Czesław 777 morduje nasz football

 

 

 

Facet, którego odległość od jakiegokolwiek sportu w Polsce, w tym piłce nożnej powinna wynosić minimum 100 km i kto wie, czy nie przebywać w bardziej konkretnym miejscu, jeśli wiecie co mam na myśli, jest jakimś cudem trenerem polskiej reprezentacji. Wybrany przez działacza disco-polo, producenta i propagatora tej prymitywnej muzyki, jakimś cudem będącego prezesem PZPN. Wczoraj po raz pierwszy nie byłem specjalnie zasmucony polskim remisem, a idąc dalej, nie byłbym wcale zmartwiony gdybyśmy wygrali. Szkoda w tej kadrze Roberta, Milika, Piątka, Zielińskiego, choć ten nawet przy haniebnej taktyce Michniewicza miał wczoraj okazję coś pokazać a nie zrobił tego. Zabijamy piłkę nożną. Niech do dalszej gry awansuje Meksyk, Arabia, my nie zasługujemy na to. Football to rozrywka dla mas, podkreślam ROZRYWKA, lecz nie dla masochistów. Jerzy Dudek i spora część opinii publicznej miała rację domagając się zmiany trenera przed Katarem. Michniewicz nie powinien wcale zajmować się piłką nożną, może bukmacherką z Fryzjerem, sprzedażą i sprowadzaniem aut z zagranicy, bo zmyślał, że 711 rozmów z oszustem dotyczyło tylko tej sprawy, innych nie pamięta.  Zabijamy football, radość patrzenia. Szkoda Roberta, który nie dość, że nie strzelił karnego, co się zdarza, pewnie wkurzał się taktyką murowania bramki, bycia singlem w ataku, grą: wykop Szczęsnego na aferę aby dalej, grą innych w stylu ja do ciebie, ty do mnie i od tyłu lub na ślepo gdzieś tam do Roberta. Ciągnie się za nami wciąż Boniek z nieudanym pomysłem na Paulo Sousę, również on dał szansę Michniewiczowi trenować 21-latków, gdzie również niczego nie pokazał.  Nie takiego Bonda z jedną siódemką potrzeba naszej reprezentacji, gdy w naszych szeregach mamy najlepszego w historii piłkarza, nie ma nic przeciwko przy nim dwóch pozostałych dwóch zer.  Czesław Michniewicz kompromituje nasz football.
Co dalej? Proste. Dwa mecze, jeden o wszystko i ostatni o honor. Na zachodzie bez zmian. Przy okazji, o tym tytule wg. słynnej książki Ericha Marii Remarque'a jest teraz znakomity film. Na koniec jeszcze, nie chcę specjalnie tłumaczyć naszych piłkarzy. Wszyscy zagrali słabo, ale jak mieli inaczej grać kiedy trener przykazał cierpieć, bronić, nie atakować, orać na murawie, zostawić Roberta samego w ataku, gdy wiadomo było, że będzie pilnowany jak nigdy. To stwarzało pole dla Milika, Piątka, lepszych napastników, niż tych co wystąpili. Czemu ciągle gra Krychowiak? Może Zielińskiego trzeba wystawiać w drugiej połowie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz