Einstein, wierz  lub nie, ale chodziło w tym o to, że można żyć w paradoksie, kiedy jednocześnie nosisz w sobie prawdziwy ból i prawdziwą radość, to jest dojrzałość, to jest dorastanie. [Rumi, mistyk perski, suficki, wybitny poeta, teolog islamski żyjący w latach1207-1273].
Potem kieruje swoją uwagę na mnie. Chciałem cię zapytać, mówi, po co, kurwa, tu jesteśmy? Co jest gdzieś poza tym wszystkim? Bo rozumiem, że wierzysz w coś poza tym… Czy czujesz się uwięziony tutaj, w tym ciele i w tym środowisku? W odpowiedzi recytuję kolejny wiersz Rumiego: Jestem jak ptak z innego kontynentu, siedzący w tej ptaszarnii… Nie przyszedłem tu z własnej woli i nie mogę tak odejść. Ktokolwiek mnie tu przywiózł, będzie musiał zabrać mnie do domu. Szaleństwem jest pomyśleć, że cytuję XIII-wiecznego perskiego poetę gwieździe filmowej w Los Angeles w 2022 roku, ale myślę, że to dobrze. Mówię mu, że moja tak zwana ptaszarnia nie jest taka zła; jestem szczęściarą. Ale kiedy jestem tu na ziemi, mówię, jestem trochę nadwrażliwa na różne rzeczy. Lubię muzykę.  - pyta Pitt. Ponieważ muzyka napełnia mnie ogromną radością. Myślę, że radość była nowszym odkryciem, później w życiu. Zawsze płynąłem z prądem, dryfując w jedną stronę i w drugą. Myślę, że spędziłem lata z depresją niskiego stopnia i dopiero pogodzenie się z tym, próbując objąć wszystkie strony siebie – piękno i brzydotę – udało mi się uchwycić te chwile radości. 
 

Brad ver. 2023
Moje serce może być złamane – mówię mu.
Więc kiedy coś czuję, kiedy moje serce jest aktywowane, to boli. Myślę, że wszystkie nasze serca są złamane – odpowiada. Jego głos przybiera ton ojcowski. Brzmi w nim  jakby szczera troska i mądrość, jakbym rozmawiała z facetem w pociągu dalekobieżnym, który jest ciekawy i miły, i ma do dyspozycji mnóstwo czasu, aby pozwolić mi spróbować wygadać. Zawsze szuka sensu, mówi mi. Tytułem wyjaśnienia przywołuje wiersz Rilkego. Opisuje on popiersie Apolla i mówi o kunszcie, a potem nagle znikąd pojawia się ten wers: "Musisz zmienić swoje życie". Znasz to? Och, przyprawia mnie o dreszcze. Pitt poleruje swoją butelkę wody i spogląda ponad mną, najwyraźniej pogrążony w myślach. Cisza jest szczególnie dramatyczna, gdy tworzy ją Brad Pitt.
Nagle zaczyna przeglądać zdjęcia na swoim iPhonie. Popiersie Apolla sprawiło, że pomyślał o mieszkającym w Los Angeles artyście Charlesie Rayu, być może najbardziej wpływowym rzeźbiarzu pracującym obecnie i, jak się okazuje, naszym wspólnym znajomym. Pitt mówi mi, że ostatnio widział wystawę prac Raya w Pinault Collection w Paryżu. Zrobił tego Chrystusa z papieru - opowiada, pokazując mi zdjęcie na swoim telefonie. A sposób, w jaki odbija się światło, jest czymś niewiarygodnym. Poza tym nie ma go na ścianie ani na krzyżu, chociaż jest ukrzyżowany. Unosi się, jakby był od tego wolny, to jest po prostu oszałamiające. Widzisz, jak to unosi się i cień na ścianie? Papierowy Chrystus, o którym mówi Pitt, jest studium według rzeźby XVII-wiecznego włoskiego rzeźbiarza Alessandro Algardiego Corpus Christi, które pierwotnie została odlana w srebrze dla papieża Innocentego X. Ray stworzył postać Chrystusa, formując mokrą masę papierową i uważa, że dzieło to jest rodzaj rysunku, a nie rzeźby. Pitt przybliża szczegóły, aby pokazać mi piękno pracy. Widzisz, jak odbija się od niego światło? Wciąż porusza się wiatr i są tam dziury po gwoździach. Po prostu piękno… 
 

 
Kiedyś
Ray wyjaśnił mi swoje ambicje związane z rzeźbą: Pomyślałem, że jeśli rozszerzę strukturę tego, co faktycznie może zrobić papier i przesunę jego strukturę materialną i skalę do granic, w których ledwo będzie się trzymać razem, to może znajdę boskość w moje starania. Podobnie jak Ray, Pitt wydaje się być zainteresowany znalezieniem czegoś świętego w tworzeniu rzeczy. Ale waha się, czy nazwać siebie artystą. Mówi mi, że jego osobiste dążenie do ceramiki nie jest formą sztuki, ale „solowym, bardzo cichym, bardzo dotykowym sportem”. Myślę, że to jest jego pokora z Ozarku. Oczywiście jest artystą – żyje jak artysta, pracuje jak artysta, rozmyśla jak artysta, cierpi i aspiruje jak artysta – i głęboko myśli o tym, co to znaczy być artystą. Sztuka jest czymś niewytłumaczalnym – mówi. Sztuka to coś, co przyprawia o gęsią skórkę, sprawia, że włosy stają dęba na karku, że łza kręci się w oku. Może dlatego, że ktoś przed tobą zrozumiał, że nie jesteś sam.

Kilka dni po tym, jak spotkaliśmy się w jego domu, Pitt przysyła mi e-mail – napisany, jak mówi, zaraz po sześciogodzinnej operacji jamy ustnej – w którym szczegółowo omawia odpowiedzi, których udzielił podczas naszego wywiadu. Jego e-mail jest podzielony na trzy kategorie: Podsumowanie, Wyjaśnienie, Przemyślenia. Tłumaczy w nim - jak przyjacielowi -  coś, czego nauczył się sam o skutecznej komunikacji w związku, podkreślając, że zdrowe ja zaczyna się od wzięcia „radykalnej odpowiedzialności”. Zastanawiam się, czy Brad Pitt jest psychiatrą, czy też jest oczywiste, że potrzebuję porady w tej dziedzinie? Wcześniej tego samego dnia mój mąż skonfrontował mnie z tą samą kwestią odpowiedzialności, twierdząc, że odrzucam krytyczne opinie, jakbym była zrobiona ze szkła. Boję się czasami widzieć siebie wyraźnie, to prawda. Potem przypominam sobie pocieszający półuśmiech Pitta. „Wszystkie nasze serca są złamane” – powiedział.
Wracam też myślami do snów Brada Pitta o prześladowcach wychodzących z ciemności, by go zakłuć, i o tym, jak nauczył się kontrolować te sny, po prostu pytając „Dlaczego?” Ta jego dociekliwa strona stała się teraz wyraźniejsza, jego potrzeba odkrywania najbardziej złożonych prawd życiowych. Odpisuję, pytając, co według niego oznaczają te sny. Kilka dni później przesyła takie wyjaśnienie: Moja interpretacja takich snów dotyczyła powierzchownych lęków, poczucia zagrożenia, całkowitej samotności – ale pod tym wszystkim zdawały się dotyczyć przede wszystkim ukrytych potrzeb – tych aspektów ja, którym nie pozwolono rozkwitnąć jako dziecko – jak zdrowy gniew , indywidualność, a zwłaszcza głos.
 
Sądzę, że potrzeba sporej odwagi, aby wrócić do koszmaru i odkryć bóle własnego dzieciństwa i nazwać je. Potrzeba umiejętności, aby jednocześnie stanąć w miejscu zarówno swojego ducha, jak i zabójcy, aby rozegrać między nimi dramat. W tym przykładzie opisanym Pitta jest coś do wykorzystania  – jego zdolność do bycia dwoma postaciami naraz, jego gotowość do przeżywania paradoksu bycia człowiekiem. Kiedy siedzieliśmy razem przy kominku, powiedział coś głębokiego:  Jestem mordercą. Jestem kochankiem. Mam zdolność wielkiej empatii ale potrafię  też popaść w małostkowość. Można powiedzieć, że w snach możemy być kimkolwiek, czuć wszystko, iść gdziekolwiek. Jesteśmy jak aktorzy we własnym filmie, który oglądamy sami w nocy, po ciemku. Jeśli naprawdę chcemy siebie zrozumieć, powinniśmy robić notatki.

 

 

 


 To mój ostatni z czterech postów o aktorze. Ocenę tego wszystkiego o czym przeczytaliście, samego  aktora zostawiam Wam. Czekam na "Babylon", najnowszy film aktora. Wciąż i chyba na zawsze ulubionego. 

 


Brad Pitt i Anthony Hopkins - rozmowa.

 
































Bonus do postu:  Jestem już po seansie filmu. Opisywać filmu nie będę, gdyż tekstów o nim w naszej prasie pełno, szczerze polecam, choć jego odbiór na świecie sugeruje  klapę finansową. Znakomity Brad, który kiedy się pojawia na ekranie magnetyzuje każdy kadr. Rola Jacka Conrada, stylizowanego wizualnie na Clarke Gable została już  zgłoszona do Oskara. Moim zdaniem zasłużenie.  Film nie dla wszystkich. Niektóre sceny naprawdę szokujące bo takie miały być. Bez względu na to czy film odniesie lub nie finansowy sukces pozycja Brada, aktualnie chyba najbardziej błyszczącej gwiazdy kino nie ulegnie zmianie. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz